Reklama

Polski Ład nie zlikwiduje płacenia pod stołem

Ministerstwo Finansów zapowiedziało walkę z zatrudnianiem na czarno, w czym mają pomóc przepisy jakie znalazły się w podatkowej ustawie z Polskiego Ładu. Niestety zdaniem ekspertów będą one nieskuteczne i łatwe do ominięcia, bo nie uwzględniono uwag zgłaszanych w trakcie prac parlamentarnych.

Od stycznia 2022 roku, to nie pracownik, ale pracodawca będzie podnosił podatkową odpowiedzialność w sytuacji pracy na czarno. -  Nastąpi przeniesienie obowiązku zapłaty podatku od nielegalnie zatrudnionego pracownika na pracodawcę, a pracownik nie będzie płacił podatku od wynagrodzenia zapłaconego pod stołem  - podkreślał  wiceminister finansów Jan Sarnowski podczas konferencji prasowej poświęconej walce z tym zjawiskiem. 

Interia zapytała Ministerstwo Finansów czy te regulacje w przepisach Polskiego Ładu ostatecznie dotyczą tylko umów o pracę czy także umów zlecenie?

Reklama

- W zakresie nielegalnego zatrudnienia przepisy "Polskiego Ładu" odsyłają do nielegalnego zatrudnienia w rozumieniu art. 2 ust. 1 pkt 13 lit. a ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Zgodnie z tym przepisem, nielegalne zatrudnienie to zatrudnienie przez pracodawcę osoby bez potwierdzenia na piśmie w wymaganym terminie rodzaju zawartej umowy i jej warunków - odpowiedziało nam biuro prasowe MF.

Eksperci już w trakcie prac parlamentarnych zwracali uwagę, że przepisy odwołujące tylko tego elementu i definicji spowodują, że będzie je można bardzo łatwo obejść.

- Niestety Polski Ład odwołuje się do złego elementu definicji nielegalnego zatrudnienia, bo tylko do niezgłoszenia umowy na piśmie.  W efekcie te przepisy dotyczą wyłącznie zatrudniania pracowników na umowie o pracę i to wyłącznie przez podmioty prowadzące działalność gospodarczą. Nie obejmują między innymi umów zlecenie. To daje pole do ich omijania - mówi Tomasz Lasocki, ekspert w dziedzinie  ubezpieczeń społecznych z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Jak tłumaczy, w praktyce może to wyglądać tak, że jeśli ktoś ma firmę i zatrudnia nielegalnie pracownika, który zgłosił ten fakt organom państwowym, to jego pracodawca próbując uniknąć podatkowych konsekwencji, może twierdzić, że przecież ten pracownik był na umowie zlecenie, a nie na umowie o pracę, bo przykładowo pracował w dowolnych godzinach. 

- Jeśli nawet zostanie udowodnione, że było to zatrudnienie w ramach stosunku pracy, to taki nieuczciwy pracodawca chcąc uniknąć konsekwencji może twierdzić, że owszem zatrudniał go, ale jako osoba fizyczna, a nie w ramach prowadzonej  działalności gospodarczej,  np. jako osobistego asystenta. W takiej sytuacji podatek będzie musiał zapłacić sygnalista, a nie nieuczciwy pracodawca i być może dopiero po latach sporu i udowadniania go odzyska. W związku z tym raczej nie będzie wielu osób skłonnych do informowania organów państwowych o tym, że pracodawca zatrudnia go na czarno. Te przepisy będą nieskuteczne - ocenia Tomasz Lasocki.

Jak dodaje, odwołanie się w nowych przepisach do tej konkretnej definicji z ustawy o promocji zatrudnienia powoduje jeszcze jeden skutek.

- W zakresie możliwości dochodzenia zwrotu należności z tytułu składek ubezpieczeniowych finansowanych w typowych okolicznościach przez ubezpieczonego, ale wyegzekwowanych od płatnika, sytuacja pozostałych zatrudnionych jeszcze bardziej się komplikuje. Jeżeli sądy stwierdzą, że przepis zabrania dochodzenia zwrotu opłaconych składek od pracownika, to mogą powiedzieć, że nie zakazuje dochodzenia od innych ubezpieczonych - np. zleceniobiorców - dodaje ekspert.

W przeszłości zdarzały się takie sytuacje, że pracodawca  zatrudniający nieuczciwie, od którego ZUS egzekwował składki, wytaczał powództwo cywilne przeciwko zatrudnionemu o bezpodstawne wzbogacenie się i żądał zwrotu części składek.

- Nie wiadomo jak będą interpretowane te przepisy, skoro w przepisie wyłączającym roszczenia zwrotne pracodawcy wskazano, że ma on zastosowanie tylko w razie niepotwierdzenia warunków pracy na piśmie. Celowo natomiast pominięto sytuację niezgłoszenia do ubezpieczeń społecznych. Nie jestem w stanie uzasadnić takiego rozwiązania - mówi Tomasz Lasocki.

Płacenie części wynagrodzenia "pod stołem" (tam gdzie bez podatku płacona jest część wynagrodzenia) dotyczyć może nawet 12 proc. osób zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, czyli ok. 1,5 mln osób. Straty z tytułu, czyli ubytek wpływów do budżetu i NFZ to 17 mld zł. Najbardziej poszkodowani są pracownicy, bo nie mają odprowadzanych składek i w efekcie nie wypracowują sobie emerytury - wynika z przywoływanego przez wiceministra Sarnowskiego raportu  Polskiego Instytutu Ekonomicznego.  Regulacje, które znalazły się w Polski Ładzie miały ukrócić ten proceder.

Monika Krześniak-Sajewicz

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »