"Jeżeli sytuacja by się kształtowała tak jak ostatnio, to one (ceny energii - red.) powinny spadać. Już dzisiaj płacimy mniej niż rok temu, oczywiście w związku z mrożeniem cen tego nie widzieliśmy do końca" - powiedziała prezes URE Renata Mroczek, pytana o ceny energii w bliskiej przyszłości.
Do końca 2025 r. obowiązywała zamrożona cena netto dla gospodarstw domowych na poziomie 500 zł / MWh. Warto jednak pamiętać, że dotyczyła ona wyłącznie komponentu energii elektrycznej na rachunku za prąd. Ten komponent - jak wyjaśniał w rozmowie z Interią Biznes Jędrzej Wójcik, Koordynator Programu Elektroenergetyka w Forum Energii - stanowi ok. 40 proc. całkowitej kwoty rachunku. Kolejne ok. 40 proc. stanowią opłaty dystrybucyjne oraz inne opłaty systemowe (w tym mocowa, kogeneracyjna i OZE), a pozostałe ok. 20 proc. to podatki (VAT, akcyza).
Od 1 stycznia średnia cena energii elektrycznej w zatwierdzonych przez URE taryfach wynosi 495 zł za MWh netto. Stawka jest więc o ok. 1 proc. niższa w porównaniu do stawki "mrożonej".
Prezes URE: Ceny energii powinny spadać, dystrybucja w rachunkach będzie ważyć więcej
"Dziś płacimy trochę mniej niż w grudniu, nawet (w porównaniu - red.) do ceny mrożonej, i tendencja powinna się utrzymywać. To oczywiście zależy od wielu elementów i różne składniki tego naszego rachunku będą kształtowały się różnie, ale w łącznym układzie ja przyjmuję, że powinny spadać" - powiedziała Mroczek.
Odnosząc się do konkretnych pozycji w rachunku za prąd, zaznaczyła, że rachunek dla gospodarstw domowych dzieli się na dwie części: za kupno energii elektrycznej i za samo dostarczenie jej do domu, czyli za usługi dystrybucji. W tych ostatnich jednak zaszytych jest wiele opłat, które wcale nie trafiają do spółek dystrybucyjnych - przede wszystkim to opłata mocowa.
Tę opłatę odbiorcy wnoszą w celu wsparcia tzw. rynku mocy. To swoisty system awaryjny, złożony z rezerwowych jednostek wytwórczych. Kiedy produkcja energii z bieżących źródeł jest niewystarczająca, jednostki rezerwowe "wchodzą do gry". Muszą być jednak stale gotowe do pracy i właśnie utrzymanie tego stanu gotowości jest finansowane z opłaty mocowej (środki z tej opłaty są przekazywane firmom energetycznym).
"Na pewno ta proporcja będzie przesuwana na rzecz dystrybucji, na pewno w tym układzie wszystkie opłaty, które pobierane są przez spółki dystrybucyjne, będą ważyły więcej, natomiast zadaniem prezesa Urzędu Regulacji Energetyki jest równoważenie tych interesów i w ramach tego równoważenia interesów oczywiście jest troska o to, żeby płacić jak najmniej albo płacić za pokrycie uzasadnionych kosztów - my się takim pojęciem posługujemy. Ale też dużą troską jest to, żeby płacić za bezpieczeństwo dostaw, za jakość dostaw, za gwarancję, że będziemy mieli ten prąd w gniazdku wtedy, kiedy go potrzebujemy" - powiedziała szefowa URE.
Ceny gazu. URE nakazał siedmiu spółkom ponowne przeliczenie taryf
Odnosząc się do taryf za gaz, przypomniała, że URE - obserwując sytuację na giełdzie i sytuację geopolityczną na początku tego roku - wezwał siedem spółek zajmujących się sprzedażą gazu do rekalkulacji taryf.
"Jedno z tych postępowań, to, które dotyczy największej liczby odbiorców, czyli dawny PGNiG a dzisiaj myORLEN, już się zakończyło, ku mojej uciesze. Już mamy obniżkę cen, która się przekłada na rachunku miesięcznym dla osób, które najwięcej wydają na gaz, czyli na ogrzewanie, o ponad 13 zł miesięcznie. I myślę, że kolejne spółki też będą obniżały te ceny" - powiedziała Renata Mroczek.













