Spis treści:
- Notowania ropy naftowej najwyższe od pół roku. W tle konflikt USA-Iran
- Czy USA zaatakują Iran? Trump: Dowiecie się tego prawdopodobnie w ciągu 10 dni
- Rynki wstrzymały oddech. Obawiają się potencjalnych zakłóceń dostaw ropy
Ceny ropy naftowej wzrosły w czwartek wobec nasilonej aktywności militarnej tak ze strony USA, jak i Iranu w regionie, którego stabilność jest kluczowa dla światowej podaży surowca.
Notowania ropy naftowej najwyższe od pół roku. W tle konflikt USA-Iran
Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na marzec kosztuje 67 dolarów na największym na świecie rynku kontraktów terminowych na surowce energetyczne - nowojorskim NYMEX. Jej cena wzrosła o 0,86 proc.
Z kolei ropa Brent na londyńskim rynku ICE w dostawach na kwiecień jest wyceniana po 72,18 dolarów za baryłkę. Jej cena wzrosła o 0,73 proc. po zwyżce od początku tego tygodnia już o ponad 6 proc.
Inwestorzy z niepokojem obserwują rosnące napięcie w relacjach USA-Iran.
Podczas czwartkowego (19 lutego) inauguracyjnego posiedzenia Rady Pokoju prezydent USA Donald Trump nakreślił horyzont czasowy, w którym jego administracja może podjąć decyzję o zaatakowaniu Iranu.
Czy USA zaatakują Iran? Trump: Dowiecie się tego prawdopodobnie w ciągu 10 dni
"Więc teraz być może będziemy musieli pójść o krok dalej, a może nie" - powiedział Donald Trump. "Może dojdziemy do porozumienia. Dowiecie się tego prawdopodobnie w ciągu najbliższych 10 dni".
Trump rozważa obalenie reżimu ajatollahów od czasu, gdy władze w Teheranie brutalnie zdławiły protesty obywateli, które wybuchły na przełomie 2025 i 2026 roku. Powodem społecznego wzburzenia w Iranie stała się sytuacja gospodarcza kraju, w tym wysoka inflacja. Amerykanie są też zmusić Iran do zawarcia nowego porozumienia nuklearnego.
"Na przestrzeni lat potwierdziło się, że zawarcie konstruktywnego porozumienia z Iranem nie jest łatwe" - mówił Trump na posiedzeniu Rady Pokoju. Jak dodał, trzeba jednak je zawrzeć, "inaczej wydarzy się coś złego".
W czwartek dziennik "The Wall Street Journal" napisał, że prezydent Stanów Zjednoczonych rozważa przeprowadzenie wstępnego, ograniczonego ataku na Iran. Na stole są podobno różne opcje - od trwającej tydzień kampanii ataków mających na celu wymuszenie zmiany reżimu po mniejszą falę ataków na irański rząd i obiekty wojskowe.
Niektórzy amerykańscy urzędnicy i analitycy ostrzegają jednak, że takie ataki zachęciłyby Iran do odwetu, co potencjalnie mogłoby poskutkować wciągnięciem USA w szerszą wojnę na Bliskim Wschodzie. To z kolei mogłoby postawić w trudnej sytuacji sojuszników Amerykanów w regionie.
W przypadku zatwierdzenia wstępnego ataku, uderzenie może zostać przeprowadzone w najbliższych dniach - podają źródła "WSJ". Celem uderzenia miałoby być kilka obiektów wojskowych lub rządowych.
Jeśli Iran nadal będzie odmawiał zastosowania się do polecenia Trumpa dotyczącego zakończenia wzbogacania uranu, USA mają przeprowadzić szeroko zakrojoną kampanię przeciwko obiektom reżimu, potencjalnie mającą na celu obalenie władz w Teheranie.
Rynki wstrzymały oddech. Obawiają się potencjalnych zakłóceń dostaw ropy
Wiszący na włosku atak na Iran budzi na rynkach obawy o otwarty konflikt i potencjalne zakłócenia w dostawach ropy naftowej. Rządzony przez ajatollahów kraj dostarcza dziennie na rynki ok. 3 proc. globalnych dostaw ropy. Surowiec z Iranu trafia głównie do Chin.
Głównym ryzykiem dla notowań ropy na świecie może być - zdaniem analityków - decyzja Iranu o zablokowaniu Cieśniny Ormuz, kluczowego kanału eksportu ropy naftowej od producentów surowca w Zatoce Perskiej (przepływa tamtędy 20 proc. światowego transportu ropy). Kilka dni temu Teheran zamknął cieśninę częściowo, wskazując na "względy bezpieczeństwa". Jednocześnie rozpoczął manewry swojej marynarki wojennej w tym rejonie.
Tymczasem w USA mocno spadły zapasy ropy - wynika z oficjalnych danych amerykańskiego Departamentu Energii (DoE). Według najnowszych wyliczeń, skurczyły się one aż o 9 mln baryłek - to najmocniejszy spadek od początku września 2025 r. Według DoE, zmniejszyły się też amerykańskie zapasy produktów naftowych.
Na rynku nie brak jednak także głosów, że administracja Trumpa będzie starała się uniknąć wywołania szoku cenowego na rynku ropy.
"Między Waszyngtonem a Teheranem utrzymuje się wysokie napięcie, ale przeważa pogląd, że pełnoskalowy konflikt zbrojny jest mało prawdopodobny, co skłania do przyjęcia postawy wyczekującej" - wskazał w rozmowie z CNBC - Hiroyuki Kikukawa, główny strateg Nissan Securities Investment, oddziału japońskiej firmy brokerskiej Nissan Securities.
"Prezydent USA Donald Trump nie chce gwałtownego wzrostu cen ropy naftowej, a nawet jeśli dojdzie do działań militarnych, prawdopodobnie ograniczą się one do krótkoterminowych ataków powietrznych" - dodał Kikukawa.












