Reklama

UE: Będą kary za buble

Komisja Europejska zajmie się celowym działaniem producentów którzy planowo ograniczają trwałość produktów - czytamy w "Gazecie Wyborczej".

Reklama

Jeszcze 15 lat temu pralki czy lodówki pracowały po kilkanaście lat, obecnie - dwa razy krócej. Przeciętny Europejczyk co pięć-siedem lat wymienia sprzęt RTV i AGD, komputer - co trzy lata, a komórkę - co półtora roku - czytamy w "Gazecie Wyborczej".

Planowe postarzanie produktów coraz częściej doprowadza konsumentów do szewskiej pasji. Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny, organ doradczy UE, twierdzi, że planowane postarzanie produktów, czyli wbudowane ograniczenie ich trwałości, to strategia handlowa sprzeczna z zasadami zrównoważonej produkcji i konsumpcji.

Zaleca, by Komisja Europejska przeanalizowała ewentualną konieczność powiązania oczekiwań konsumentów co do trwałości produktu z okresem gwarancji prawnej.

PAP

_ _ _ _ _

Jak to się dzieje, że sprzęt ulega awarii zaraz po upływie gwarancji? To celowe działanie producentów, które zyskało już swoją własną nazwę - planowane starzenie.

Zdaniem analityków portalu Skarbiec.Biz, strategia planowanego starzenia, stosowana przez producentów niemal wszystkich sprzętów, polega na takim projektowaniu towarów, by miały ograniczony czas użyteczności, a po jego upływie stawały się niesprawne i nieopłacalne w naprawie. Zwykle dzieje się to zaraz po upływie gwarancji.

Otwarcie żaden producent do stosowania takiej strategii się nie przyznaje, jest to jednak zyskująca coraz większą popularność metoda wymuszania na konsumencie dokonania ponownego zakupu określonego towaru.

Przemysłowcy już na początku XX wieku zauważyli, że nie opłaca się budować długowiecznych produktów, ponieważ po chwilowym sukcesie na rynku nie ma możliwości utrzymania stałego poziomu sprzedaży. Postęp technologiczny jest bardzo szybki i niejako w naturalny sposób wymusza częstszą wymianę urządzeń. W przypadku komputerów: gry, systemy operacyjne czy specjalistyczne oprogramowania z roku na rok wymagają coraz wydajniejszych maszyn, co wymusza wymianę komputera na nowszy. Jak twierdzi Przemysław Ruchlicki, ekspert prawno-gospodarczy z Krajowej Izby Gospodarczej,

o ile wymianę sprzętu związaną z postępem technologicznym da się zrozumieć i wyjaśnić (nikt nie chce przecież zostać posądzony o zacofanie), o tyle trudno zrozumieć, jak to się dzieje, że tak solidne sprzęty, jak pralki czy lodówki zaczynają odmawiać posłuszeństwa tuż po upływie gwarancji, a każdy wezwany fachowiec z uporem twierdzi (zresztą słusznie), że nie opłaca się go naprawiać.

Tutaj obowiązuje nieco inna strategia producentów. Celowe programowanie urządzenia, by zepsuł w nim się taki element, którego albo nie sposób naprawić, albo jego koszt jest porównywalny do ceny nowego sprzętu - twierdzi Przemysław Ruchlicki z KIG.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »