W skrócie
- Matt Hougan, dyrektor ds. inwestycji w firmie Bitwise, bardziej spodziewa się systematycznego dziesięcioletniego marszu bitcoina w górę niż gwałtownych rajdów znanych z poprzednich cykli.
- Do stabilizacji bitcoina mogą się przyczynić jego wielcy nabywcy instytucjonalni. Amerykańska spółka Strategy ma już 672 497 ”monet”, a japońska Metaplanet - 35 102. Obie firmy kupowały bitcoiny w czwartym kwartale 2025 roku.
- Standard Chartered cenę bitcona na koniec 2026 roku wyznacza na rekordowym poziomie 150 tysięcy dolarów. Co ciekawe, jest to prognoza radykalnie obniżona, bo jeszcze niedawno analitycy banku zapowiadali 300 tysięcy dolarów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Bitcoin rozpoczął 2025 rok na poziomie około 95 tysięcy dolarów. Trzy tygodnie później cena osiągała pułap 109 tysięcy dolarów. Stało się to dokładnie wtedy, gdy Donald Trump oficjalnie obejmował urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych. Nowy lokator Białego Domu przez inwestorów był bowiem postrzegany jako wielki admirator branży kryptowalutowej.
Prezydencki rollercoaster
Euforia nie trwała długo. Konfrontacyjny kurs w polityce taryf celnych obrany przez Donalda Trumpa wstrząsnął rynkami światowymi, w tym także aktywami cyfrowymi. W dodatku, nastroje detalistów kryptowalutowych pogorszyły się po gigantycznej przecenie memecoinów związanych z rodziną Trumpów, które straciły ponad 90 proc. względem swoich szczytów. Na początku kwietnia 2025 roku cena bitcoina spadała do 76 tysięcy dolarów.
Pierwsza kryptowaluta świata znana jest z tego, że potrafi tak szybko drożeć, jak wcześniej szybko taniała. Od wiosennego dołka do październikowego szczytu bitcoin zyskał na wartości prawie 70 procent, a cena przekraczająca 126 tysięcy dolarów stała się nowym rekordem wszech czasów.
Bitcoinowi pomogło wprowadzenie przez administrację waszyngtońską regulacji bardziej przejrzystych i przychylnych dla całego rynku walut cyfrowych. Duże znaczenie miało też wycofanie się Donalda Trumpa z większości horrendalnych stawek celnych, którymi groził niemal wszystkim krajom świata. Jednak zdaniem wielu analityków, Biały Dom nie jest już w stanie dostarczyć rynkowi kryptowalut kolejnych impulsów, które mogłyby znacząco podnieść wycenę "coinów".
Spór o cykliczność bitcoina
Od październikowych szczytów w okolicy 126 tysięcy dolarów kurs bitcoina spadł do około 87-88 tysięcy w okresie świątecznym. Mamy więc korektę rzędu 30 proc. w relatywnie krótkim czasie. Dla zwolenników teorii o powielającym się z okresu na okres czteroletnim cyklu bitcoina ten regres to sygnał, że token może wejść w jeszcze słabszą fazę w 2026 roku.
Matt Hougan, dyrektor ds. inwestycji w firmie Bitwise, nie zgadza się z tą tezą. Jest zdania, że cykle czteroletnie wygasają, gdyż bitcoin staje się aktywem coraz bardziej dojrzałym. - Inwestorzy powinni raczej spodziewać się dziesięcioletniego marszu w górę niż gwałtownych rajdów znanych z poprzednich cykli - powiedział Hougan w rozmowie z CNBC. Dodał, że kryptowaluta może przynosić dodatnie, lecz niespektakularne zwroty w perspektywie najbliższej dekady. Taki scenariusz oznaczałby niższą zmienność, okresowe korekty oraz bardziej przewidywalne tempo wzrostu wartości bitcoina.
Matt Hougan twierdzi, że bitcoin kończy 2025 rok poniżej poziomów cenowych z jego początku tylko dlatego, że bardzo aktywni w ostatnim kwartale byli inwestorzy detaliczni wycofujący kapitały w oczekiwaniu na - ich zdaniem - nieuchronny, kolejny punkt zwrotny cyklu czteroletniego. Tymczasem Hougan jest przekonany, że sytuację na rynku pierwszej kryptowaluty świata zmieniają systematyczne zakupy ze strony inwestorów instytucjonalnych. Jego zdaniem, to właśnie one ograniczyły skalę spadku ceny bitcoina, który w poprzednich cyklach sięgał 60 proc., a nie 30 proc., jak teraz.
Te instytucje stawiają na "coiny"
Najnowszą spektakularną inwestycją w bitcoina dokonaną przez instytucję jest nabycie przez japońską spółkę Metaplanet Inc w czwartym kwartale 2025 roku 4 279 bitcoinów za średnią cenę 105 412 dolarów za "monetę". Łączna wartość tego zakupu to ponad 451 milionów dolarów, co jest jedną z największych jednorazowych alokacji kapitału w bitcoiny w Azji w 2025 roku.
We wtorek 30 grudnia, zaraz po ogłoszeniu komunikatu o tej transakcji, akcje Metaplanet na giełdzie w Tokio potaniały o prawie 8 proc. Inwestorzy mają zapewne poczucie, że spółka przepłaciła nabywając kryptowalutę krótko przed jej spektakularną przeceną.
Po ostatnim zakupie całkowity portfel Metaplanet wzrósł do 35 102 bitcoinów. Według danych spółki, tokeny te zostały nabyte łącznie za około 3,78 miliarda dolarów, przy średniej cenie zakupu 107 606 dolarów za sztukę. Aktualna wartość rynkowa portfela przekracza 3 miliardy dolarów, co oznacza, że Metaplanet notuje w tej chwili niezrealizowaną stratę przekraczającą 520 milionów dolarów. Jednak szefowie japońskiej firmy nie stracili wiary w siłę bitcoina. Ich strategicznym celem jest osiągnięcie poziomu 100 tysięcy "monet" w portfelu do końca 2026 roku.
W tej chwili Metaplanet jest czwartym co do wielkości posiadaczem bitcoinów w grupie spółek publicznych. Pierwsze miejsce należy do amerykańskiej firmy Strategy (dawniej MicroStrategy). Spółka, której prezesem wykonawczym jest Michael Saylor, ma już w swoim portfelu 672 497 bitcoinów. Najnowszy zakup dotyczył 1 229 sztuk nabytych pod koniec grudnia po cenie jednostkowej 88 568 dolarów.
Dobre i złe prognozy
Inwestorzy na rynku kryptowalut muszą mieć stalowe nerwy, zwłaszcza, gdy zapoznają się z prognozami różnych szacownych instytucji finansowych, bo te są zazwyczaj rozbieżne. Firma Fundstrat Research zaniepokoiła niejednego uczestnika rynku, gdy ogłosiła, że w pierwszej połowie 2026 roku cena bitcoina może spaść do 60 tysięcy dolarów, a ethereum do 1 800 dolarów (teraz wynosi prawie 3 tysiące).
Autorzy prognozy do czynników ryzyka zaliczają: globalne napięcia handlowe, niepewną skalę wydatków na sztuczną inteligencję, możliwą zmianę na stanowisku szefa amerykańskiej Rezerwy Federalnej oraz niską zmienność na rynkach, która często poprzedza gwałtowne ruchy cenowe. Co ciekawe, Fundstrat Research zakłada, że tak niska cena bitcoina i "etheru" może być atrakcyjnym punktem ponownego wejścia na rynek, a obie kryptowaluty mają szansę w 2026 roku testować nowe historyczne maksima.
Na obniżenie prognozy dla bitcoina zdecydował się także bank Standard Chartered. Inna sprawa, że ten gorszy scenariusz i tak zachęca do kupowania pierwszej kryptowaluty świata. Analitycy banku w grudniu 2025 roku cenę bitcona na koniec 2026 roku wyznaczyli na rekordowym poziomie 150 tysięcy dolarów. Różnica w prognozach polega na tym, że kilka miesięcy wcześniej zakładali, że będzie to 300 tysięcy dolarów. Przy okazji Standard Chartered długofalową cenę bitcoina na poziomie 500 tysięcy dolarów przesunął z 2028 na 2030 rok.
Eksperci Citi Research też spodziewają się w 2026 roku rekordu wszech czasów w notowaniach bitcoina. W ich scenariuszu bazowym cena "monety" osiągnie pułap 143 tysięcy dolarów. W wariancie "byczym" przewidują poziom powyżej 189 tysięcy dolarów, przy założeniu silniejszych zakupów ze strony instytucji i pozytywnych impulsów regulacyjnych. Analitycy Citi uwzględniają też scenariusz "niedźwiedzi", w którym bitcoin może spaść do około 78 500 dolarów, jeśli wyraźnie pogorszą się warunki makroekonomiczne i zmaleje rynkowy apetyt na ryzyko.
Jacek Brzeski














