W poniedziałek, 12 stycznia w Belwederze odbyło się pierwsze posiedzenie Rady Zdrowia powołanej przez prezydenta Karola Nawrockiego. Głównym tematem debaty było bezpieczeństwo lekowe Polski - kluczowy element bezpieczeństwa państwa w zmieniającej się rzeczywistości geopolitycznej.
Polska skazana na import leków z Azji
Pytany przez PAP o efekt rozmów prezes Krajowych Producentów Leków Krzysztof Kopeć powiedział, że optymistyczne jest to, że wszyscy już zrozumieli, że bezpieczeństwo lekowe, dostęp do leków zapewnia produkcja krajowa.
Dodał, że kluczowe jest pytanie, czy za tą zgodą pójdą działania, które spowodują, że produkcję leków w Polsce będziemy rzeczywiście wspierać. "Pytanie brzmi, czy jesteśmy w stanie zapłacić za nie 30, czy 50 proc. więcej, jeśli w tej cenie kupimy również bezpieczeństwo w czasie kryzysu" - dodał.
Kopeć wskazał na zagrożenia, które mogą zakłócić łańcuch dostaw leków. W jego opinii takim ryzykiem jest sytuacja, w której Tajwan zostałby zaatakowany przez Chiny. Gdyby Unia Europejska odpowiedziałaby na taką napaść blokadą handlu z Krajem Środka, Chińczycy dostępu do leków mogliby użyć jako formy szantażu.
"Nawet nie potrzeba wojny. Ludzie będą umierać bez jednego wystrzału. I nie będzie to śmierć pięciu osób, ale setek każdego dnia" - ostrzał ekspert.
Polska produkuje tylko 20 proc. z listy leków krytycznych. Wszystko rozbija się o cenę
Według prezesa Krajowych Producentów Leków, gdy łańcuchy dostaw leków zostaną przerwane, zabraknie wszystkiego. "Europa jest w 80 proc. uzależniona od substancji czynnych sprowadzanych z Azji, a w co najmniej w 50 proc. od dostaw gotowych produktów" - powiedział, zauważając, że zaledwie 20 proc. pozycji z listy leków krytycznych to leki produkowane w całości w Polsce.
Zdaniem Kopcia, problem polega na tym, że Ministerstwo Zdrowia chciałoby zapłacić taką samą cenę za antybiotyk produkowany w kraju, jak za lek wytwarzany dla połowy świata w olbrzymiej fabryce w Indiach bez tak wysokich, jak w UE kosztów energii i środowiskowych. "To jest niemożliwe" - zaznaczył.
"Sposobem na zwiększenie produkcji krytycznych leków jest zapewnienie im zbytu po rentownej cenie. A to oznacza, że trzeba będzie kupić je po wyższej cenie niż ta oferowana przez wytwórców z Azji. Dzięki temu zyskamy gwarancję dostaw leków w sytuacjach, kiedy łańcuchy dostaw z Azji zostaną przerwane, czy to z powodu konfliktów zbrojnych, ataków hybrydowych, wojen handlowych, naturalnych kataklizmów, awarii w tamtejszych fabrykach czy epidemii" - wyjaśnił Kopeć.
Ekspert uważa, że te leki powinny być produkowane w całości w Polsce
Zdaniem prezesa Krajowych Producentów Leków antybiotyki, leki anestezjologiczne, kardiologiczne, dla cukrzyków, astmatyków powinny być produkowane w kraju od początku do końca, bo efekt ich braku odczujemy natychmiastowo, a nie za kilka lat. "Bez antybiotyków zakażenia bakteryjne, również u dzieci, doprowadzą szybko do śmierci, bez insuliny cukrzycy umrą, a chorym na serce będzie grozić zatrzymanie krążenia, a bez leków wziewnych astmatycy zaczną się dusić" - podkreślił Kopeć.
Prezes Krajowych Producentów Leków uważa także, że potrzebny jest osoba, która będzie koordynowała pracę kilku resortów - pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa lekowego.












