W skrócie
- Inwestorom w Nowym Jorku bardzo potrzebna jest kolejna obniżka amerykańskich stóp procentowych. Dzięki niej spółki technologiczne zyskają dostęp do tańszego finansowania swojej działalności i rozwoju.
- Wiele spółek notowanych na Wall Street, a jednocześnie związanych ze sferą sztucznej inteligencji kończy listopad pod kreską. Wyceniane na biliony dolarów firmy przestają cieszyć się bezwarunkowym poparciem inwestorów.
- Ekonomiści Goldman Sachs prognozują, że w nadchodzącym 10-leciu stopy zwrotu osiągane na giełdzie w USA będą mnie atrakcyjne niż w Azji, Europie i na rynkach wschodzących.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Ostatnia przed Świętem Dziękczynienia sesja na Wall Street była czwartą z rzędu wzrostową. Dzięki temu poprawiony został bilans całego listopada. Nie zmienia to faktu, że ten miesiąc na giełdzie nowojorskiej jest wyjątkowo nerwowy i naznaczony lękiem, że "pęknie bańka wypełniona sztuczną inteligencją".
Tuż przed czwartkowym świętem nastroje inwestorów w USA po części poprawiał czynnik geopolityczny - spekulacje, że tym razem bliski jest pokój, a przynajmniej zawieszenie broni w wojnie rosyjsko-ukraińskiej. Jednak kluczowe jest rosnące przekonanie, że Rezerwa Federalna na posiedzeniu w dniach 9-10 grudnia obniży stopy procentowe o 25 punktów bazowych. Według narzędzia FedWatch Tool, inwestorzy taki scenariusz wyceniają teraz na 75 proc. Zaledwie tydzień wcześniej prawdopodobieństwo decyzji szacowano tylko na 42 proc. O zmianie nastawienia przesądziła wypowiedź prezesa Fed w Nowym Jorku Johna Williamsa, który widzi możliwość ponownego obniżenia stóp w najbliższej przyszłości.
Spółki potrzebują taniego finansowania
Zdaniem wielu analityków, cięcie stóp procentowych, które zmniejsza koszty pieniądza, jest niezbędne dla kontynuowania hossy na Wall Street. Rozpędzone amerykańskie spółki, zwłaszcza technologiczne, bardzo potrzebują taniego finansowania, by nadal się rozwijać. Jest prawdopodobne, że bez kolejnej fali płynności zorganizowanej przez Fed podmyte mogą zostać fundamenty wzrostów na giełdzie w Nowym Jorku. W szczególności impet mogłaby stracić branża sztucznej inteligencji.
Słabą stroną tegorocznego trendu na Wall Street jest działanie w myśl przekonania, że "AI to paliwo wszystkiego". W rezultacie powstaje obraz, że amerykańską gospodarkę tworzą dwa światy równoległe - z jednej strony ofensywna sztuczna inteligencja i spółki BigTech ciągnące rynek, a z drugiej defensywna cała reszta borykająca się ze spowolnieniem.
Fed znalazł się więc pod presją niemal bez precedensu. Jeśli obniży stopy, rynek akcyjny ma szansę uniknąć bessy, ale realne stanie się ryzyko powrotu wysokiej inflacji. Jeśli polityka monetarna nie zostanie złagodzona, to możemy zobaczyć pękającą giełdową bańkę AI.
Wiele spółek notowanych na Wall Street, a jednocześnie związanych ze sferą sztucznej inteligencji, kończy listopad pod kreską. Wyceniane na biliony dolarów firmy technologiczne przestają cieszyć się bezwarunkowym poparciem inwestorów. Coraz częściej kwestionowane są wysokie ceny akcji spółek działających w sektorze generatywnej AI.
Nvidia w starciu z Alphabetem
Symptomatyczny jest tu przykład Nvidii, potężnego producenta półprzewodników. Firma z Santa Clara traktowana jest jak barometr globalnego apetytu na ryzyko i papierek lakmusowy dla całego sektora technologicznego. W tym miesiącu spółka okrzyknięta "najważniejszą na świecie" przedstawiła bardzo dobre wyniki finansowe. Mimo to cena akcji Nvidii w krótkim czasie spadła z 208 do 180 dolarów.
Tymczasem eksperci jeszcze niedawno spodziewali się dużego wzrostu notowań. Bank of America podtrzymywał rekomendację kupna akcji Nvidii z ceną docelową 275 dolarów. Średnia wycena kursu spółki w prognozach 57 analityków wynosi 244,58 dolara. Najbardziej optymistyczna projekcja sięga 389,73 dolara za akcję.
W tej chwili w kręgach inwestorów górę bierze pogląd, że Nvidii wyrasta groźny konkurent w postaci Google. Kurs akcji spółki Alphabet (Google) w tym miesiącu wzrósł z 280 do 320 dolarów, co oznacza, że bardzo zbliżył się do historycznego maksimum (328 dolarów). Licząc tylko od połowy października, hossa dodała Alphabetowi niemal bilion dolarów do kapitalizacji rynkowej, która teraz wynosi 3,86 biliona dolarów. Dla porównania, Nvidia ma kapitalizację rzędu 4,38 biliona, a w szczycie tegorocznej hossy przekraczała ona próg 5 bilionów dolarów.
