Reklama

Niedźwiedzie wróciły ze świąt

Inwestorzy nie wrócili ze świąt w optymistycznych nastrojach, co widać było dzisiaj bardzo wyraźnie na wykresie EUR/USD. Wspólna waluta straciła we wtorek rano w ciągu zaledwie paru godzin 2 centy w stosunku do dolara i znalazła się najniżej od kwietnia 2006 roku - odczyt przez chwilę wskazywał 1.2111. Jak widać długi weekend spotęgował tylko reakcję rynku na ostatnie doniesienia dotyczące panującego kryzysu, które raczej osłabiały zaufanie do euro.

Eurodolar najniżej od kwietnia 2006

Warto tu chociaż wspomnieć o obniżeniu ratingu Hiszpanii i plotkach o obniżaniu ratingów kolejnych państw takich jak Francja czy Włochy. Spore znaczenie miał również raport ECB na temat systemu finansowego Strefy Euro oraz spadek PMI dla chińskiego przemysłu wytwórczego, które pogłębiły panującą już awersję do ryzyka. Coraz częściej mówi się o "pętli zadłużenia", z której ciężko będzie wyplątać się Europie. Jednak w drugiej części dnia spadki zostały zahamowane i eurodolar zmienił trend - obecnie kurs kształtuje się w okolicach 1.2230 i pnie się w górę.

Złoty silnie zareagował na poranną wyprzedaż euro

Reklama

Po wczorajszej stabilizacji dzisiaj rynek wrócił już do normy i znów mieliśmy okazję oglądać sporą zmienność na parach złotowych - złoty stracił ponad 8 groszy w stosunku do dolara i ponad 5 do euro. Odpowiedzialna za to jest poranna wyprzedaż wspólnej waluty i sceptyczne nastroje panujące obecnie wśród inwestorów. Sytuacji złotego nie poprawił również poranny PMI, co więcej nadal pozostaje kwestia terminu wyboru nowego prezesa NBP. Byki doprowadziły dzisiaj EUR/PLN przez chwilę powyżej 4.12, jednak ten opór okazał się wystarczająco silny, aby powstrzymać wzrosty i w efekcie wykres zmienił kierunek - obecnie odczyt wskazuje 4.0960. Podobnie na dolarze - fala sceptycyzmu zaniosła dolara powyżej 3.40, jednak po ukształtowaniu maksima na tej wysokości inicjatywę przejęła strona podażowa - teraz kurs testuje poziom 3.3450.

Sporo danych

Wtorek nie poskąpił nam publikacji danych makro. Już o 9.00 poznaliśmy informację o PMI dla sektora przemysłowego naszej gospodarki - odczyt okazał się niższy zarówno od poprzedniej wartości, jak i od oczekiwań. Również prognoza analityków co do inflacji różniła się nieco do prognozy MF - konsensus rynkowy wskazywał 2.2% r/r, natomiast Ministerstwo wskazało 2.1%. Z kolei stopa bezrobocia nie zaskoczyła i tak jak oczekiwano wyniosła 10.1%. Jako ostatni pojawił się indeks ISM dla sektora produkcyjnego, który wyniósł 59.7 pkt., podczas gdy spodziewano się 59 pkt.

Joanna Mioduszewska

Dowiedz się więcej na temat: wspólna waluta | wroc | niedźwiedzie | ze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »