Reklama

Rada Polityki Pieniężnej drastycznie obniżyła stopę referencyjną

Rada Polityki Pieniężnej na środowym posiedzeniu obniżyła stopę referencyjną o 50 pb., wynosić będzie ona od czwartku 2,00 proc. w skali rocznej. Złoty po tej decyzji osłabił się. Obniżka oznacza tańsze kredyty w złotych i mniejsze zyski z lokat.

Stopa lombardowa obniżona została o 100 pb do 3,00 proc. Stopa depozytowa pozostała bez zmian, 1,00 proc., a stopa redyskonta weksli została obniżona o 50 pb do 2,25 proc. Skala cięcia stóp NBP może być zaskoczeniem dla większości ekonomistów. 18 z 21 ankietowanych wcześniej przez PAP ekonomistów było zdania, że RPP w październiku obniży stopy procentowe o 25 pb. 3 ekonomistów oczekiwało cięcia stóp o 50 pb.

Reklama

Rada utrzymywała stopy procentowe NBP na niezmienionym poziomie od lipca 2013 roku, kiedy to cięciem o 25 pb zakończyła rozpoczęty w listopadzie 2012 roku cykl łagodzenia polityki pieniężnej, który wyniósł łącznie 225 pb.

Środowa decyzja RPP oznacza, że w skali rocznej referencyjna stopa NBP będzie wynosić od czwartku 2,00 proc., stopa lombardowa 3,00 proc., depozytowa 1,00 proc., zaś redyskonta weksli 2,25 proc.

- - - - -

Jeśli wzrost cen nadal będzie odbiegać od celu inflacyjnego NBP, to Rada Polityki Pieniężnej nie wyklucza dalszego dostosowywania polityki pieniężnej - wynika z komunikatu RPP, która w środę obniżyła główną stopę proc. o 50 pkt bazowych, do 2 proc. w skali roku.

Stopa lombardowa została ścięta o 100 pkt bazowych - do 3,00 proc., stopa depozytowa pozostała bez zmian na poziomie 1,00 proc., a stopę redyskonta weksli obniżono o 50 pkt bazowych do 2,25 proc.

"Rada nie wyklucza dalszego dostosowania polityki pieniężnej, jeśli napływające informacje, w tym listopadowa projekcja (inflacji - PAP), potwierdzą istotne ryzyko utrzymania się inflacji poniżej celu w średnim okresie" - podała Rada w komunikacie po środowym posiedzeniu.

Dodano w nim, że w ocenie RPP napływające dane wskazują na spowolnienie dynamiki aktywności gospodarczej oraz wzrost ryzyka utrzymania się w średnim okresie inflacji poniżej celu NBP, czyli 2,5 proc. (+/- 1 pkt proc.).

"W Polsce dane o aktywności w trzecim kwartale sygnalizują dalsze spowolnienie dynamiki wzrostu gospodarczego. Wskazuje na to spowolnienie dynamiki produkcji przemysłowej, budowlano-montażowej oraz sprzedaży detalicznej w ostatnich miesiącach. Spowolnienie dynamiki aktywności gospodarczej jest także sygnalizowane przez obniżenie się wskaźników koniunktury" - podała Rada.

Podczas konferencji prasowej po posiedzeniu Rady prezes NBP Marek Belka wskazywał, że "wskaźnik cen konsumpcyjnych (inflacja - PAP) zostanie ujemny jeszcze przez kilka miesięcy". "Liczymy na to, że niebawem wskaźnik cen wróci do terytoriów dodatnich" - zaznaczył.

Skala środowego cięcia stóp NBP zaskoczyła wielu ekonomistów; 18 z 21 ankietowanych wcześniej przez PAP ekspertów było zdania, że RPP w październiku obniży stopy procentowe o 25 pkt bazowych., a tylko trzech ekonomistów oczekiwało cięcia stóp o 50 pkt bazowych.

Belka wskazywał podczas konferencji prasowej, że członkowie RPP, decydując się za tak istotną obniżkę, chcieli "skoncentrować decyzję w czasie". Przyznał, że decyzja ta nie była jednomyślna.

"Jeżeli chodzi o skalę obniżki stopy referencyjnej nie - jak to zwykle było - o 25 pkt bazowych, ale o 50 pkt, wyraźnie chcę powiedzieć, że nie była to decyzja jednomyślna, ale ci, którzy głosowali za korektą, uważali, że powinno się ją skoncentrować w czasie" - mówił Belka.

Jak dodał, ewentualny cykl łagodzenia polityki monetarnej powinien trwać jak najkrócej.

Ponadto, zdaniem Belki, taka decyzja RPP była spodziewana przez rynek, o czym świadczy reakcja złotego. "Kurs złotego praktycznie nie zareagował na naszą obniżkę stóp, co oznacza, że rynek spodziewał się tego" - powiedział.

Szef banku centralnego odniósł się też do obniżenia o 100 pkt bazowych stopy lombardowej, która jest podstawą do liczenia maksymalnego oprocentowania kredytów gotówkowych i kart kredytowych. W ocenie ekonomistów, taką decyzją Rada chciała wesprzeć konsumpcję prywatną, co miałoby stymulować wzrost polskiej gospodarki.

