Zdaniem analityków Pjongjang postrzega obalenie wenezuelskiego przywódcy przez pryzmat losów Saddama Husajna w Iraku i Muammara Kadafiego w Libii. Według ekspertów utwierdzi to północnokoreański reżim w przekonaniu, że rezygnacja z programu jądrowego jest prostą drogą do upadku państwa, a jedyną gwarancję przetrwania stanowi skuteczne odstraszanie.
Zdaniem komentatorów, choć Kim w przeszłości budował osobiste relacje z prezydentem USA Donaldem Trumpem, obecna demonstracja siły ze strony Waszyngtonu wyklucza powrót do jakichkolwiek rozmów o denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego.
Korea Północna obawia się USA. Tylko jedna rzecz zapewni bezpieczeństwo
Hong Min, starszy pracownik naukowy Koreańskiego Instytutu Zjednoczenia Narodowego, uważa także, że testy rakietowe Pjongjangu, przeprowadzone w ubiegłą niedzielę, są bezpośrednią odpowiedzią na działania Waszyngtonu. "Kim Dzong Un wysyła wiadomość do Stanów Zjednoczonych: 'Różnimy się od Wenezueli. Mamy zdolność do odpowiedzi i odwetu z użyciem broni jądrowej" - ocenił ekspert, cytowany przez dziennik z Korei Południowej.
"Dla Kim Dzong Una operacja USA w Wenezueli to moment ponownego rozpoznania siły i zagrożenia ze strony Stanów Zjednoczonych, które mogą zrobić wszystko, jeśli tylko zechcą" - ocenił Koh Ju-hwan, emerytowany profesor studiów północnokoreańskich na Uniwersytecie Dongguk, cytowany przez gazetę.
Władze w Pjongjangu oficjalnie potępiły operację USA, nazywając ją "gangsterską inwazją" i naruszeniem prawa międzynarodowego. Do pojmania Nicolasa Maduro i jego żony przez amerykańskie siły specjalne doszło w sobotę 3 stycznia rano w rezydencji prezydenckiej w Caracas. Prezydent USA Donald Trump potwierdził sukces operacji, publikując w mediach społecznościowych zdjęcie zatrzymanego.














