Reklama

Francuska Rada Stanu podtrzymała zgodę na gromadzenie danych przez operatorów telekomunikacyjnych

Francuska Rada Stanu podtrzymała wczoraj swoją zgodę na gromadzenie danych użytkowników przez operatorów telekomunikacyjnych do celów dochodzeń związanych z przestępczością zorganizowaną i terroryzmem - poinformowała agencja AFP.

Rząd będzie jednak zobowiązany "regularnie dokonywać oceny zagrożenia dla terytorium francuskiego, aby uzasadnić gromadzenie danych" - zdecydowała Rada Stanu, będąca odpowiednikiem najwyższego sądu administracyjnego.

- Francja żyje w poważnym, realnym i aktualnym zagrożeniu dla bezpieczeństwa narodowego - zapowiedział w środę wiceprzewodniczący Rady Stanu Bruno Lasserre.

Nawiązał w ten sposób do decyzji TSUE, który wskazał, że państwa nie mogą nakładać na operatorów obowiązku przechowywania danych dotyczących m. in. lokalizacji wszystkich użytkowników. Jedynym wyjątkiem jest realne i konkretne zagrożenie bezpieczeństwa narodowego.

Reklama

We Francji sędziowie i śledczy każdego roku zezwalają na około 2,5 mln przypadków wykorzystania danych gromadzonych przez operatorów telekomunikacyjnych.

Z decyzji Rady Stanu wynika, że w przypadkach zwykłych przestępstw, takich jak handel narkotykami, kradzieże, włamania lub rozbój, śledczy nie będą już mogli wykorzystywać danych pochodzących od operatorów.

W zakresie wykorzystania danych przez służby wywiadowcze Rada Stanu wymaga, aby upoważnienie wydane przez Prezesa Rady Ministrów było zaakceptowane przez Krajową Komisję Kontroli Technik Wywiadu.

Dziennik "Le Monde" opisywał wcześniej konflikt między rządem francuskim a Trybunałem Sprawiedliwości UE (TSUE). Według gazety rząd francuski wzywa Radę Stanu (naczelny sąd administracyjny), by weszła w konflikt z instytucją europejską.

Przyczyną konfliktu ma być to, że władze wymagają od operatorów francuskiej telefonii komórkowej i internetu przechowywania danych o wszystkich połączeniach wszystkich klientów.

Według sędziów europejskich jest to sprzeczne z kartą podstawowych praw UE i dyrektywą ePrivacy z 2002 r. o ochronie prywatności w internecie.

W trosce o bezpieczeństwo we Francji przechowuje się przez rok wszystkie dane o połączeniach wszystkich klientów - numery telefonów, datę, godzinę i długość trwania połączenia, numery używanych urządzeń, nazwisko i adres ich właściciela jak i geolokalizację oraz adres IP przy korzystaniu z usług internetowych.

Według gazety te dane to skarb dla służb wywiadowczych, sprawiedliwości i policji, gdyż "w celach prewencji lub zbierania dowodów mogą, pod pewnymi warunkami, czerpać wszelkie informacje" o podejrzanych.

TSUE już w 2016 r. zakazał państwom członkowskim "niezróżnicowanego i zgeneralizowanego przechowywania danych" - przypomina "Le Monde". Francja nie zastosowała się do tego orzeczenia i obecny etap jest następstwem zastrzeżeń proceduralnych.

Według "Le Monde" używanie danych o połączeniach stało się we Francji "banalne". Wykorzystuje się je w ponad 85 proc. dochodzeń sądowych. W 2017 roku sądy zwracały się o nie do operatorów 1,8 milina razy. W 2020 - 2,5 miliona razy. W tym samym okresie służby wywiadowcze przeszły od 61 tys. wniosków do 72 tys.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Nie czekaj, rozlicz PIT 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »