Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przyznała na sesji Parlamentu Europejskiego w Strasburgu, że rosnące ceny energii z powodu wojny na Bliskim Wschodzie wymuszają rewizję podejścia do transformacji energetycznej. Równocześnie szefowa KE podkreśla, że bez systemu ETS, głośno krytykowanego w ostatnim czasie, Europa zużywałaby jeszcze więcej gazu, co czyniłoby ją "bardziej podatną na zagrożenia". "Potrzebujemy więc systemu ETS, ale musimy go zmodernizować" - powiedziała przewodnicząca Komisji.
Rewizja systemu ETS. Takie zmiany proponuje Polska
Podczas Europejskiego Szczytu Przemysłowego w Antwerpii kanclerz Niemiec Friedrich Merz podkreślił, że system ETS powinien zostać zmodyfikowany, jeśli okaże się, że nie jest najskuteczniejszym narzędziem ograniczania emisji CO2.
Na konieczność wprowadzenia zmian zwracał uwagę również prezydent Francji Emmanuel Macron, który zauważył, że mechanizm ETS nie funkcjonuje obecnie w pełni efektywnie w części państw, zwłaszcza tych silnie uzależnionych od paliw kopalnych. Wskazał również na problem spekulacji na rynku uprawnień do emisji, które doprowadziły do wzrostu cen z zakładanego poziomu 30-40 euro za tonę CO2 do ponad 80 euro. "To bardzo obciąża niektóre gospodarki" - ocenił Macron.
W dniach 19-20 marca odbędzie się posiedzenie Rady Europejskiej, podczas którego może dojść do spodziewanej rewizji systemu ETS. Według medialnych spekulacji możliwe jest m.in. wydłużenie okresu bezpłatnych uprawnień dla przemysłu oraz wprowadzenie tzw. korytarza cenowego, który ograniczałby nadmierne wahania cen uprawnień do emisji.
- Obecna trajektoria redukcji uprawnień - w szczególności szybkie obniżanie puli darmowych uprawnień oraz rosnący LRF (Linear Reduction Factor) - wywołuje skutki, z którymi europejski przemysł nie jest w stanie sobie poradzić. Zbyt szybkie tempo redukcji puli uprawnień prowadzi do sytuacji, w której firmy są zmuszane do wyboru między zakupem coraz droższych uprawnień do emisji a finansowaniem inwestycji w dekarbonizację - mówił w rozmowie z Interią Biznes wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta. - W praktyce oznacza to ryzyko tego, że albo nie zredukujemy emisji i przemysł będzie miał wyższe koszty działania, albo będziemy je redukować poprzez deindustrializację, a nie poprzez innowacje - dodał.
Jak zaznaczył, w związku ze wspomnianym ryzykiem, dyskutowane są postulaty spowolnienia lub czasowego zatrzymania wycofywania darmowych uprawnień - zwłaszcza dla sektorów energochłonnych, ciepłownictwa oraz branż objętych CBAM, tak, aby tempo redukcji nie wyprzedzało realnych możliwości dekarbonizacji. - Jednocześnie rozważamy wzmocnienie istniejących mechanizmów stabilizujących w celu ograniczania wysokości i nadmiernej zmienności cen. Jedną z możliwości jest wprowadzenie korytarza cenowego - tłumaczył wiceminister.
Zdaniem Bolesty istotne jest również przeanalizowanie i dostosowanie mechanizmów reakcji na wahania cen. - To, co mamy obecnie w dyrektywie, nie spełnia swojej roli. Komisja do tej pory bardzo zachowawczo podchodziła do pomysłów bezpośredniej ingerencji w cenę, ale rewizja systemu ETS w 2026 r otworzy przestrzeń do korekt w tym zakresie - mówił.
Eksperci o zmianach w systemie ETS. "Wymaga dostosowania reguł"
Jak wskazuje Robert Jeszke, zastępca dyrektora w Instytucie Ochrony Środowiska, jednym z kluczowych wyzwań dla przyszłości systemu ETS jest dostosowanie jego parametrów po 2030 roku, tak aby uniknąć ryzyka tzw. "ETS endgame" w okolicach 2040 r.
Chodzi o sytuację, w której podaż uprawnień stałaby się skrajnie ograniczona, prowadząc do nadmiernej zmienności cen i destabilizacji rynku. - To ryzyko nie oznacza, że ETS nie działa, lecz że system wymaga zawczasu dostosowania reguł stabilizacyjnych, aby zachować przewidywalność inwestycyjną - podkreśla.
Ekspert zwraca uwagę również na konieczność przeglądu funkcjonowania Mechanizmu Rezerwy Stabilności Rynkowej (MSR), który - jak zaznacza - był projektowany w zupełnie innych realiach rynkowych, głównie jako odpowiedź na nadwyżkę uprawnień. W jego ocenie obecnie, w warunkach ich malejącej liczby, potrzebne jest dostosowanie zasad działania mechanizmu. - W tym poprzez przegląd zasad umarzania uprawnień oraz mechanizmów reagowania na strukturalny niedobór podaży - wskazuje.
Istotnym obszarem zmian pozostaje także relacja między mechanizmem granicznym CBAM a harmonogramem wygaszania bezpłatnych uprawnień. Jak zaznacza Jeszke, z punktu widzenia konkurencyjności przemysłu oba instrumenty powinny być ze sobą odpowiednio zsynchronizowane.
- CBAM jest projektowany jako mechanizm ochronny, ale jego skuteczność będzie zależała od realnej egzekwowalności, ograniczenia obchodzenia w łańcuchach wartości oraz rozwiązania problemu ekspozycji eksportowej - mówi. W jego ocenie zasadne jest również, wspominane przez Bolestę, rozważenie korekty tempa wygaszania bezpłatnych uprawnień, a nawet czasowego wstrzymania tego procesu w najbardziej narażonych sektorach, do czasu pełnego wdrożenia CBAM w praktyce.
Ekspert wskazuje także na potrzebę zwiększenia elastyczności całego systemu i jego lepszej integracji z dodatkowymi instrumentami. Jak tłumaczy, w dłuższej perspektywie warto rozważyć kontrolowane włączanie nowych elementów, takich jak certyfikowane usuwanie CO2 czy wysokiej jakości kredyty międzynarodowe. - W jasno określonych limitach i przy wysokich kryteriach jakości - zaznacza, dodając, że możliwe jest także rozszerzanie systemu o nowe sektory lub mechanizmy komplementarne.
Zdaniem Kamila Moskwika, analityka Plentra Research, nie stoimy jednak u progu zasadniczej przebudowy ETS1. - To system dojrzały, z wbudowanymi mechanizmami stabilizującymi i długoterminowymi zobowiązaniami inwestycyjnymi. Znacznie łatwiej jest korygować ETS2 przed jego uruchomieniem niż ingerować w działający już rynek ETS1 - mówi ekspert.
Jak podkreśla, bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest więc polityczny "efekt uboczny": wzmocnienie presji na to, aby zarówno w ETS1, jak i ETS2 większą rolę odgrywały instrumenty ograniczające ryzyka cenowe oraz by przychody z systemu były wyraźniej wykorzystywane do ochrony konkurencyjności europejskiego przemysłu. - W tym sensie korekta ETS2 może stać się precedensem, ale niekoniecznie zapowiedzią głębokiej rewizji całego systemu - podsumował Moskwik.
Wycofanie systemu ETS2. "Polska od wielu miesięcy przedstawia argumenty"
W debacie publicznej pojawiają się również głosy krytyczne wobec systemu ETS2, który ma rozszerzyć unijny system handlu emisjami na kolejne sektory - w tym transport i budownictwo.
W grudniu 2025 roku Unia Europejska zdecydowała o przesunięciu wejścia w życie nowego systemu ETS2 na 2028 rok. Mimo to coraz częściej pojawiają się głosy, że mechanizm ten powinien zostać nie tylko opóźniony, ale całkowicie wycofany.
Według naszych analiz system ten zwiększy koszty ogrzewania i transportu, uderzając przede wszystkim w gospodarstwa o najniższych dochodach. Z tego powodu w Polsce - podobnie jak w wielu innych państwach - ETS2 budzi poważne obawy natury społecznej i ekonomicznej
- Polska od wielu miesięcy przedstawia w UE argumenty dotyczące konieczności zweryfikowania harmonogramu wdrażania ETS2. - mówił Bolesta. - Wywalczyliśmy już przesunięcie wdrożenia ETS2 o rok, ale ten system w Polsce po prostu nie jest nam potrzebny - dodał.
Wiceminister podkreślił, że Polska stara się o zgodę Brukseli na to, aby to poszczególne państwa do 2030 roku mogły same decydować o wprowadzeniu systemu ETS2. - Widzimy rosnące zrozumienie w części stolic dla potrzeby korekt, natomiast układ większości zależeć będzie od propozycji KE, sytuacji rynkowej oraz pakietu osłon dla gospodarstw domowych. Polska konsekwentnie podnosi temat solidarności i różnic strukturalnych między państwami - i widzimy, że te argumenty są coraz szerzej zauważane - podkreślił Bolesta.
Jak zauważa Kamil Moskwik, ETS2 nie jest systemem skierowanym bezpośrednio do przemysłu w takim sensie jak obecny ETS, ale jego wpływ na sektor przemysłowy będzie odczuwalny pośrednio. - Kluczowe kanały to transport, logistyka oraz koszty ogrzewania budynków, w tym obiektów wykorzystywanych przez firmy, które nie są objęte ETS1 - mówił ekspert.
Jak dodał, wzrost kosztów paliw w transporcie drogowym oznacza droższy fracht i usługi logistyczne, a więc wyższe koszty funkcjonowania całych łańcuchów dostaw. - Z kolei w przypadku budynków przemysłowych ogrzewanych paliwami kopalnymi ETS2 stanie się dodatkowym elementem kosztowym, który, choć formalnie nie jest "opłatą dla przemysłu" - realnie wpłynie na rachunek ekonomiczny przedsiębiorstw.












