"Czwartek jest w zasadzie pusty w temacie danych z USA, a to za sprawą "zamknięcia rządu". Nie poznaliśmy odczytów dotyczących cotygodniowego bezrobocia, oraz zamówień. Nie otrzymamy też comiesięcznych wyliczeń Departamentu Pracy, które planowo miały być jutro. W efekcie rynki zaczynają szukać substytutów tych odczytów" - komentował po południu Marek Rogalski, główny analityk DM BOŚ.
Zdaniem Izabeli Sajdak, zarządzającej BNP Paribas TFI, trwający od środy government shutdown w Stanach Zjednoczonych tworzy presję na dolara.
"Publikacja części zaplanowanych na dziś danych makro ze Stanów Zjednoczonych (m.in. o zasiłkach dla bezrobotnych) jest opóźniona ze względu na zawieszenie pracy amerykańskich instytucji federalnych spowodowane zamknięciem rządu, tzw. shutdown. To zamieszanie tworzy także dodatkową presję na amerykańską walutę" - dodała.
W Polsce inwestorzy czekają na posiedzenie i decyzję RPP
Amerykański shutdown to czynnik globalny na rynku walutowym - na lokalnym polskim podwórku trwa oczekiwanie na decyzję Rady Polityki Pieniężnej (zbiera się w przyszłym tygodniu). Do niedawna przeważała opinie, że RPP zdecyduje się na kolejne cięcie stóp w listopadzie, ale GUS opublikował wstępny odczyt inflacji za wrzesień, a ta okazała się niższa od przewidywań (2,9 proc. r/r przy prognozach 3,0-3,1 proc.). To może wpłynąć na decyzję RPP.














