Fala mrozów, z którą w ostatnich miesiącach zmaga się Polska, ponownie kieruje uwagę na wysokość rachunków za ogrzewanie. Jak pokazują dostępne wyliczenia, różnice w kosztach ogrzewania mogą być znaczące i w dużej mierze zależą od zastosowanego systemu grzewczego. Na poziom wydatków ponoszonych przez gospodarstwa domowe wpływa również stopień ocieplenia budynku oraz ceny surowców energetycznych.
Koszty ogrzewania domu. Ile Polacy zapłacą za rachunki w 2026 roku?
Polski Alarm Smogowy (PAS) wyliczył koszty ogrzewania domu o powierzchni 150 m kw., średnio ocieplonego i zamieszkanego przez czteroosobową rodzinę. Rachunek ten został wykonany w oparciu o monitoring cen paliw stałych oraz aktualne koszty energii elektrycznej.
Z wyliczeń tych wynika, że najdroższym rozwiązaniem pozostaje ogrzewanie domu olejem opałowym, które generuje wydatek rzędu 10 448 zł tys. zł rocznie. Nieco mniej zapłacą gospodarstwa domowe korzystające z gazu - około 8810 zł rocznie. W przypadku kotła na pellet koszt to 8022 zł.
Tańszą alternatywą okazuje się ogrzewanie drewnem (około 6605 zł rocznie w przypadku ekoprojektowego kotła) oraz węglem (około 5580 zł). Najniższe rachunki, mimo mroźnej zimy, płacą użytkownicy pomp ciepła z ogrzewaniem podłogowym - w zależności od typu urządzenia roczny koszt ogrzewania wynosi od 4532 do 5269 zł.
Mimo że w porównaniu z sezonem grzewczym 2024/2025 nadal najdroższe pozostaje ogrzewanie kotłem olejowym, z wyliczeń PAS wynika, że jego koszt znacznie spadł - z 11 787 zł do 10 448 zł rocznie. Podobny trend widać w przypadku ogrzewania gazowego, gdzie koszty spadły o ok. 650 zł rocznie, oraz ogrzewania węglem (spadek o ok. 600 zł).
Wzrosły z kolei koszty ogrzewania pelletem, za który płacimy ok. 600 zł więcej. Sytuację dodatkowo komplikują trudności z dostępem surowca, o których ostatnio pisaliśmy w Interii Biznes. W wyniku niedoborów ceny poszybowały nawet do 4500 zł za tonę, podczas gdy rok wcześniej średnia cena wynosiła od 1450 do 1700 złotych.
Temperatura spada, rachunki rosną. Najbardziej odczują to właściciele starych kotłów węglowych
Analiza PAS nie uwzględnia jednak znacznych spadków temperatur, z jakimi mamy do czynienia w bieżącym roku, ponieważ opiera się na średnich dobowych temperaturach w sezonach grzewczych. W praktyce oznacza to, że w okresach silnych mrozów rzeczywiste koszty ogrzewania mogą być znacznie wyższe, niż wskazują przedstawione wyliczenia.
- Im niższe temperatury, tym więcej płacimy za ogrzewanie, bo więcej musimy spalić paliwa lub pobrać energii elektrycznej. Ten styczeń według IMGW cechował się średnią temperaturą powietrza -4,2 stopnia, o 3 stopnie niższą niż norma wieloletnia. W pewnym przybliżeniu można powiedzieć, że przez tę różnicę do ogrzania domu potrzebne było 15-20 proc. więcej energii - mówi Interii Biznes Patryk Kubiczek, lider projektu modelarskiego w Fundacji Instrat.
Jak wylicza portal globenergia.pl, w przypadku znacznego spadku temperatury, do -10 stopni Celsjusza, najlepiej wypada pompa ciepła - za ogrzewanie zapłacimy 25 zł za dzień w nowym budynku i 59 zł za dzień w starym, gorzej ocieplonym budynku. Najdroższe są kotły na pellet i węgiel. Za ogrzewanie bezklasowym kotłem węglowym zapłacimy nawet 106 zł dziennie.
Kluczowym elementem powyższych wyliczeń pozostaje również poziom termomodernizacji budynku - im lepiej ocieplony dom, tym mniejsze jest jego zapotrzebowanie na energię. Zależność tę dobrze obrazuje symulator opracowany przez Fundację Instrat, który umożliwia oszacowanie kosztów ogrzewania w zależności od zastosowanego systemu grzewczego.
Z przykładowej symulacji wynika, że miesięczne koszty zakupu energii - obejmujące wszystkie nośniki energii wykorzystywane zarówno w gospodarstwie domowym, jak i do zasilania pojazdu (energia elektryczna, gaz, węgiel oraz paliwa silnikowe) - dla dobrze ocieplonego domu zamieszkałego przez 2-5 osób, wyposażonego w powietrzną pompę ciepła z ogrzewaniem podłogowym oraz instalację fotowoltaiczną o mocy ok. 8 kW, wynoszą około 2644 zł.
Koszt ten może zostać obniżony o około 620 zł miesięcznie w przypadku przeprowadzenia dalszego docieplenia budynku. Różnice są jeszcze bardziej odczuwalne w sytuacji, gdy nieruchomość nie posiada instalacji fotowoltaicznej - wówczas oszczędności wynikające z przeprowadzenia termomodernizacji mogą sięgać nawet 2000 zł rocznie.
Na znaczenie efektywności energetycznej budynku zwraca uwagę dr inż. Tomasz Mirowski, ekspert Instytutu Polityki Energetycznej. - Dla budynków wielorodzinnych krytyczne są też czynniki związane z bryłą budynku: stan izolacji, szczelność, mostki cieplne, sposób wentylacji i realna praca instalacji wewnętrznej (równoważenie hydrauliczne, nastawy, automatyka węzła i regulacja na grzejnikach). To te elementy decydują o tym, czy przy tym samym "mrozie" budynek potrzebuje 100 czy 70 jednostek energii - tłumaczy.
Mirowski zauważa również, że właściciele gospodarstw domowych, ogrzewanych energią elektryczną w sposób bezpośredni oraz użytkownicy pomp ciepła w budynkach słabo ocieplonych są najbardziej narażeni na skutki mrozów. - W okresie niskich temperatur <-15 stopni Celsjusza pompa ciepła ma "podwójny problem": budynek potrzebuje więcej ciepła, a jednocześnie spada jej chwilowa sprawność (COP), więc rośnie liczba kWh energii elektrycznej potrzebnych do uzyskania tej samej ilości ciepła. U użytkowników kotłów i urządzeń na paliwa stałe (drewno/pellet) kosztowo bolesne bywają natomiast skoki cen paliwa w sezonie i różnice jakości paliwa, a technicznie - sposób spalania i realna sezonowa sprawność urządzenia - mówi ekspert.
Ciepło systemowe. Tyle zapłacą mieszkańcy bloków
Skutki ujemnych temperatur odczuwają również mieszkańcy bloków, ogrzewanych za pomocą ciepła systemowego, choć, jak zauważa Krzysztof Bocian, starszy analityk WiseEuropa, w tym przypadku mróz nie powoduje aż tak dużej różnicy w rachunkach.
- Ciepło produkowane bez kogeneracji (tzw. ogrzewnictwo indywidualne) jest zazwyczaj droższe niż to produkowane w kogeneracji, ponieważ w kogeneracji paliwo jest wykorzystywane bardziej efektywnie i cechuje się lepszym wykorzystaniem energii zawartej w paliwie wsadowym. Jednocześnie wytwarza się ciepło i energię elektryczną. Dlatego w okresach wysokiej amplitudy temperatur indywidualni użytkownicy systemu zapłacą wyższe rachunki - mówi.
Analityk podkreśla, że cena zależna jest od miasta, operatorów, wytwórców oraz rodzaju paliwa zużywanego w źródle jego wytwarzana. - Na przestrzeni ostatnich lat widać jednak coraz wyższe koszty ogrzewania. Przykładowo cena centralnego ogrzewania w Warszawie wynosi ok. 190 zł/1 GJ, podczas gdy 5 lat temu było to ok. 90 zł/1 GJ, z czego 70-75 proc. stanowi koszt wytworzenia, a 20-25 proc. to koszty dostarczenia ciepła przez operatora. Oznacza to wzrost ponad 100 proc. w ciągu 5 lat, w tym samym czasie skumulowana inflacja CPI wyniosła 44 proc., a średnie wynagrodzenie wzrosło o 55 proc. Realnie za ciepło płacimy coraz więcej - podsumowuje.
Emilia Chlipała-Faltyn












