Jak pisaliśmy w Interii Biznes, wraz z nadejściem mrozów w wielu regionach Polski pojawił się problem z dostępnością pelletu. Wzrost liczby użytkowników kotłów na biomasę oraz zwiększone zapotrzebowanie na opał sprawiły, że w sklepach zaczęło brakować tego surowca, a tam gdzie był on dostępny ceny poszybowały nawet do 4,5 tys. zł za tonę.
UOKiK bada sytuację na rynku pelletu. "Nie ma żadnych przesłanek"
Jak informowało Ministerstwo Energii, resort zwrócił się do Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z wnioskiem o sprawdzenie, czy działania dystrybutorów pelletu nie prowadzą do sztucznego ograniczania podaży i spekulacji cenowej.
Jak tłumaczył prezes UOKiK Tomasz Chróstny, w odpowiedzi na pytania portalu WP Finanse, "sytuacja znaczącego wzrostu cen pelletu jest obecnie spowodowana (...) w szczególności większym niż w ubiegłych latach zużyciem pelletu".
Prezes UOKiK dodał, że do urzędu wpływają również pojedyncze skargi związane z utrudnioną dostępnością surowca i wysokimi cenami na rynku. "Nie ma natomiast żadnych przesłanek wskazujących, że sytuacja ta może być skutkiem antykonkurencyjnych praktyk, tj. zawarcia niedozwolonego porozumienia ograniczającego konkurencję lub nadużywania pozycji dominującej" - podkreślał Chróstny, tłumacząc, że wzrost cen wynika z ograniczonej dostępności surowca wykorzystywanego do produkcji pelletu oraz rosnącej liczby urządzeń grzewczych opalanych tym paliwem.
Szłapka o kryzysie na rynku pelletu. "To jest sprawa poważna"
O problem z dostępnością pelletu został zapytany również rzecznik rządu Adam Szłapka podczas audycji na antenie radia RMF FM.
- Widzimy ten problem. Wynika on z mroźnej zimy. Rozmawiałem z ministrem Motyką. Jeżeli problem będzie się pogłębiał, to będzie interwencja, ale na razie sytuacja się stabilizuje - powiedział. - Oczywiście sytuacja jest monitorowana - dodał.
Pytany o brak dotychczasowych działań rządu w sprawie pelletu, Szłapka podkreślił, że "to nie jest tak, że pellet jest produkowany przez rząd". Zaznaczył jednocześnie, że organy centralne interweniują w sytuacjach, gdy dochodzi do zmowy cenowej. Jak dodał, minister energii Miłosz Motyka uważnie monitoruje sytuację. - To jest sprawa poważna, bo dotyczy bezpieczeństwa naszych obywateli - podkreślił.












