Na mocy decyzji sądu obalone zostały najbardziej kontrowersyjne podatki importowe, w tym 10 proc. cło minimalne na towary niemal ze wszystkich państw, 15 proc. cła na towary z UE, a także karne cła nakładane na Chiny, Kanadę, Meksyk, czy Brazylię. Werdykt został określony przez amerykańskie media mianem "ciosu zadanego w centralny punkt polityki zagranicznej i gospodarczej Donalda Trumpa".
Prezydent zareagował na wyrok gniewem i oskarżeniami przeciwko sędziom. Podkreślił, że nadal posiada uprawnienia do nakładania ceł i że z nich skorzysta. Przed kilkoma godzinami podpisał rozporządzenie, które nakłada na wszystkie państwa globalne, 10-proc. cła. Powołuje się w nim na sekcję 122 ustawy o handlu z 1974 r.
Pozwala ona na nałożenie tymczasowej dopłaty importowej, nieprzekraczającej 15 proc., w ściśle określonych przypadkach: dużego i poważnego deficytu w bilansie płatniczym USA, groźby gwałtownej deprecjacji dolara lub współpracy z innymi krajami w celu korekty międzynarodowej nierównowagi płatniczej.
Globalne cła. Rynkom finansowym nie podoba się ta perspektywa
Na decyzję sądu i prezydenta zareagowały rynki. Po orzeczeniu Sądu Najwyższego śledzący wyniki indeks US Market wzrósł o ok. 0,83 proc. "Partnerzy handlowi USA pochwalają orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawie taryf" - informowała informacyjna telewizja ekonomiczna CNBC. Niektóre z najcenniejszych spółek na Wall Street odnotowały wzrost, w tym 3,7 proc. poszybowały akcje Alphabet - spółki macierzystej Google, o 2,6 proc. urósł Amazon, a o 1,5 proc. Apple - informował Reuters. Indeks S&P 500 wzrósł o 0,69 proc. i zamknął sesję na poziomie 6909,51 punktów. Nasdaq zyskał 0,90 proc. do 22 886,07 punktów, podczas gdy Dow Jones Industrial Average wzrósł o 0,47 proc. do 49 625,97 punktów.
Po ogłoszeniu przez prezydenta zamiaru nałożenia 10 proc. ceł, nastroje stały się ostrożne. Wzrosty utrzymały spółki technologiczne i sektor AI, w tym Nvidia. Wahania lub spadki zanotowały akcje detalistów takich jak Walmart i Nike. Była to reakcja inwestorów na obawy o wyższe koszty importu.
Indeksy europejskie, m.in. Stoxx 600, zareagowały negatywnie na ryzyko ceł uderzających w kluczowe sektory, takie jak motoryzacja i dobra konsumpcyjne. Nastrojów nie poprawiły obawy analityków ostrzegających przed globalną wojną handlową. Niepewność panuje też na rynkach azjatyckich. Według japońskiej agencji Kyodo, firmy z regionu przyspieszają dostawy do USA ("front-loading"), by zdążyć przed 24 lutego - wejściem nowych stawek w życie.
Prezydent nakłada cła. Ekspert podważa
W opinii Gary'ego Hufbauera, ekonomisty z Peterson Institute for International Economics w Waszyngtonie, jednego z najbardziej wpływowych, niezależnych amerykańskich ośrodków analitycznych, nowe 10-proc. cła na towary z całego świata prawdopodobnie też są nielegalne. "Wyrok Sądu Najwyższego znacząco zawęża pole manewru prezydenta w sprawie polityki celnej, a nowe cła również prawdopodobnie będą zaskarżone i uznane za nielegalne" - powiedział PAP Gary Hufbauer.
Zaznaczył, że orzeczenie Sądu ma konsekwencje daleko wykraczające poza samą ustawę IEEPA. I podkreślił, że niejednoznaczny język ustawy nie może być "naciągany" tak, by dawać prezydentowi prawo do nakładania podatków w czasie pokoju. "Opinia większości Sądu Najwyższego w sprawie IEEPA mocno ogranicza korzystanie przez władzę wykonawczą z ceł jako istotnego narzędzia generowania przychodu przy braku upoważnienia Kongresu" - podkreślił ekspert.
W jego opinii, wyrok nie tylko obalił cła IEEPA, ale stworzył precedens, który może podważyć całą architekturę polityki celnej administracji Trumpa i używania ceł jako ulubionego narzędzia wywierania nacisku na państwa. Jego zdaniem dotyczy to sekcji 122 prawa handlowego z 1974 r. stanowiącej podstawę nowych globalnych ceł w wysokości 10 proc. Zwrócił uwagę, że zgodnie z tym prawem, cła mogą obowiązywać przez nie więcej niż 150 dni, chyba że Kongres przedłuży ten termin. "W obecnej sytuacji, coraz większego oporu Republikanów wobec polityki handlowej Trumpa, jest mało prawdopodobne" - wskazał Hufbauer.
Decyzja prezydenta nie wszystkich zaniepokoiła. Cytowana przez agencję Reuters Janet Whittaker, starsza radczyni prawna w Clifford Chance w Waszyngtonie, jednej z najbardziej prestiżowych kancelarii prawnych świata, wyraziła opinię, że rozporządzenie wydłuży okres niepewności związanej z taryfami, ale może wprowadzić większy porządek do polityki taryfowej prezydenta USA. "Zmusi go do polegania na przepisach handlowych, które mają dobrze znane procedury, wymogi dotyczące badań i opinii publicznej, a także dłuższe terminy" - wskazała radczyni.
Wpływ decyzji o 10-proc. globalnych cłach analizują też rynki azjatyckie. Orzeczenie sądu unieważniło taryfy nałożone przez administrację Trumpa na azjatyckie firmy eksportowe z Chin, Korei Południowej, Japonii a także Tajwanu - największego producenta układów scalonych i kluczowego gracza w łańcuchach dostaw technologii. Tamtejsi analitycy ostrzegają przedsiębiorstw i inwestorów przed zamieszaniem na rynkach. W Japonii rzecznik rządu powiedział, że Tokio "uważnie przeanalizuje treść tego orzeczenia i reakcję administracji Trumpa na nie i podejmie odpowiednie działania" - informuje agencja Kyodo.















