Reklama

Emerytury w 2023 r. wzrosną bardziej niż zakłada rząd? Wysoka inflacja wymusi wyższe podwyżki

Wiadomo już, o ile rząd chce podnieść emerytury w przyszłym roku, a nie bez znaczenia jest fakt, że będzie to rok wyborczy. Oprócz tego, że będzie waloryzacja mieszana, czyli z zagwarantowaną kwotą podwyżki, znacznie podniesione zostanie też najniższe świadczenie, od którego zależy kwota czternastki.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Inflacja zżera realne dochody, w tym emerytury. Rząd chce zmodyfikować przyszłoroczną waloryzację, która - jak zakłada - wyniesie 13,8 proc. (ostateczny wskaźnik będzie znany dopiero na początku przyszłego roku, bo zależy od inflacji). Modyfikacja ma jednak polegać na tym, że niezależnie od tego, ile wyniesie wskaźnik waloryzacji, podwyżka emerytury będzie wynosić co najmniej 250 zł. Natomiast najniższa emerytura ma wynieść 1588,44 zł (obecnie 1338 zł).

Reklama

- Waloryzacja mieszana, czyli procentowo-kwotowa była już kiedyś stosowana, na ogół w okresie znacznie niższej inflacji. Decyzja, że w przyszłym roku będzie gwarantowana kwota podwyżki to oddziaływanie na strukturę emerytur, żeby były one bardziej spłaszczone, czyli żeby tym, którzy mają niskie emerytury były one podnoszone w większym stopniu niż tym, którzy mają wyższe świadczenie. Trzeba jednocześnie mieć świadomość, że w kontekście systemu emerytalnego, który mamy - czyli zdefiniowanej składki - osłabia to związek pomiędzy gromadzonym kapitałem emerytalnym a przełożeniem na wysokość świadczeń, które finalnie uzyskujemy - mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Ostateczny wskaźnik waloryzacji będzie określony dopiero wtedy, gdy poznamy inflację za ten rok, a brana pod uwagę jest albo średnioroczna inflacja ogólna albo dla gospodarstw domowych emerytów i rencistów (to zależy, która jest korzystniejsza).

Wskaźnik waloryzacji będzie wyższy od zakładanego

- Rząd zakłada waloryzację na poziomie 13,8 proc., ale ona prawdopodobnie będzie wyższa, ponieważ już poznaliśmy zaskakująco wysoką inflację za wrzesień - ocenia Łukasz Kozłowski. Zwraca też uwagę, że wyraźna podwyżka najniżej emerytury przełoży się na wysokość czternastki.

Rząd zapowiada, że 14. emerytura, która według pierwotnych zapowiedzi miała być jednorazowa, zostanie wypłacona również w przyszłym roku, a może stanie się świadczeniem stałym. Dawkowanie tego typu informacji jest jednoznacznie oceniane przez ekspertów jako traktowanie tego świadczenia jako prezentu wyborczego.

- Biorąc pod uwagę okoliczności, waloryzacja na poziomie 13,8 proc. może nie odpowiadać na realny wzrost kosztów życia emerytów i emerytek. Realne koszty, jakie ponoszą są o wiele wyższe. Zarówno 13., jak i 14. emerytura jest pewnego rodzaju uzupełnieniem, natomiast ich cel nie odpowiada realiom i zasadom systemu emerytalnego. Abstrahując od źródła ich finansowania, są to świadczenia, które zniechęcają do dłuższej pracy i krzywdzą osoby, które pracowały dłużej, dzięki czemu mają wyższe emerytury - ocenia Oskar Sobolewski, ekspert emerytalny i założyciel Debaty Emerytalnej.

- Należy jeszcze podkreślić, że w związku z wciąż rosnącą inflacją może się okazać, że 13,8 proc. będzie skorygowane w górę, tzn. finalna waloryzacja będzie jeszcze wyższa - dodaje.

Monika Krześniak-Sajewicz

Zobacz również:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »