Reklama

Trwa wielka ucieczka pieniędzy z Hongkongu do Kanady

Z danych instytucji nadzorującej legalność transferów pieniężnych (FINTRAC) wynika, że tylko w 2020 roku zarejestrowano przelewy z banków w Hongkongu do Kanady na łączną kwotę 43,6 mld dol. kanadyjskich (CAD). Część mieszkańców Hongkongu postanowiła zabezpieczyć w ten sposób swoje pieniądze - podkreślają kanadyjskie media.

Dla porównania - deficyt budżetowy Kanady w ostatnim roku przed pandemią był planowany na 39,4 mld CAD.

"To pierwszy dowód znaczącego przenoszenia kapitału z azjatyckiego zagłębia finansowego", odkąd Chiny narzuciły Hongkongowi restrykcyjną ustawę o bezpieczeństwie państwowym po masowych prodemokratycznych protestach w tym regionie - podsumowała agencja Reutera, która jako pierwsza napisała o transferach. Nowe przepisy uważane są przez ich krytyków za narzędzie służące władzom w Pekinie do tłumienia przejawów sprzeciwu.

Dziennikarze Reutersa wskazali też, że legalne transfery były większe o 10 proc. w porównaniu z 2019 r. i o 46 proc. większe niż w 2016 r. Co najmniej jeden kanadyjski bank zarejestrował gwałtowny przyrost depozytów tuż po czerwcu 2020 r., gdy Chiny narzuciły Hongkongowi nowe przepisy.

Ponad 300 tys. mieszkańców Hongkongu ma również kanadyjskie obywatelstwo a, jak podawała telewizja CTV, znane są przypadki, gdy zmuszani są do wyboru, jakim paszportem chcą się posługiwać. Jeśli wybiorą obywatelstwo kanadyjskie, mogą stracić prawo do pobytu w Hongkongu, jeśli chińskie - nie będą mogli korzystać z pomocy kanadyjskich służb konsularnych. Media informowały też o blokowaniu przez policję w Hongkongu rachunków bankowych należących do działaczy prodemokratycznych.

Kanały legalne i nielegalne

Reklama

Dane FINTRAC dotyczą wyłącznie przelewów bankowych. Znaczy to, że nieznane są kwoty trafiające do Kanady w inny sposób: przez sieci przestępczości zorganizowanej czy wręcz w walizkach. Takie nierejestrowane kanały transferów pieniężnych z Chin do Kanady istnieją, co kanadyjskie media dokumentowały wielokrotnie, pisząc o praniu pieniędzy przez chińskich przestępców i skorumpowanych urzędników m.in. w kanadyjskich kasynach i na rynku nieruchomości. W Kolumbii Brytyjskiej specjalna komisja prowadzi przesłuchania przed rozpoczęciem redagowania raportu o praniu pieniędzy.

Nie ma jeszcze raportów analizujących, czy pieniądze z Hongkongu podtrzymują wysokie ceny na kanadyjskim rynku nieruchomości, jednak już na początku lipca ub.r. dziennik "The Financial Post" pisał o rosnącym zainteresowaniu mieszkańców Hongkongu kupowaniem nieruchomości w Kanadzie. Biura wyspecjalizowane w obsłudze azjatyckich klientów sygnalizowały już wtedy zainteresowanie kupnem nowych mieszkań ze strony mieszkańców Hongkongu, którzy jako powód wymieniali m.in. chińskie represje wobec ruchów prodemokratycznych. Agenci twierdzili jednak, że wielu tych transakcji nie będzie widać przez najbliższe 3-4 lata, ponieważ dotyczą m.in. mieszkań w dopiero planowanych budynkach.

Rosnie popyt na nieruchomości

Analitycy Bank of Montreal (BMO) w opublikowanej w ubiegłym tygodniu analizie podali, że popyt na nieruchomości w Kanadzie jest tak duży, że w lutym br. liczba transakcji była o 39,2 proc. większa niż w tym samym miesiącu rok wcześniej. W lutym br. średnia cena domu w Toronto przekroczyła po raz pierwszy w historii 1 mln CAD i "to kolejny znak, że rynek cały czas jest bardzo +gorący+" - napisali analitycy BMO, ostrzegając przed ryzykiem rynkowym. Serwis Dow Jones Newswires cytował w piątek wypowiedź wicepremier i minister finansów Chrystii Freeland, która sygnalizowała, że rząd uważnie przygląda się sytuacji, ponieważ z powodu wysokich cen kupujący po raz pierwszy domy i mieszkania nie mają dostępu do rynku.

Jak w ostatnich dniach podawał portal Betterdwelling.com, specjalizujący się w analizach rynku nieruchomości, przy obecnych cenach domów w Toronto czy Vancouver kupujący muszą mieć roczny dochód w wysokości ok. 148 tys. CAD, żeby otrzymać kredyt, a jest to ok. 40 proc. więcej niż mediana zarobków w przeciętnym gospodarstwie domowym (kwota wyznaczająca granicę między 50 proc. zarabiających poniżej i 50 proc. zarabiających powyżej).

Efekt pieniędzy z Chin

Kiedy ok. 10 lat temu w Kanadzie zaczynał się gwałtowny wzrost cen nieruchomości, analitycy twierdzili, że nie jest to efekt pieniędzy z Chin. Jednak ówczesny gubernator Bank of Canada Mark Carney mówił w 2011 r. o napływie pieniędzy z Azji, że "niektóre części kanadyjskiego rynku mieszkaniowego zaczynają nabierać cech aktywów finansowych". Dopiero sześć lat później w Ontario i Kolumbii Brytyjskiej wprowadzono podatek od transakcji kupna nieruchomości dla obcokrajowców.

EUR/CAD

1,4986 -0,0023 -0,15% akt.: 16.04.2021, 21:59
  • Kurs kupna 1,4981
  • Kurs sprzedaży 1,4990
  • Max 1,5016
  • Min 1,4970
  • Kurs średni 1,4986
  • Kurs odniesienia 1,5009
Zobacz również: CAD/JPY AUD/NZD AUD/JPY


Dowiedz się więcej na temat: Kanada

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »