Reklama

W szpitalu można już płacić kryptowalutą

W szpitalu Medicovera można już płacić kryptowalutą. Jest pierwsza para, która w bitcoinie chce rozliczyć koszty porodu, informuje "Puls Biznesu".

Reklama

To wydarzenie można uznać za symboliczne narodziny rynku bitcoina w Polsce, który z niszowej waluty wyrasta na równoprawny dla gotówki, przelewu i karty instrument płatniczy, pisze gazeta.

Kryptowalutą można od kilku dni płacić za usługi szpitala Medicover na warszawskim Wilanowie. Placówka zdecydowała się na to, by ułatwić pacjentom z zagranicy korzystanie z usług szpitala. Chodzi głównie o osoby z kierunku wschodniego (Ukrainy, Białorusi, Rosji), a także z USA.

Medicover rocznie przyjmuje 5 tys. zagranicznych pacjentów. W bitcoinach bez problemu mogą realizować transfery transgraniczne, omijając wszelkie ograniczenia występujące np. na Ukrainie (gdzie są problemy z przelewami międzynarodowymi), czy w Stanach Zjednoczonych (gdzie wysokość przelewu jest ograniczona kwotowo, a pieniądze mogą wędrować do odbiorcy nawet tydzień).

Mafia i fiskus czają się na ten hit!

Na dodatek klient nie ponosi opłat związanych z przewalutowaniem, a płatność jest anonimowa.

Wkrótce w warszawskim szpitalu przyjdzie na świat pierwsze "bicoinowe dziecko", bo właśnie pewna para zapowiedziała, że zapłaci za poród w tej walucie.

Polscy "szturmują" czeskie kliniki - NFZ zapłaci!

Po wejściu w życie przepisów ustawy o leczeniu transgranicznym, polscy pacjenci masowo zapisują się na zabiegi usunięcia zaćmy w klinice naszego południowego sąsiada. Jak twierdzą jest szybciej, taniej, a od 15 listopada tego roku NFZ zwraca nawet 100 proc. kosztów zabiegu.

Od soboty 15 listopada, czyli od momentu wejścia w życie przepisów ustawy o leczeniu transgranicznym, w czeskich klinikach okulistycznych telefony od polskich pacjentów nie przestają dzwonić.

- Wcześniej też zgłaszało się dużo polskich pacjentów, ale w minionym tygodniu kontaktów było więcej o około 25 proc. Nie dziwi nas to. Zaćmę usuwamy za około 1 tys. złotych taniej niż w Polsce i nie czeka się w kolejce 3 lata, tylko niecały miesiąc. Teraz, jeśli NFZ zwraca polskim pacjentom nawet cały koszt zabiegu, nie ma już żadnych ograniczeń - mówi profesor Pavel Stodůlka, szef czeskiej sieci klinik okulistycznych Gemini, znajdujących się niedaleko polskiej granicy.

Przeciętna operacja zaćmy trwa około 15 minut. Jeśli pacjent ma skierowanie na zabieg od okulisty, nie musi przyjeżdżać na wcześniejszą kwalifikację do operacji. Wszystkie badania, konsultacje, dobór soczewek wewnątrz gałkowych i sam zabieg, przeprowadzany jest podczas jednej wizyty. Całkowity czas pobytu pacjenta w klinice wynosi około trzech godzin.

Polscy pacjenci decydują się wykonywać zabiegi w Czechach nie tylko ze względu na nieporównywalnie krótszy czas oczekiwania. Kuszące są dla nich również zabiegi, których w Polsce w ogóle się nie wykonuje, jak np. zabieg ReLEx Smile, czyli operacja laserowa niewymagająca stworzenia płatka rogówki, która jest obecnie najmniej inwazyjną technologią stosowaną w korekcji krótkowzroczności.

Dowiedz się więcej na temat: abonament | kryptowaluta | opieka medyczna | medyczny | bitcoin | Czechy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »