W kończącym się sezonie grzewczym gwałtownie wzrosły ceny pelletu drzewnego. W niektórych miejscach kosztował on nawet 2000-2500 zł za tonę. Jak pisaliśmy w Interii Biznes, zdaniem ekspertów kryzys ten był wynikiem kilku czynników. Z jednej strony branża nie była odpowiednio przygotowana na długotrwałe mrozy, z drugiej na sytuację nałożyły się wcześniejsze problemy rynku, w tym niemal dwukrotny wzrost cen trocin.
Już 400 tys. instalacji. Rośnie ilość kotłów na pellet
Z danych przedstawionych w Sejmie wynika, że w Polsce zużywa się obecnie około 2,2 mln ton pelletu rocznie. Surowiec ten trafia do trzech sektorów: gospodarstw domowych, ciepłownictwa oraz energetyki zawodowej. Największy udział ma segment komunalno-bytowy, odpowiadający za około 1,5 mln ton zużycia.
Rynek rozwija się dynamicznie - liczba instalacji wykorzystujących pellet przekroczyła już 400 tys., a jednym z motorów wzrostu jest program "Czyste Powietrze", dotujący inwestycje w piece ogrzewane za pomocą tego surowca.
"Według informacji z Ministerstwa Klimatu około 1/3 wzrostu rynku pelletu drzewnego w Polsce to jest "Czyste Powietrze". 2/3 to są zakupy, instalacje urządzeń poza programem" - wyliczał Adam Sarnaszek.
Proces odchodzenia od kotłów węglowych będzie trwał jeszcze przez lata, co dodatkowo zwiększy zapotrzebowanie na pellet - pisze wnp.pl. Szacunki branży wskazują, że do 2030 roku liczba instalacji w gospodarstwach domowych może wzrosnąć nawet do 800 tys., a roczne zużycie osiągnąć poziom 4 mln ton.
Problemem jest jednak sektor produkcyjny, który nie nadąża za rosnącym popytem. Przedstawiciele przemysłu drzewnego wskazują m.in. na ograniczony dostęp do surowca, który w przyszłości może doprowadzić do napięć podażowych i wahania cen.
Rynek alarmuje. Podaż nie nadąża za popytem
Zdaniem ekspertów obecna polityka koncentruje się głównie na stymulowaniu popytu, przede wszystkim poprzez dopłaty do urządzeń grzewczych, przy jednoczesnym braku wsparcia dla krajowych producentów pelletu.
"Stymulujemy bardzo mocno popyt pelletu drzewnego poprzez dofinansowanie urządzeń. Kreujemy popyt na rynku krajowym. Nie robimy nic w zakresie strony podażowej. Nie wspieramy producentów (…) Wzmocnienie efektywności instalacji produkujących pellet, wzmocnienie możliwości produkcyjnych dzisiejszych fabryk to są kluczowe aspekty, które należy rozważyć" - mówił Adam Sarnaszek, prezes Polskiej Rady Pelletu, cytowany przez wnp.pl.
Branża ostrzega, że brak równowagi między popytem a podażą może doprowadzić do zwiększonego uzależnienia od importu.
"Należy wziąć pod uwagę, że czas, kiedy byliśmy producentem eksportującym, już się powoli kończy. Musimy wziąć pod uwagę, że na pewno będziemy korzystać z importu, bo tempo podaży przy obecnej sytuacji przemysłu drzewnego i jego problemów nie nadąży za tym popytem" - komentował Sarnaszek.
Prezes Polskiej Rady Pelletu zaznacza, że "największym beneficjentem wzrostu rynku pelletowego w Polsce będzie pan Putin i pan Łukaszenka".
Jak wyjaśnił, Rosja i Białoruś należą do największych producentów pelletu na świecie. "Jeżeli otworzy się granica, bo kiedyś się chyba otworzy - zakładamy, że kiedyś sankcje zostaną zniesione - my wyprodukujemy popyt, a oni zapewnią podaż. Tego się nie da dzisiaj przewidzieć, aczkolwiek to są nasi sąsiedzi i zwracamy na to uwagę" - dodał.












