"Złoty nie powiększył rannych zysków" - komentował poniedziałkowe notowania PLN Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ. "Po południu euro wróciło do ponad 4,30 zł, a dolar do 4,00 zł. Stabilny pozostał EURUSD" - wyliczał Marek Rogalski. Zdaniem eksperta, w kraju rynek już czeka na posiedzenie RPP w środę, "chociaż małe są szanse, aby wniosło ono coś do obrazu rynkowych oczekiwań" (brak cięć stóp w tym roku).
Dodajmy, że w poniedziałek opublikowano słabe dane z polskiego przemysłu.
Według najnowszych danych PMI opublikowanych przez S&P Global, w połowie 2024 roku polski sektor przemysłowy pozostawał w fazie spowolnienia. Sektor ten skurczył się dwudziesty szósty miesiąc z rzędu, co stanowi najdłuższą sekwencję od rozpoczęcia badania w 1998 roku.
"Odnotowano dalsze ostre spadki wielkości produkcji, liczby nowych zamówień, eksportu i zatrudnienia, zaś aktywność zakupowa zmalała rekordowy dwudziesty piąty miesiąc z rzędu" - napisano w komentarzu do badania.
Pesymistyczne nastroje w przemyśle
Równie niepokojące dane napływały dzisiaj z innych europejskich gospodarek.
"Czołowe gospodarki europejskie zanotowały dziś spadki odczytu indeksu PMI. Zarówno w gospodarkach wchodzących w strefę euro (Hiszpania, Niemcy, Francja), jak i w przypadku gospodarek spoza (Szwajcaria, Czechy) mieliśmy do czynienia z pogorszeniem się wartości w stosunku do poprzedniego miesiąca. Wyjątkiem w strefie euro pozostają Włochy, które pozytywnie zaskoczyły, notując nie tylko lekki (0,1) wzrost w stosunku do poprzedniego miesiąca, ale także przebiły o 1,3 oczekiwania ekonomistów" - napisali w komentarzu eksperci XTB i przypomnieli, że również Polska utrzymała słabą wartość PMI zgodnie z prognozami na poziomie 45, utrzymując płasko wartość w stosunku do poprzedniego miesiąca.
***












