W skrócie
- Przemysław Czarnek zapowiedział projekt ustawy przewidujący czasowe obniżenie VAT oraz akcyzy na paliwo.
- Eksperci podkreślają, że na tym etapie wojny na Bliskim Wschodzie może być za wcześnie na taką interwencję, ale warto być przygotowanym na ewentualne działania.
- Wątpliwości budzi także m.in. koszt dla podatników.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek zapowiedział w poniedziałek złożenie projektu ustawy przewidującego czasowe obniżenie VAT na paliwo z 23 proc. do 8 proc. oraz zmniejszenie akcyzy o ok. 9-10 proc. - Dziś państwo nie interweniuje. (...) To jest dramat dla polskich rolników, przewoźników - argumentował w trakcie konferencji przed jedną z warszawskich stacji paliw Orlen.
Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak w późniejszym wpisie na platformie X zapowiedział skierowanie w poniedziałek pisma do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, tak aby projekt był procedowany na posiedzeniu rozpoczynającym się w środę. "Tarcza paliwowa to realna pomoc dla kierowców i ratunek dla gospodarki. Czasowe obniżenie VAT i akcyzy zatrzyma wzrost cen paliw i ustabilizuje rynek. Jeszcze dziś skieruję pismo do marszałka Sejmu, by projekt był procedowany już na najbliższym posiedzeniu" - napisał.
PiS chce niższej akcyzy na paliwa
- Warto rozważać takie rozwiązanie i być przygotowanym na wypadek długoterminowego konfliktu. Jeśli chodzi o skutki makroekonomiczne i rynkowe, bardzo wiele będzie zależało od trwałości tego szoku cenowego, co w tej chwili jest trudno ocenić. Póki co dotychczasowa reakcja rynków jest mniejsza niż po wybuchu wojny w Ukrainie - ocenił Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium.
Ekspert podkreślił, że wsparcie można by rozważyć w sytuacji, w którym istniałoby ryzyko utrzymywania się wysokich cen przez długi czas. - Wchodzimy w drugi tydzień wojny, a jej perspektywy są bardzo niepewne. W mojej ocenie nie ma pośpiechu z wprowadzaniem programów osłonowych - dodał.
Subsydiowanie kierowców przez nie kierowców
Należy również uwzględnić koszt poniesiony przez podatników. - To subsydiowanie kierowców także przez osoby, które nie posiadają aut. Warto to wziąć pod uwagę przy projektowaniu tego typu rozwiązań. Tym bardziej, że ze względu na wysoki deficyt sektora finansów publicznych, który sięga 7 proc. PKB, nie ma przestrzeni na bogate programy wsparcia. A wpływy z samej akcyzy od sprzedaży paliw silnikowych to ok. 35 mld złotych rocznie. Budżetu nie stać obecnie na taki koszt - ocenił Maliszewski.
- Pytanie, czy tygodniowy wzrost jest wystarczający do tego, żeby uwalniać rezerwy strategiczne w momencie, kiedy są realizowane bieżące dostawy i nie ma zakłóceń - zauważyła Urszula Cieślak, ekspert ds. rynku ropy i paliw w łódzkim biurze "Reflex". - Z drugiej strony skala tego wzrostu jest duża. Po wybuchu wojny w Ukrainie również była, mimo, że obowiązywał obniżony podatek VAT. Gdyby był cały czas 23 proc., bo od 1 lutego był 8 proc., to mielibyśmy pewnie do czynienia z cenami powyżej 9 zł, a więc wyższymi jeszcze niż teraz - dodała.
Ceny paliw na stacjach w Polsce zależą od wielu czynników, takich jak globalne notowania ropy naftowej, kurs walut, a także od podatków, kosztów produkcji i marż handlowych. Największy udział w cenie litra benzyny lub oleju napędowego posiadają podatki i opłaty publiczne, stanowiące zazwyczaj prawie 50 proc. końcowej ceny.
W skład tej części wchodzą przede wszystkim VAT, akcyza, opłata paliwowa, opłata emisyjna, a także opłata zapasowa. Akcyza ma charakter kwotowy i jest określona ustawowo, natomiast VAT naliczany jest procentowo od całej ceny paliwa. W związku z tym wraz ze wzrostem ceny litra paliwa rośnie także kwota VAT pobieranego przez państwo.










