Reklama

Groźna prognoza dla Tesli Elona Muska. Od euforycznego rozwoju do spółki "zombie"?

Maleje wiara światowych inwestorów w niezniszczalne spółki, obdarzone niekończącymi się perspektywami wzrostu. Akcje Tesli są dziś o 40 proc. tańsze niż na początku tego roku. Przejęcie Twittera przez Elona Muska wywołało obawy, że multimiliarder zaniedba firmę motoryzacyjną. Pojawiła się prognoza, że Tesla może stać się spółką "zombie" - niezdolną do spłacania swojego długu.

  • Notowaniom Tesli zaszkodziły wielomiesięczne rozterki Elona Muska w sprawie przejmowania Twittera
  • Ceny akcji Tesli stały się przesadnie wrażliwe na wszelkiego rodzaju negatywne informacje, podczas gdy dobre wiadomości już nie robią na inwestorach ogromnego wrażenia
  • Elon Musk jest zdania, że nie auta elektryczne, lecz humanoidalne roboty pomogą Tesli skokowo zwiększyć swoją wartość. Jednak debiut robota "Optimus" nie był udany
  • Z powodu słabnącego popytu Tesla musiała obniżyć ceny swoich samochodów na rynku chińskim

Reklama

Tegoroczny spadek notowań Tesli przyspieszył w momencie, gdy Elon Musk ponad pół roku temu zapowiedział kupno Twittera. Akcjonariuszom producenta samochodów elektrycznych ten pomysł nie spodobał się. Byli pełni obaw się, że miliarder nadmiernie rozproszy swoją uwagę, by jednocześnie prowadzić Teslę i SpaceX i zajmować się przebudową Twittera.

Kłopotliwy Twitter

Wiosną miliarder podpisał umowę z zarządem Twittera na zakup sieci społecznościowej po cenie 52,4 dolara za akcję, co daje łącznie 44 miliardy dolarów. W tym momencie na Wall Street rozpoczął się odwrót od akcji obu firm. Za jeden walor Twittera 25 kwietnia płacono prawie 52 dolary, a na początku lipca niecałe 37 dolarów. Wtedy właśnie Elon Musk odstąpił od transakcji (jak się okazało, tylko na kilka miesięcy), co znów wywindowało kurs Twittera na wyższy poziom. Tydzień temu Twitter został wycofany z giełdy, gdyż przestał być spółką publiczną, a stał się prywatną. Elon Musk deklaruje, że powrót do notowań giełdowych nastąpi za 3-5 lat.

"Twitterowa" przecena akcji Tesli też była duża - od około 300 dolarów 25 kwietnia do 240 dolarów na początku lipca. Po piątkowej sesji za jeden walor firmy płaci się niewiele ponad 207 dolarów. Licząc od początku roku Tesla potaniała o 40 proc., czyli dużo bardziej niż spadł w tym czasie nowojorski indeks S&P500.

Tesla w ciężkich czasach

Od czasu wybuchu pandemii na początku 2020 roku, akcje Tesli były trafnym wyborem dla zwolenników giełdowej reguły "kupuj w dołku". Za każdym razem, gdy ten największy na świecie producent samochodów elektrycznych notował mocny spadek, równie efektownie odbijał się.

Jednak w tym roku scenariusz z wypłatą nagrody dla cierpliwych inwestorów, którzy niezmiennie wierzą w Teslę, nie powtarza się. Nie tylko z powodu perypetii towarzyszących kupowaniu Twittera. Firma zderza się także z przeciwnościami gospodarczymi, które zdają się być wstępem do nadchodzącej recesji. Groźne są czynniki takie, jak osłabione łańcuchy dostaw, wyższe koszty surowców i zakłócenia produkcji w Chinach. Duże znaczenie ma również rosnąca konkurencja na rynku pojazdów elektrycznych, negatywne recenzje automatycznego modelu prowadzenia aut zapowiadanego przez Muska oraz rozczarowująca prezentacja robota "Optimus".

Dobre wyniki nie cieszą

Problemem Tesli jest to, że jej walory stały się przesadnie wrażliwe na wszelkiego rodzaju negatywne informacje, a dobre wieści spowszedniały. Wielu inwestorów mimo solidnych wyników Tesli zaczyna uważać, że firma "euforyczny etap" rozwoju ma już za sobą, a kilkudziesięcioprocentowe wzrosty przychodów przestały im imponować.

Choć spółka przedstawiła ostatnio bardzo dobry raport finansowy za trzeci kwartał 2022 roku, to zaraz po jego publikacji jej notowania runęły o ponad 6 proc. w handlu posesyjnym. Tymczasem zysk netto Tesli to 3,33 miliarda dolarów, wobec 1,65 miliarda w trzecim kwartale 2021 roku. Zysk na akcję to 1,05 dolara, podczas gdy prognozowano 99 centów. Przychody z branży motoryzacyjnej podliczono na 18,69 miliarda dolarów, co oznacza, że w ujęciu rocznym wzrosły o ponad 50 proc.

Z drugiej strony, spółka poinformowała, że prawdopodobnie nie osiągnie swojego celu w zakresie dostaw pojazdów. Zachary Kirkhorn z zarządu Tesli, oświadczył, że spodziewa się nieco poniżej 50 proc. wzrostu liczby samochodów w 2022 roku wobec 2021 roku. Wcześniej Tesla zapowiadała, że wskaźnik 50 proc. zostanie osiągnięty w tym roku.