Giełdowy strach i chciwość
Przy wszystkich narzekaniach na osłabienie hossy na giełdzie nowojorskiej, nie można zapominać, że przed Świętem Dziękczynienia S&P500 osiągnął poziom 6812 punktów, podczas gdy październikowy rekord wszech czasów to 6920 punktów. To oznacza, że główny indeks Wall Street jest tylko kilka procent poniżej absolutnego szczytu. Między innymi dlatego Bob Diamond, były prezes brytyjskiego banku Barclays, a teraz szef firmy inwestycyjnej Atlas Merchant Capital, spadek cen akcji z okresu 13-20 listopada nazywa "zdrową korektą", podczas której inwestorzy "próbowali ustalić, jak wycenić zmiany niesione przez technologie".
Zagrożenia bessą nie widzi także firma Yardeni Research, która utrzymuje prognozę, że indeks S&P500 jeszcze w tym roku pobije historyczny rekord na poziomie 7 tysięcy punktów i może wzrosnąć do 7700 punktów w 2026 roku. Yardeni zmniejszyło jednak z 25 do 15 proc. szanse na wystąpienie na amerykańskim rynku akcyjnym dynamicznego wzrostu, a jednocześnie zwiększyło do 30 proc. prawdopodobieństwo scenariusza spadkowego.
W tym drugim wypadku analitycy powołali się na rosnące obawy, że dojdzie do korekty rynku spowodowanej przez wpływ sztucznej inteligencji, słabe nastroje konsumenckie oraz problemy na rynkach kredytowych. Yardeni Research uważa, że obawy przed "bańką AI" są przesadzone, podobnie jak wcześniejsze ostrzeżenia przed recesją w USA, która nie nastąpiła.
W gronie specjalistów wielu jest jednak takich, którzy podnoszą alarm. Jeffrey Gundlach, szef DoubleLine Capital, mówi, że tak niezdrowego rynku akcji jeszcze nie widział i zaleca trzymanie 20 proc. portfela w gotówce, czyli w walutach, depozytach bankowych lub krótkoterminowych obligacjach skarbowych USA.
- Sytuacja na giełdzie jest niebezpiecznie spekulacyjna. Najbardziej niepokoi mnie jednak rozwój rynku długu prywatnego, w tej chwili o wartości 1,7 biliona dolarów, na którym pożycza się pieniądze firmom. Pożyczkodawcy udzielają "kredytów śmieciowych", podobnie jak miało to miejsce przed światowym kryzysem finansowym w 2008 roku - powiedział Jeffrey Gundlach w podcaście "Odd Lots" Bloomberga.
Goldman Sachs nie wierzy w Wall Street
Goldman Sachs, wielki bank inwestycyjny, przewiduje, że rynek akcji w USA będzie radził sobie najgorzej na świecie. Jednak nie jest to prognoza bieżąca, a raczej rozpisana na najbliższe 10 lat. Autorzy raportu zakładają, że po trzech latach wielkiej hossy notowania na Wall Street osłabną.
Indeks S&P500 w całym okresie swojego istnienia osiągnął średnioroczną stopę zwrotu na poziomie 10 proc. Teraz analitycy Goldman Sachs spodziewają się, że w ciągu dekady rynek amerykański zaoferuje roczną stopę na poziomie 6,5 proc. To prognoza gorsza niż dla wielu innych kluczowych regionów świata. Bank spodziewa się bowiem, że ten sam wskaźnik w najbliższym 10-leciu osiągnie poziomy dla: rynków wschodzących - 10,9 proc., Azji (bez Japonii) - 10,3 proc., Japonii - 8,2 proc., a dla Europy - 7,1 proc.
Na szkodę Wall Street ma działać fakt, że wyceny akcji w USA w tej chwili należą do najwyższych na świecie, a marże zysku netto i zwroty z kapitału własnego spółek z indeksu S&P500 zbliżają się do rekordowych poziomów. "Jeśli rentowności i/lub wyceny największych firm się pogorszą i nie pojawi się nowa grupa »supergwiazd«, zwroty na szerszym rynku prawdopodobnie ucierpią, ponieważ najmocniejsze akcje zaczną spadać" - czytamy w raporcie Goldman Sachs.
Ekonomiści banku w nadchodzącej dekadzie radzą zwrócić uwagę na sytuację gospodarczą rynków wschodzących. "Oczekujemy, że wyższy nominalny wzrost PKB i reformy strukturalne przyniosą korzyść rynkom wschodzącym, a długoterminowe korzyści płynące ze sztucznej inteligencji prawdopodobnie będą szersze niż tylko te związane z technologią amerykańską" - napisali analitycy.
Jacek Brzeski














