W najgorszej sytuacji po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie jest Cypr, gdzie znajduje się brytyjska baza Akrotiri. To właśnie w nią 1 marca trafił irański dron, potem obrona powietrzna przechwyciła kolejne. Efekt był natychmiastowy. W obawie o bezpieczeństwo i problemy z powrotem turyści zaczęli odwoływać wakacje na marzec i kwiecień.
Jak poinformował dyrektor generalny Cypryjskiego Stowarzyszenia Hoteli (PASYXE), Christos Angelides, rezerwacje na te dwa miesiące spadły o połowę. Także dane dotyczące maja, wskazują na "zauważalne spadki". W rezultacie - jak podawał serwis Knows, Kathimerini - część hoteli, która już się otwarła, prawdopodobnie zawiesi działalność do końca marca.
Mimo że Grecja jest bezpiecznym kierunkiem, tamtejsi hotelarze także dostrzegli "efekt wojny". Podczas 9. konferencji regionalnej Greckiej Federacja Hotelarzy i Stowarzyszenia Hotelarzy prezes Federacji Giannis Hatzis przekazała, że po wybuchu konfliktu "wszystko zamarło". Dla przykładu na Zakintos odnotowano spadki rezerwacji wynoszące około 10-15 proc. - podała stacja STIGMA 97.6.
Jak wyjaśnia dziennik "Ta Nea", Grecja w ostatnich latach zainwestowała w przyciągnięcie turystów z Azji i USA. Z uwagi na zakłócenia w ruchu lotniczym, które doprowadziły do wzrostu cen biletów, turyści z tych rynków mogą nie być zainteresowani podróżami do Europy. "Jednocześnie ostrzeżenia dotyczące podróży i obawy przed nieprzewidzianymi zdarzeniami wzmacniają ostrożność, szczególnie wśród wysokobudżetowych grup, które wybierają luksusowe i wielokierunkowe podróże" - zauważa gazeta.
Branża z Grecji martwi się, że także turyści z kontynentu mogą w tym roku nie być zainteresowani wyjazdem na wakacje z obawy o rosnące ceny ropy. Droższe paliwo w dalszej perspektywie nieuchronnie przełoży się na wzrost cen żywności.
Konflikt na Bliskim Wschodzie odbija się również na sektorze turystycznym w Turcji. Branżowy serwis Turizm Ajansı podaje, że 80 proc. rezerwacji z Iraku, Libanu i Jordanii zostało odwołanych z powodu kryzysu. Wczasy w Turcji anulowali także Irańczycy, którzy stanowili główną grupę gości we Wschodniej Anatolii, generując aż 80 proc. dochodów w tym regionie. Dla miasta Wan oznacza to stratę 400 mln dol.
W przypadku turystów z Zachodu doszło jednak do wzrostu rezerwacji. Jednak Europejczycy na miejsce podróży wybierają głównie kurorty położone wzdłuż Riwiery Tureckiej i Riwiery Egejskiej. "Hotele w Antalyi i regionie Morza Egejskiego osiągnęły poziom obłożenia powyżej oczekiwań dzięki pakietom turystycznym oferującym szybkie anulowanie i zmianę rezerwacji" - podał serwis.
Wojna rodzi obawy także wśród hotelarzy z Włoch. "Rezerwacje na Wielkanoc gwałtownie spadły" - podaje "Corriere della Sera". Spadki odczuły w szczególności obiekty luksusowe, które odwiedzali turyści z krajów Zatoki Perskiej. O obłożenie martwią się także właściciele "budżetowych" ośrodków. Z powodu rosnących cen ropy będą musieli bowiem podnieść ceny noclegów. W połączeniu z wyższymi cenami biletów lotniczych, dla wielu turystów, taki wydatek może być nie do przełknięcia.