Generalnie najnowsze wyniki Tesli robią wrażenie, nie mogą jednak sprostać rosnącym z kwartału na kwartał oczekiwaniom Wall Street. Firmie Muska po długiej, wzrostowej passie nie udało się pozytywnie zaskoczyć analityków.

Nieskuteczne manewry Muska

Nastroje na rynku są tak negatywne, że niedawna decyzja Tesli o podziale akcji 3 do 1 nie wywołała żadnych emocji. Tymczasem podobny ruch ze strony Elona Muska w 2020 roku przyczynił się do 60-procentowego wzrostu ceny akcji od dnia ogłoszenia do daty realizacji.

Ostatnio szef Tesli zasugerował, że spółka może przeprowadzić skup własnych akcji o wartości nawet 10 miliardów dolarów. Cała operacja byłaby przeprowadzona w 2023 roku. Byłby to potężny "buyback", a panuje opinia, że firmy skupują własne walory gdy uważają, że są niedowartościowane. Jednak tym razem na deklarację multimiliardera rynki prawie w ogóle nie zareagowały.

To może być "zombie"

Wielu ekspertów jest zdania, że niezwykle szybkie tempo rozwoju firmy Elona Muska jest częściowo efektem taniego kredytu i niskich stóp procentowych w ostatnich latach. Teraz, gdy stopy idą w górę, sytuacja komplikuje się. Analityk New Constructs David Trainer nie wyklucza, że Tesla za jakiś czas stanie się spółką “zombie". Tak nazywane są firmy, które zarabiają tylko tyle, by kontynuować działalność i obsługiwać zadłużenie, ale nie są w stanie spłacić swojego długu. "Zombie" nie mają nadmiaru kapitału, który mógłby być zainwestowany z myślą o pobudzeniu wzrostu, a jedno niespodziewane negatywne wydarzenie może położyć kres działalności.

W tej chwili wskaźnik ceny do zysku (C/Z) w przypadku Tesli to około 75. Jest on dużo większy niż notowane przez konkurentów z branży. Przelicznik C/Z pokazuje w ciągu ilu lat zwróciłaby się inwestycja w akcje, gdyby spółka z roku na rok osiągała taki sam zysk. Im wyższa wartość wskaźnika, tym dłużej trzeba czekać na zwrot z inwestycji.

Z kolei kapitalizacja Tesli to około 687 miliardów dolarów, co stawia spółkę na pozycji zdecydowanego globalnego lidera w rankingu największych notowanych na giełdzie firm motoryzacyjnych. Taka kapitalizacja to więcej niż suma razem wzięta dla Toyoty, BYD, Porsche, Volkswagena, Mercedesa, BMW, GM i Forda, czyli producentów, którzy w rankingu zajmują miejsca od 2 do 9.

Nadzieja w "Optimusie"?

Elon Musk zapewnia, że Tesla jest w stanie generować znaczne ilości gotówki nawet w obliczu bolesnej recesji. Twierdzi, że kiedyś jego firma będzie warta więcej niż Apple i Saudi Aramco razem wzięte. Tesla musiałaby jednak 8-krotnie zwiększyć kapitalizacje rynkową, by dziś zrównać się wartością z Saudami i gigantem z Doliny Krzemowej.

Multimiliarder wielkie nadzieje wiąże z potencjałem sprzedażowym robotów, który - jak twierdzi - jest dużo większy niż w wypadku aut elektrycznych. To nie samochody, a humanoidalne roboty miałyby pomóc Tesli skokowo zwiększyć swoją wartość.

Problem w tym, że prezentacja flagowego robota Tesli, "Optimusa" była wydarzeniem dalekim od ideału. Komentatorzy byli rozczarowani widokiem urządzenia, które musiało być wniesiony na scenę przez kilka osób i przypominało niezgrabną konstrukcję połączoną kablami. Przekonanie ludzi, by kupowali roboty wyceniane na 20 tysięcy dolarów może być dla firmy dużym wyzwaniem.

Musk zmuszony do obniżenia cen

Wyzwaniem dla Elona Muska są także ceny jego samochodów elektrycznych. Tesla ostatnio kilkakrotnie je podnosiła, ale teraz postanowiła znacznie je obniżyć na rynku chińskim. Eksperci nie mają wątpliwości, że firmę do takiego ruchu zmusił spadek popytu.

W Chinach ceny nowych samochodów Tesli spadły po raz pierwszy w tym roku, choć firma już wcześniej oferowała tamtejszym klientom zniżkę, jeśli przy zakupie pojazdu wykupią ubezpieczenie. Jak podaje chińska strona Tesli, bazowa wersja Modelu Y kosztuje teraz tylko 288 900 juanów zamiast 316 900 juanów. W przeliczeniu oznacza to spadek ceny z około 43 500 dolarów amerykańskich do 39 700. Model 3 jest już dostępny od 265 900 juanów, co stanowi 36 500 dolarów. Oznacza to, że jest on teraz tańszy o około 1 900 dolarów. Eksperci z China Merchants Bank International prognozują, że na rynku chińskim dojdzie wkrótce do wojny cenowej pomiędzy producentami e-samochodów i nie wykluczają, że konkurenci Tesli pójdą w jej ślady.

Jacek Brzeski

***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »