W skrócie
- Kapitalizacja Nvidi w szczycie tegorocznej hossy przekraczała próg 5 bilionów dolarów. To pięć razy więcej niż PKB Polski i wynik równy PKB Niemiec
- Bank of America zwiększył ostatnio swoje prognozy przychodów Nvidii w latach 2026-28. Podtrzymał też rekomendację kupna akcji spółki z ceną docelową 275 dolarów, podczas gdy dziś jest to 180,75 dolara
- Wielu ekspertów obawia się, że wkrótce może pęknąć giełdowa bańka sztucznej inteligencji. SoftBank Group w październiku sprzedał cały swój zasób akcji Nvidii - 32,1 miliona sztuk o wartości 5,8 miliarda dolarów
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
S&P550, główny indeks giełdy nowojorskiej, w czwartek 20 listopada stracił na wartości 1,6 proc. Stało się to w momencie, gdy wszyscy inwestorzy znali już znakomite wyniki finansowe giganta rynku - firmy Nvidia.
Raport kwartalny Nvidii, największej spółki na świecie, miał mieć fundamentalne znaczenie dla trwającej od dawna hossy w branży sztucznej inteligencji. Firma z Santa Clara traktowana jest jak barometr globalnego apetytu na ryzyko i papierek lakmusowy dla całego sektora technologicznego. Zakładano, że jeżeli Nvidia przedstawi bardzo dobre wyniki finansowe, to uczestnicy rynku przestaną mieć wątpliwości, czy inwestowanie w AI rzeczywiście przynosi trwały wzrost zysków.
Pasmo sukcesów
W minionym kwartale przychody Nvidii były o ponad 60 proc. większe niż rok wcześniej i osiągnęły pułap 57 miliardów dolarów, podczas gdy rynek oczekiwał około 55,2 miliarda. Zysk netto wyliczono na ponad 31,9 miliarda dolarów, co oznacza, że był wyższy o 65 proc. w skali rok do roku. Zysk na akcję (EPS) wyniósł 1,3 dolara, przy prognozie rzędu 1,25 dolara i wyniku sprzed roku na poziomie 0,81 dolara.
Marża brutto znów była niezwykle wysoka - wzrosła do 73,4 proc. z 72,4 proc. Najbardziej przychodową część biznesu stanowił segment centrów danych. W zakończonym kwartale dał on 51,2 miliarda dolarów przychodów, co stanowiło blisko 90 proc. całości sprzedaży. To o 25 proc. więcej niż w poprzednim kwartale i o 66 proc. więcej niż rok wcześniej.
Sytuacja Nvidii jest szczególna, gdyż w branży sztucznej inteligencji spółka zdobyła wiele przyczółków. Sprzedaje chipy i całe systemy niezbędne przy tworzeniu centrów danych do trenowania modeli. Innymi słowy, firma jest dostawcą przysłowiowych "łopat" wykorzystywanych przez uczestników cyfrowej gorączki złota.
Nvidia nie musi martwić się o bieżące przychody, gdyż dostarcza sprzęt, na który popyt jest ogromny. Firma nie boi się, że zabraknie jej klientów, a raczej tego, czy zdoła ich wszystkich fizycznie obsłużyć. Tym właśnie różni się od wielu spółek, które najpierw wydają wielkie pieniądze na infrastrukturę, a dopiero potem zastanawiają się, jak na niej zarobić.
Inwestorzy bywają niecierpliwi
W tej branży kluczowe stało się pytanie - kiedy gigantyczne nakłady na serwery, chipy i oprogramowanie zaczną realnie podnosić marże i zyski, a nie tylko koszty? Gdy odpowiedź jest niejasna, to zaczynają się problemy. Perypetie Meta Platforms są tu szczególnie pouczające. Spółka pokazała pod koniec października mieszane wyniki za trzeci kwartał i jednocześnie zapowiedziała wyraźne zwiększenie wydatków na sztuczną inteligencję w kolejnych latach. Od publikacji raportu kurs Meta spadł o ponad 20 proc.
Tymczasem Jensen Huang, prezes Nvidii, nie ma żadnych problemów z odpowiedzią, gdy jest pytany o namacalne sukcesy. Po przedstawieniu wyników kwartalnych, sprzedaż chipów Blackwell nazwał "astronomiczną", a o chmurowych procesorach GPU powiedział, że zostały wyprzedane. GPU są kluczowe w komputerach dostarczających mocy obliczeniowej dla algorytmów sztucznej inteligencji.
Jeszcze przed ogłoszeniem raportu finansowego Huang oznajmił, że do końca przyszłego roku Nvidia mogłaby potencjalnie sprzedać chipy z rodziny Blackwell oraz kolejną generację Rubin za łączną kwotę około 500 miliardów dolarów. Tu trzeba przypomnieć, że odbiorcami produktów firmy są m.in.: Oracle, Microsoft, Google, Amazon i Meta.
Nvidia przedstawiła też bardzo optymistyczne prognozy dla bieżącego kwartału obrachunkowego. Przychody mają sięgnąć około 65 miliardów dolarów, przy średniej oczekiwań analityków na poziomie 61,66 miliarda. To oznacza, że spółka spodziewa się dalszego przyspieszenia wzrostu sprzedaży, napędzanego przez rosnący popyt na akceleratory AI i chipy używane do rozwijania zaawansowanych modeli sztucznej inteligencji.
Nieustająca hossa Nvidii
Nvidia została założona w 1993 roku i była pionierem rynku chipów graficznych używanych do tworzenia realistycznych obrazów w grach komputerowych. Firma zbudowała swoją dominację w AI poprzez adaptację tej samej architektury chipów do przetwarzania ogromnych ilości danych. To z kolei pomaga naukowcom tworzyć oprogramowanie, które zaczyna dorównywać ludzkim możliwościom.
Hossa spółki zaczęła się wiosną 2023 roku, kilka miesięcy po debiucie ChatGPT. Nvidia zaskoczyła wówczas rynki przychodami niemal dwukrotnie wyższymi od prognozowanych przez analityków. To był sygnał, że firma z rozmachem włącza się do wyścigu o sztuczną inteligencję. W ciągu 2,5 roku giełdowa kapitalizacja Nvidii zwiększyła się o ponad 3,5 biliona dolarów, a technologiczny indeks Nasdaq od tamtego momentu urósł o około 90 proc.
Kapitalizacja spółki to w tej chwili ponad 4,39 biliona dolarów, jednak w szczycie tegorocznej hossy przekraczała próg 5 bilionów dolarów. To pięć razy więcej niż PKB Polski i wynik równy PKB Niemiec. Nvidia ma wysoką ocenę wiarygodności kredytowej. Wiele wskazuje na to, że w całym 2026 roku wypracuje dużo więcej niż 70 miliardów dolarów zysku netto.
Inwestycje w USA i Europie
Nvidia rozpoczęła właśnie produkcję zaawansowanych chipów Blackwell w fabryce TSMC w Phoenix w stanie Arizona. Poza tym, wspólnie z Deutsche Telekom, zainwestuje miliard euro w centrum danych w Monachium, które ma rozpocząć działalność w pierwszym kwartale 2026 roku. Obiekt będzie wyposażony w maksymalnie 10 tysięcy chipów Nvidia Blackwell i zwiększy moc obliczeniową dla AI w Niemczech o około 50 proc.
W partnerstwie z Oracle, Nvidia buduje dla Departamentu Energii USA największy superkomputer AI o nazwie Solstice, wyposażony w rekordowe 100 tysięcy procesorów graficznych Blackwell. Drugi system, Equinox, będzie zawierał 10 tysięcy GPU Blackwell i ma być dostępny w pierwszej połowie 2026 roku.
Wszystkie znakomite wyniki, podniesione prognozy i zapoczątkowane przez Nvidię inwestycje nie zapobiegły spadkom głównych indeksów na Wall Street w czwartek 20 listopada. Było to spore zaskoczenie, bo dzień wcześniej w handlu posesyjnym akcje Nvidii drożały o ponad 6 proc. Notowania posesyjne były bardzo pomyślne także dla wielu innych spółek z ekosystemu AI, takich jak AMD, Micron, CoreWeave i Nebius Group.
Czwartkowa sesja zakończył się jednak dotkliwymi przecenami. Akcje AMD potaniały o prawie 8 proc., a Nvidia straciła na wartości blisko 6 proc. Jedna akcja spółki z Santa Clara kosztuje 180,75 dolara, podczas gdy niedawno cena wspinała się na historyczne wyżyny na poziomie 212 dolarów.
Dużo dobrych prognoz dla Nvidii
Wielu analityków nie wątpi w dalszy marsz w górę Nvidii. Bank of America (BofA) zwiększył ostatnio swoje prognozy przychodów spółki w latach 2026-28 odpowiednio o 2 proc., 11 proc. i 12 proc. To oznaczałoby, że wielkość przychodów ma wzrosnąć z 204,14 miliarda dolarów do 383,95 miliarda w roku fiskalnym 2028.
Ekspert BofA Vivek Arya i jego zespół podtrzymali też rekomendację kupna akcji spółki z ceną docelową 275 dolarów, opartą na 30-krotności wskaźnika ceny do zysków przewidywanego w roku kalendarzowym 2027. Trzeba tu dodać, że w tej chwili średnia wycena kursu Nvidii w prognozach 57 analityków wynosi 244,58 dolara. Najbardziej optymistyczna projekcja sięga 389,73 dolara za akcję, co dawałoby wzrost o ponad 100 proc. w porównaniu z dzisiejszą ceną.
Na rynku jest jednak także wielu analityków pesymistycznie nastawionych do Nvidii i obawiających się, że wkrótce może pęknąć bańka spółek spod znaku sztucznej inteligencji. Japoński gigant technologiczny SoftBank Group w październiku sprzedał cały swój zasób akcji Nvidii - 32,1 miliona sztuk o wartości 5,8 miliarda dolarów.
Z kolei Michael Burry chce zarobić na przewidywanym przez niego spadku ceny spółki (opcja put). Zaangażował w to przedsięwzięcie milion akcji Nvidii o wartości około 187 milionów dolarów. Giełdowe ruchy Burry'ego są uważnie obserwowane przez inwestorów od czasu, gdy jako jeden z nielicznych przewidział załamanie na rynku nieruchomości w USA w 2008 roku. Historia ta została później przedstawiona w filmie "The Big Short".
Jacek Brzeski
















