Ale ja nie o tym. Ujęło mnie, że ci przedsiębiorcy są młodzi entuzjazmem, natomiast metrykalnie nie ma między nami przepaści.
Dane podważają mit "młodego geniusza"
Wszystko się zgadza. Są statystyki pokazujące, że najmniej nowych projektów upada, jeśli założycielami są ludzie w wieku średnim. Dane pochodzą z dużego badania ekonomistów z MIT, Harvardu i NBER (National Bureau for Economic Research), w którym analizowano 2,7 mln startupów w USA. Na bazie okresu 2007-2014, czyli dość już odległego od naszej teraźniejszości. Przypuszczam, że to, co wyszło w tych badaniach wtedy, dzisiaj jest jeszcze ostrzejsze.
Wyniki, mówiąc krótko, podważają mit "młodego geniusza". Średni wiek założyciela startupów: 42 lata. Średni wiek założyciela najszybciej rosnących startupów: 45 lat. Innymi słowy, najbardziej udane firmy są zakładane przez ludzi w połowie kariery, a nie przez dwudziestolatków. I takie zależności: 50-letni founder ma ok. 1,8-2× większe szanse na sukces niż 30-letni; prawdopodobieństwo sukcesu rośnie z wiekiem aż do ok. 55-60 lat; najniższe prawdopodobieństwo sukcesu mają founderzy w wieku ok. 20 lat. Gdyby ktoś chciał sobie o tym więcej poczytać, niech szuka na przykład wpisu Piotra Sankowskiego na X.
Dinozaury przedsiębiorczości mają się wyśmienicie
I te wyniki podobają mi się, z czysto egoistycznych, a nie altruistycznych, pobudek. Co prawda, trochę mnie martwi ta granica 60. roku życia, ale to jest, jak zaznaczyłem, badanie na próbie pochodzącej z czasów zamierzchłych. Znowu wspomnę wczorajszą rozmowę ze start-uper'ami-czterdziestolatkami: - W naszej dziedzinie każdy tydzień przynosi coś nowego, aż strach pójść spać, żeby biznes nie uciekł.
Przy tych miarach czasowych lata 2007-2014 to okres jurajski, żeby nie powiedzieć, że trias. Te epoki geologiczne nasuwają mi się nie do końca same, bo pod wpływem serialu o życiu dinozaurów ("Czego nie wiemy o dinozaurach", na Netflixie). Obejrzałem zaraz potem "Grzeszników' ("Sinners"), czyli ten owiany sławą film, bo dostał najwięcej w historii nominacji do Oscarów (szesnaście). To okropne, że "Grzesznicy" niespecjalnie mi się podobali, a już zupełnie nie rozumiem, skąd tyle tych nominacji. Coś musi być ze mną nie tak, zwłaszcza że bardziej niż "Grzesznicy" podobał mi się film o dinozaurach.
Dinozaury w sensie ścisłym wyginęły, natomiast dinozaury przedsiębiorczości, w świetle amerykańskiego badania, mają się wyśmienicie. Jednak i ten stan rzeczy za chwilę się zmieni.
Po pierwsze, coraz mniej będzie dwudziestolatków, zatem siłą rzeczy średni wiek założyciela start-up'u jeszcze się podwyższy. Mniej więcej w 2/3 krajów świata, jak policzył niedawno "The Economist", spadają wskaźniki demograficzne. W Polsce to już zupełna katastrofa.
Po drugie, ludzie żyją coraz dłużej, pracują mózgami do późnej starości i edukują się, jak utrzymać formę fizyczną. Czyli modne, ale i wartościowe, hasło długowieczności z zachowaniem sprawności i jakości życia. To będzie oznaczać przesunięcie w górę granicy, powyżej której aktywność czy wskaźniki sukcesu według harvardzkiego badania się obniżają. Chodzi o tę barierę 60 lat. Myślę, że będzie normalne, że siedemdziesięciolatkowie dokonują udanych wyjść z inwestycji. I naturalne się stanie, że takie exity dotyczyć będą firm założonych przez tych samych ludzi wtedy, gdy mieli oni lat sześćdziesiąt. I to mi się akurat podoba w tym nowym świecie.
Będziemy się stawać istotami humanoidalnymi
Ale po trzecie, dwudziestolatkowie też będą mieli szanse poprawić swoją skuteczność. Tylko że nie będą to do końca dwudziestolatkowie. Bo za chwilę wszyscy będziemy na wspomaganiu sztuczną inteligencją, a za kolejną chwilę przynajmniej co poniektórzy zintegrują się z nią na stałe. Czyli stawać się będziemy istotami humanoidalnymi. W życiu zwykłym, emocjonalnym, duchowym i w biznesie. Taki świat już mniej mi się podoba, ale nie ma co się kopać z koniem. Trzeba się do niego dostosować. Będę o tym mówił w panelu o transhumanizmie, na konferencji jak najbardziej biznesowej, finansowej, inwestorskiej, a więc (prawie) w ogóle niefilozoficznej - w przyszłym tygodniu, w Krakowie. Nie powiem, z kim to sobie wymyśliliśmy, bo to by była reklama, choć dziś nie trzeba niczego mówić, żeby i tak wszyscy wiedzieli, co i jak. Takie to mamy czasy, już dawno bez niewinności, ale jeszcze z komicznym udawaniem czystości.
Ludwik Sobolewski
Autor felietonu wyraża własne opinie i poglądy.
Śródtytuły pochodzą od redakcji.