Belka tłumaczył, że zmniejszenie różnicy pomiędzy stopami: referencyjną, lombardową i depozytową spowodowane jest chęcią zachowania proporcji między nimi. Dopytywany przez dziennikarzy, czy decyzja ta nie spowoduje zaostrzenia kryteriów przy udzielaniu kredytów konsumpcyjnych i jednoczesny odpływ klientów do parabanków stwierdził, iż nie obawia się tego.

"Kredyty te są w Polsce oprocentowane bardzo wysoko, o wiele wyżej niż w kraju, do którego możemy się w tej sprawie porównać, czyli na Węgrzech. Nie sądzę, aby nasze banki miały problem z rentownością" - mówił.

"Nie sądzę także, aby nie dały sobie rady w tych nowych warunkach. Jeżeli spowoduje to wzrost popytu na kredyt konsumpcyjny i może wreszcie przepływ z parabanków i innych organizacji pożyczających pieniądze do banków, to banki, rozszerzając wolumen tych kredytów, mogą zwiększyć swoją rentowność" - dodał Belka.

Podkreślił też, że wierzy w to, że nasze banki są bardzo dobrze zarządzane i bardzo rentowne. - Nie wierzę w to, że może to wpłynąć negatywnie na wielkość kredytu konsumpcyjnego i wielkość popytu - mówił.

Wiceminister finansów Janusz Cichoń, oceniając w rozmowie z PAP środową decyzję Rady stwierdził, że spodziewał się co najmniej takich cięć. - To zmiana, która idzie w pożądanym kierunku, zgodnie z naszymi oczekiwaniami - mówił.

- Obniżka stóp nie zadziała z dnia na dzień, ale może być impulsem dla gospodarki w dłuższej perspektywie - dodał. RPP utrzymywała stopy procentowe NBP na niezmienionym poziomie od lipca 2013 r., kiedy to cięciem o 25 pkt bazowych zakończyła rozpoczęty w listopadzie 2012 r. cykl łagodzenia polityki pieniężnej, który wyniósł łącznie 225 pkt bazowych.

- - - - -

Komentarz BGŻOptima na temat decyzji RPP

Na październikowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się na obniżenie stóp procentowych NBP o 0,5 pkt. proc. Decyzja ta jest częściowym zaskoczeniem dla rynku, ponieważ większość analityków spodziewała się obniżki w mniejszej skali, czyli 0,25 pkt. proc. w październiku i kolejnej obniżki ponownie o 0,25 pkt. proc. w listopadzie.

Rada zdecydowała się zatem na szybsze tempo dostosowań, aby od razu w większej skali stymulować słabnący popyt krajowy, poprzez inwestycje i konsumpcje. Fundamentalnie działanie takie jest jak najbardziej uzasadnione, ponieważ obraz gospodarki ulega pogorszeniu i dla wszystkich jest już chyba jasne, że przejściowo czeka nas obniżenie tempa wzrostu gospodarczego, przy utrzymującej się bardzo niskiej presji inflacyjnej.

W czwartym kwartale 2014 r. i pierwszym kwartale 2015 r. należy się liczyć z dalszym hamowaniem dynamiki PKB. Szacuję, że może ona wynieść odpowiednio 2,5 proc. i 2,2 proc. rok do roku. Będzie to konsekwencją spadku popytu krajowego, przy utrzymaniu niskiej kontrybucji eksportu netto. Przyjmując, że sytuacja na Ukrainie nie będzie dalej eskalować, popyt krajowy zostanie pobudzony przez niższe stopy procentowe NBP i nadal dość ekspansywną politykę fiskalną, a skala napływu środków unijnych w ramach nowej perspektywy finansowej przyspieszy, to koniunktura w Polsce ma szanse się poprawiać już w drugim kwartale przyszłego roku. Dlatego wówczas nie jest pewne, czy w listopadzie Rada zdecyduje się na kolejny krok w dostosowaniu parametrów polityki pieniężnej, czy będzie zwlekać do pierwszego kwartału przyszłego roku, czekając na ewentualne oznaki dalszego pogorszenia koniunktury.

W takim scenariuszu nie należy wykluczyć jeszcze jednej obniżki stóp w pierwszym kwartale. Jednak to łączne dostosowanie stóp o 0,75 pkt. proc. powinno wystarczyć i dalsze obniżki mogą nie być już raczej potrzebne. Zgodnie z oczekiwaniami w 2015 r. inflacja w ujęciu rocznym będzie stopniowo rosnąć, z tytułu efektów niskiej bazy, ale także ze względu na trudne do utrzymania w dłuższej perspektywie niskie ceny żywności.

Stopy procentowe są i tak zbyt wysokie - zgadzacie się?

Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻOptima i BGŻ

RPP zdecydowała się na głębszą obniżkę stóp procentowych i od razu ścięła stawkę referencyjną do poziomu 2 proc. Decyzja jest pewnym zaskoczeniem dla rynku, który oczekiwał dojścia do tego poziomu przez dwie kolejne obniżki po 25 pb. Teraz stopy procentowe są na najniższym w historii poziomie, decyzja RPP wpisuje się jednak w łagodzenie polityki przez EBC.

