Spotkanie wszystkich szefów państw i rządów UE na zamku Alden Biesen w Belgii poprzedzi nieoficjalna narada, zainicjowana przez niemieckiego kanclerza Friedricha Merza i premier Włoch Giorgię Meloni, w której weźmie kilkunastu przywódców, w tym szef polskiego rządu Donald Tusk.
Friedrich Merz i Giorgia Meloni apelują o legislacyjną wstrzemięźliwość
Dyskusja w węższym gronie ma przygotować grunt pod rozmowę całej "27". Ton ma nadać włosko-niemiecki plan działania, który został przyjęty w styczniu przez Merza i Meloni. Premier Włoch i kanclerz Niemiec wezwali w nim "legislacyjnej wstrzemięźliwości", by ograniczyć obciążenia dla biznesu.
Liderzy zaproponowali m.in. ustanowienie hamulca bezpieczeństwa, który można by stosować w przypadku, gdy do projektu nowego prawa trafi zbyt wiele obciążeń dla małych i średnich przedsiębiorstw.
Jednolity rynek energii z przewidywalnymi cenami dla przemysłu
Niektórzy unijni liderzy pojawili się w Belgii na dzień przed szczytem, by wziąć udział w dorocznym forum europejskiego przemysłu w Antwerpii. Francuski prezydent Emmanuel Macron zaproponował tam stworzenie jednolitego rynku energii, który byłby w stanie zapewnić przewidywalne ceny dla przemysłu.
Wtórowała mu szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, która zapowiedziała, że będzie zabiegać o dokończenie unii energetycznej. Według niej ceny pozostają wysokie z powodu braku wystarczającej liczby połączeń elektroenergetycznych pomiędzy krajami członkowskimi, a także uzależnienia od importu paliw kopalnych.
Jak dodała, wyprodukowanie energii elektrycznej ze słońca w zeszłym roku było prawie trzykrotnie niższe niż z gazu. Problemem są jednak wąskie gardła w przesyle energii ze źródeł odnawialnych. Von der Leyen zwróciła też uwagę, że za wysokie ceny energii odpowiadają wysokie podatki funkcjonujące w niektórych państwach UE.
Draghi przestrzegał UE przed "powolną agonią" gospodarki. "Czas na diagnozę minął"
Do unijnych liderów na zamku w Alden Biesen w czwartek dołączą dwaj byli premierzy Włoch: Mario Draghi oraz Enrico Letta jako autorzy raportów o stanie gospodarki UE. Draghi, prezentując swój we wrześniu 2024 r., przestrzegł Europę przed "powolną agonią" jej gospodarki. Według byłego szefa Europejskiego Banku Centralnego miałyby do tego doprowadzić m.in. wysokie koszty energii oraz pogłębiająca się przepaść inwestycyjna pomiędzy UE a Stanami Zjednoczonymi.
Jednak jak podkreślił wysoki rangą unijny urzędnik w rozmowie z francuskim Euronews "czas na diagnozę minął" i teraz przywódcy muszą podjąć "konkretne kroki", aby zrealizować program gospodarczy UE.
Emisja euroobligacji może doprowadzić do konfliktu
Kwestia finansowania inwestycji technologicznych oraz transformacji energetycznej może doprowadzić do "zderzenia się sprzecznych wizji" - zauważa serwis. Emanuel Macron we wtorek zaapelował o emisję wspólnego europejskiego długu - euroobligacji - w celu sfinansowania programu poprawy konkurencyjności.
Tej propozycji sprzeciwiają się Niemcy i Francja. Meloni i Merz, zamiast tego mają w czwartek zaproponować, aby zwiększyć finansowania venture capital i lepsze opcje dla inwestorów. Dokument rozesłany przez Rzym i Berlin sugeruje "utworzenie paneuropejskiej giełdy, paneuropejskiego rynku wtórnego oraz zmianę wymogów kapitałowych dla kredytów bez naruszania stabilności finansowej" - podaje Euronews.
Kryterium niskoemisyjności podczas zamówień publicznych
Przywódcy będą też dyskutować nad postulowaną przez Macrona zasadą "Kupuj europejskie", która miałaby dać pierwszeństwo europejskim producentom. Częściowo wprowadzono ją w obszarze obronnym w ramach unijnych programów SAFE i EDIP. Do tego postulatu nawiązała w środę von der Leyen, proponując wprowadzenie do zamówień publicznych kryterium niskoemisyjności, co miałoby dać pierwszeństwo czystym europejskim technologiom przed dotowanymi np. z Chin.
Francuski postulat budzi jednak sceptycyzm wśród części stolic. "Powstaje pytanie, czy Francuzi przy tym tak obstają, bo chcą, by kupowano od nich" - stwierdził unijny dyplomata cytowany przez PAP. Według niego dyskusja nad tym punktem może się skończyć na wspólnym apelu do KE, by ta przygotowała listę sektorów, w których rzeczywiście taka zasada miałaby sens, np. w sektorze farmaceutycznym, motoryzacyjnym czy czystej energii.












