W połowie lutego mieszkanka Śremu usłyszała zarzuty dotyczące oszustw, jakich dopuszczała się w sklepie Biedronki. Jak wskazuje policja, kobieta wykorzystywała lukę w systemie sklepowym, wstukując w kasę kody serwisowe.
Te pozwalały jej niezauważonej okradać sklep przez kolejne miesiące. Z pozoru bowiem zachowanie klientki było bez zarzutu. Dopiero dokładne obejrzenie nagrań z kamer monitoringu wskazało, jak dokładnie wyglądał proceder.
Biedronka straciła przez nią 5200 zł. Miesiącami kradła towar na kasie samoobsługowej
Na czym polegała kradzież? Znajomość kodu serwisowego do kasy samoobsługowej pozwalał klientce niwelować masę produktów położonych na wagę. Śledztwo wykazało, że pierwsze użycie kodu miało miejsce 22 maja, a ostatnie 26 września 2025 roku.
- Zamiast rachunku na kilkadziesiąt lub kilkaset złotych, terminal naliczał symboliczne opłaty za najtańsze produkty pomimo tego, że koszyk był wypełniony po brzegi - tłumaczy mł. asp. Dawid Kostrzewa, oficer prasowy KPP w Śremie.
Fakt, że w ciągu 59 wizyt w sklepie kobieta ukradła towar za 5200 zł wprost prowadzi do średniej, która wynosi 88 zł ukradzione na jednych zakupach. Policjanci wskazują, że wielokrotność dokonanych kradzieży to efekt poczucia anonimowości w tłumie innych klientów.
Każde zakupy, do których finalizowania wykorzystywane są kasy samoobsługowe w sieci Biedronka, nawet jeśli bez personelu w pobliżu, są obserwowane. Monitoring działa nieustannie, podobnie jak rejestrowanie samej transakcji. Każdy ruch klientki ze Śremu był więc rejestrowany i pozwolił uzyskać twardy materiał dowodowy.
Tyle może posiedzieć za kradzież w Biedronce. Przyznała się do winy
Podejrzana już przyznała się do zarzucanych jej czynów. Kobieta za dokonanie kradzieży w myśl art. 286 Kodeksu karnego może posiedzieć za kratami nawet 8 następnych lat. Funkcjonariusze ostrzegają i uczulają - każdorazowo wykorzystywanie luk w działaniu sklepów i systemów kas samoobsługowych to przestępstwo.
Jak w ogóle mogło dojść do takiej kradzieży w sieci Biedronka? Ekspert Robert Kujawa z Retail Security Academy cytowany przez portal Wiadomości Handlowe wskazuje, że to głównie problem z zarządzaniem personelem.
Zdaniem Kujawy pracowników jest za mało, mają zbyt wiele obowiązków, nie są też szkoleni w zakresie obserwacji zachowań klientów. Jako ważny czynnik ekspert wskazuje również większe nastawienie sieci handlowych na doświadczenie klienta (customer experience) niż na kontrolę ryzyka.












