W opinii "Financial Times" (FT), prawdopodobnym rozwiązaniem krótkoterminowym nie jest pokój, ale zawieszenie broni. Innym scenariuszem - podpowiada gazeta - mogłaby być kontynuacja wojny, ale o mniejszej intensywności, z powodu niedoboru broni w Iranie. "Możliwe, że wkrótce statki znów zaczną przepływać przez Cieśninę Ormuz" - prognozuje.
Konflikt na Bliskim Wschodzie. Straty mierzone w ropie
"Financial Times" cytuje Capital Economics, niezależną firmę badawczą specjalizującą się w analizach makroekonomicznych. Twierdzi ona, że jeśli konflikt potrwa dwa tygodnie, strata wyniesie około 1,4 proc. rocznego światowego eksportu ropy naftowej i podobną część eksportu skroplonego gazu LNG. Przy trzymiesięcznym konflikcie, ale z ograniczonymi szkodami dla obiektów, globalny eksport ropy i LNG straciłby w tym roku na wartości od 5 do 6 proc.
Trzeci scenariusz również zakłada trwający trzy miesiące konflikt, ale z dużymi szkodami dla przepustowości. Jako przykład analitycy "FT" podają irańską wyspę Kharg, przez której terminal eksportowy przechodzi około 90 proc. irańskiego eksportu ropy naftowej.
W takiej sytuacji globalna sprzedaż tego surowca i gazu straciłyby 8-9 proc. objętości. "Ceny ropy mogłyby sięgnąć 150 dolarów za baryłkę, a ceny gazu w UE, za megawatogodzinę, 120 euro" - prognozuje Capital Economics. Ostrzega, że skutki kryzysu pozostałyby odczuwalne do 2027 roku. W opinii analityków, globalne zakłócenia byłyby porównywalne do kryzysu naftowego z lat 70. XX wieku.
Wojna w Iranie. Płynące z kryzysu lekcje
Na takiej sytuacji ucierpiałby wzrost gospodarczy krajów. Choć stałoby się to w mniejszym stopniu niż podczas kryzysu z końca lat 70. Jednym z powodów - twierdzi "Financial Times" - jest znacznie mniejsze uzależnienie europejskiej gospodarki od ropy naftowej. Jak zauważył ekspert ekonomiczny, Martin Sandbu, Europa okazała się też bardziej sprawna w dostosowywaniu do wyższych cen gazu, niż obawiano się przed wybuchem wojny w Ukrainie.
Londyński dziennik ekonomiczny podkreśla, że z trwającego kryzysu można wyciągnąć już lekcje. Pierwszą jest konieczność zmniejszenia podatności krajów na szoki w dostępności paliw kopalnych. Nie dotyczy to Stanów Zjednoczonych, które są eksporterem ropy i gazu ale innych gospodarek uprzemysłowionych. "Ich potrzeba inwestowania w energię odnawialną w celu zmniejszenia podatności na szoki jest oczywista" - czytamy w dzienniku.
Drugą lekcją jest zadbanie przez banki centralne, aby oczekiwania inflacyjne nie wymknęły się spod kontroli. Instytucje te - podkreśla "FT" - muszą być przygotowane na przeciwdziałanie skutkom ubocznym gwałtownych wzrostów cen. Ostatnia, to zachęta do ograniczenia dotowania kosztów energii za każdym razem, gdy ceny rosną, do osób najbardziej dotkniętych. "Wspieranie wszystkich jest nie do utrzymania" - zapewnia gazeta.
Narzeka też na sprzeczne przekazy prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Przypomina, że w poniedziałek oświadczył on na konferencji prasowej, że wojna zakończy się "bardzo szybko". Dwa dni wcześniej napisał na Truth Social: "Nie będzie porozumienia z Iranem bez BEZWARUNKOWEJ KAPITULACJI!". Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej Iranu odpowiedział Trumpowi, że to oni "podejmą decyzję o końcu wojny".