W przypadku depozytów na 3 miesiące można mówić o bardzo silnej konkurencji na rynku. Oprocentowanie najlepszych lokat przekracza 4proc., a bez trudu można znaleźć oferty na 3,5proc., co w obliczu spadków stawek WIBID o 0,4 pkt proc. w ciągu miesiąca jest nieuzasadnione. Ze względu na zwiększoną akcję kredytową banki starają się pozyskać nowe środki i nowych klientów w ostatnim kwartale roku, a klient powinien z tej sytuacji skorzystać, bo nie wiadomo jak długo taka rozrzutność będzie się utrzymywać. Oczywiście warto zwrócić uwagę, czy oferta nie wiąże się z dodatkowymi warunkami. W przypadku tych, którzy chcą środki ulokować na dłużej warto się pospieszyć, bo oprocentowanie depozytów na 12 miesięcy spadnie w pierwszej kolejności. Warto zauważyć, że banki mocno różnicują ofertę dla nowych klientów i nowych środków od pozostałych. O ile w przypadku pierwszych oferta nadal pozostaje atrakcyjna o tyle w przypadku odnawianych lokat stawki oprocentowania mogą być niższe nawet o 1,5 pkt proc. w stosunku do ofert promocyjnych. Przelew środków do innego banku opłaca się zazwyczaj bardziej niż trzymanie ich przez dłuższy czas w jednym miejscu.

Osoby szukające wyższych zysków powinny poszukiwać produktów łączących w sobie część depozytową i inwestycyjną, czyli takich w których część środków będzie ulokowana na wysoko oprocentowanym depozycie - nawet 7 proc. natomiast druga część będzie pracować w jednostkach funduszy inwestycyjnych o różnym profilu ryzyka. Wybór funduszy jest szeroki i nawet osoby z awersją do ryzyka znajdą coś dla siebie.

Oczywiście wybierając tego typu produkt, trzeba zwrócić uwagę na opłaty za nabycie, odkupienie lub zamianę jednostek uczestnictwa funduszy. Każda taka opłata będzie obniżać potencjalny zysk. Na szczęście teraz można znaleźć na rynku oferty zakupu jednostek bez tych opłat.

Ernest Lachowski, analityk BGŻOptima

- - - - -

Komentarz Comperia.pl: RPP łagodnieje

Na zakończonym dziś posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej postanowiła obniżyć ogłaszane przez siebie stopy procentowe o 50 pkt. bazowych. Tym samym od jutra stopa referencyjna Narodowego Banku Polskiego będzie wynosiła 2,00 proc., co jest najniższą wartością w historii polskiego rynku finansowego.

Dzisiejszą decyzję Rady już z pewnym wyprzedzeniem zaczął dyskontować rynek międzybankowy. Świadczy o tym zachowanie rynkowej stopy procentowej WIBOR 3M, która to w ciągu miesiąca spadła z poziomu 2,57 proc. do 2,23 proc. (stan na 7 października br.), czyli o 0,34 pkt. proc.

Obniżka stóp procentowych przez Narodowy Bank Polski jest dobrą informacją dla osób spłacających kredyty mieszkaniowe wyrażone w polskim złotym. Ogłaszane przez tą instytucję stopy procentowe są bowiem determinantem zachowania się stóp rynkowych WIBOR, które jak wiadomo stanowią istotną część oprocentowania zobowiązań hipotecznych.

Zobaczmy to na przykładzie:

Rata modelowego kredytu na kwotę 300 tys. złotych zaciągniętego w styczniu 2009 roku wynosiła we wrześniu br. 1622,47 zł. Aktualnie, na skutek spadku stóp rynkowych WIBOR przyjmuje ona już wartość 1565,82 zł, czyli jest o prawie 57 złotych niższa niż przed miesiącem.

Jeśli jednak stopa WIBOR spadnie, licząc od dnia dzisiejszego, o kolejne 25 pkt. bazowych, to rata płacona przez modelowego kredytobiorcę wyniesie 1527,10 zł, czyli o ponad 95 złotych mniej niż we wrześniu br.

Obniżka stóp procentowych przez Narodowy Bank Polski pozytywnie wpływa na koszty obsługi zobowiązań mieszkaniowych. Niestety operacja ta nie jest korzystna dla posiadaczy nadwyżek finansowych. Spadające stopy procentowe zapewne znajdą swoje odbicie w obniżce oprocentowania lokat i kont oszczędnościowych. Już teraz średnie oprocentowanie rocznych depozytów bankowych opiewających na kwotę 5 tys. złotych wynosi 2,49 proc. Jeśli parametr ten spadnie dokładnie o wartość dzisiejszej obniżki stóp przez NBP (0,50 pkt. proc.) czyli do 1,99 proc., to osoba która ulokowała na takiej lokacie swoje pieniądze "straci" na czysto ponad 20 złotych odsetek.

Jacek Kasperczyk, analityk porównywarki finansowej Comperia.pl

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »