W sierpniu br. Ukraińcy rozpoczęli ataki na obiekty infrastruktury energetycznej w głębi Rosji. Przeprowadzane głównie z użyciem dronów dalekiego zasięgu, doprowadziły do poważnego kryzysu paliwowego w Rosji.
Ukraińcy uderzają w Rosjan nowymi pociskami. To ich własna wersja Tomahawków
Cios w naftową potęgę Kremla okazał się na tyle skuteczny, że Kijów chce kontynuować tę strategię. Oprócz dronów Ukraina będzie teraz wykorzystywać w tym celu nową broń własnej produkcji. To pociski manewrujące FP-5 Flaming, o których "The Economist" pisze, że można określić je mianem "ukraińskiej wersji amerykańskich pocisków Tomahawk".
Zdaniem "The Economist", ukraińskie zdolności do uderzeń głęboko na terytorium Rosji (Deep Strike) mogą zostać wyniesione na nowy poziom, jeśli tylko okaże się, że FP-5 Flamingo skutecznie przenikają przez rosyjskie systemy obrony powietrznej.
Flamingi produkuje ukraińska firma Fire Point. Wykorzystuje w tym celu przebudowane poradzieckie silniki oraz kadłuby z włókna węglowego (czas potrzebny na ich wytworzenie ma wynosić zaledwie 6 godzin). Jak czytamy w "The Economist", pociski FP-5 Flamingo osiągają prędkość do 950 km/h. Są one wyposażone w system antyzakłóceniowy CRPA i system inercyjny. Są wystrzeliwane z mobilnej wyrzutni przy użyciu wspomagającej rakiety startowej na paliwo stałe.
Obecnie dzienny wolumen produkcji "Flamingów" to - według ustaleń "The Economist" - trzy pociski. Do końca października produkcja ma zostać zwiększona do siedmiu pocisków dziennie.
Jeden pocisk FP-5 Flaming ma kosztować ok. 500 tys. dolarów wobec kosztu jednego Tomahawka na poziomie 1-1,5 mln dolarów (w zależności od wersji).
Flamingi będą kąsać Rosjan skuteczniej niż drony
Przewaga Flamingów nad dronami jest istotna - nowe pociski są szybsze niż bezzałogowe statki powietrzne, a do tego mogą latać na pułapie zaledwie 50 m, co utrudnia ich wykrycie.
"The Economist" porównuje możliwości Flamingów z dronami dalekiego zasięgu FP-1, które wytwarza czesko-ukraińska spółkę UAC, a także producent Flamingów Fire Point. Zasięg tych dronów nie przekracza 1600 km. Mogą one przenosić głowice o masie do 120 kg.
Inne drony dalekiego zasięgu używane przez Ukrainę w walce z Rosją - bezzałogowce Liutyj produkowane przez koncern zbrojeniowy Ukroboronprom oraz potentata lotniczego Antonow - mogą przenosić głowice o masie 50-75 kg i mają zasięg do 2 000 km.
Flamingi mają zasięg do 3 tys. kilometrów i są zdolne do przenoszenia głowic o masie 1150 kg.
Benedict George z firmy analitycznej Argus Media, analizującej globalne rynki towarowe i energetyczne, przekazał w komentarzu dla "The Economist", że Ukraina zaatakowała 16 z 38 rosyjskich rafinerii ropy naftowej. Według niektórych źródeł, Rosja na skutek ukraińskich uderzeń straciła czasowo ok. 40 proc. swoich mocy przerobowych w przemyśle rafineryjnym, co poważnie uszczupla strumień dochodów Kremla z eksportu produktów ropopochodnych.












