Pod koniec grudnia Kancelaria Sejmu ogłosiła przetarg na dostawę artykułów spożywczych do punktów gastronomicznych działających na terenie Sejmu. Ze szczegółami postępowania można zapoznać się w rządowym serwisie e-Zamówienia. Tam też znajdują się "listy zakupów" z produktami, które będą musiały zostać dostarczone do Sejmu.
Przetarg Kancelarii Sejmu na dostawy żywności do punktów gastronomii w Sejmie
W asortymencie mięs, wędlin i kiełbas znalazły się m.in. filety z kurczaka i indyka, kotlety jagnięce, rostbefy, kaczki, karkówki, łopatki, schaby, pręgi wołowe, parówki, frankfurterki i chorizo.
Na liście z owocami, ziołami, warzywami i grzybami można znaleźć natomiast m.in. maliny, kiwi, brzoskwinie, ananasy, melony, ogórki małosolne, jabłka, bakłażany, kalarepy, kalafiory, jagody, jarmuż, nektarynki, kurki, pieczarki, lubczyk, kolendrę czy szparagi.
Sekcja artykuły sypkie i konserwy zawiera takie artykuły jak prażone wodorosty nori, ciecierzycę, tuńczyka, mąkę, tortille, makarony, agar, budynie, kremy czekoladowe, majonezy, ketchupy, pastę z ciecierzycy czy pesto.
Na stronie e-Zamówienia zamieszczono również odpowiedzi na pytania wykonawców biorących udział w postępowaniu. Dotyczyły one m.in. tego, czy dany produkt może występować w innej wadze niż ta podana w zamówieniu lub czy w opakowaniu może być inna liczba sztuk produktu niż ta określona w dokumencie.
Dostawy dla punktów gastronomii w Sejmie są "neutralne" dla budżetu
"Fakt" zapytał Kancelarię Sejmu o wartość zamówienia. W odpowiedzi Kancelaria wyjaśniła, że na tym etapie, czyli przed upływem terminu składania ofert, nie można jej określić. Podkreślono przy tym, że tego typu zamówienia są "neutralne" dla budżetu.
"Koszt zakupu artykułów spożywczych jest każdorazowo wkalkulowany w cenę gotowych potraw i innych produktów sprzedawanych przez Kancelarię Sejmu" - wyjaśniła Kancelaria Sejmu, dodając, że "wszystkie osoby korzystające z sejmowej gastronomii […] ponoszą pełne koszty (płacą pełne ceny) zamawianych posiłków zgodnie z obowiązującym cennikiem". Kancelaria zaznaczyła także w komentarzu dla "Faktu", że to ona jest stroną postępowania, "a nie Sejm bądź jakikolwiek organ Sejmu (Marszałek Sejmu, Prezydium Sejmu itp.)".











