W związku z poważnymi zakłóceniami w ruchu lotniczym na Bliskim Wschodzie spowodowanymi atakami Izraela i USA na Iran oraz irańskimi atakami odwetowymi w całym regionie, linie lotnicze zmuszone zostały do odwołania lotów, zmiany tras samolotów i zawieszenia usług. Zamknięcie przestrzeni powietrznej nad Iranem, Izraelem, Irakiem, Katarem, Bahrajnem, Kuwejtem i Syrią sparaliżowało znaczną część ruchu regionalnego. Częściowe ograniczenia wpłynęły również na operacje w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Arabii Saudyjskiej.
Bliski Wschód. Linie lotnicze tracą
Firma zajmująca się analityką lotniczą - Cirium - podała, że od 28 lutego odwołano ponad 23 000 lotów. Spośród około 36 000 zaplanowanych na ten okres rejsów na Bliski Wschód lub z tego regionu, nie zrealizowano ponad połowy operacji. To zaś doprowadziło do redukcji liczby miejsc o około 4,4 miliona. "Tylko od 28 lutego do 5 marca z rozkładów zniknęło ponad 15 000 połączeń na siedmiu lotniskach regionalnych, co wpłynęło na ponad 1,5 miliona pasażerów" - informuje Cirium.
Na sytuację na Bliskim Wschodzie reaguje giełda. Po tym, jak Wall Street ostrzegła, że wojna grozi drastycznym zmniejszeniem zysków poprzez wzrost kosztów paliw, w strefie bessy znalazły się akcje amerykańskich linii lotniczych. Indeks S&P Supercomposite Airlines Industry, giełdowy wskaźnik branżowy śledzący wyniki największych przewoźników, szósty dzień z rzędu zamknął się w piątek spadkiem. Od początku konfliktu grupa straciła ponad 22 proc. Pod presją znalazły się też akcję Qantas, narodowego przewoźnika Australii, które od początku konfliktu straciły ponad 10 proc.
Spadki odnotowali też europejscy przewoźnicy. W ciągu niespełna tygodnia akcje Lufthansy straciły 7,3 proc. Zaś akcje IAG - grupy, do której należą m.in. British Airways i hiszpańska Iberia - staniały o ponad 13 proc. i dzisiaj od rana ich cena znów spada. Mniejszy spadek - o 3,3 proc. - dotknął Enter Air, największą polską prywatną czarterową linię lotniczą.
Fitch ostrzega. Koszty linii lotniczych w górę
Na utratę przychodów przez linie lotnicze zwróciła uwagę agencja ratingowa Fitch. W opinii jej analityków, na problemy najbardziej narażeni są przewoźnicy z węzłami przesiadkowymi w krajach dotkniętych konfliktem. "Ponieważ - wyjaśnia agencja - ich sieci połączeń są zależne od regionalnej przestrzeni powietrznej". Największe szkody - twierdzi Fitch - ponoszą obsługujący Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Katar.
Agencja zwraca uwagę, że koszty linii lotniczych rosną również w przypadku omijania zamkniętej przestrzeni powietrznej, co wydłuża czas lotu i zużycie paliwa. Do nich trzeba doliczyć dodatkowe wydatki związane z postojami technicznymi, nadgodzinami załogi, zakwaterowaniem i obsługą lotniska. A także wzrostem cen paliw. Wszystko razem może podnieść ceny biletów na dotkniętych trasach.
Bliski Wschód. Konflikt uderza w turystykę
Droższe bilety i mniejsza przepustowość uderzą w turystykę. Oxford Economics - jedna z czołowych niezależnych firm doradztwa ekonomicznego - szacuje, że liczba przyjazdów zagranicznych do regionu może spaść w tym roku, w zależności od długości trwania konfliktu, od 11 do 27 proc. "Oznacza to od 23 do 38 milionów turystów mniej niż prognozowano i stratę rzędu 34 do 56 miliardów dolarów" - zapowiada. Największe spadki procentowe mają odnotować Izrael i Iran. W porównaniu z wcześniejszymi prognozami, liczba przyjazdów może spaść tam odpowiednio o 57 proc. i 49 proc.
Długość zakłóceń na Bliskim Wschodzie będzie decydować o tym, jak bardzo uderzą one w linie lotnicze, lotniska i turystykę - zapowiada Fitch. Agencja spodziewa się, że wojna potrwa krócej niż miesiąc. Zastrzega jednak, że dłuższy konflikt może nadwyrężyć mniej zdywersyfikowane przedsiębiorstwa - linie lotnicze, ale też hotele czy firmy oferujące leasing samolotów.












