Spis treści:
- Afera maseczkowa: prokuratura nie widzi oszustwa?
- Nie widać śladów przestępstwa
- Resort zdrowia składa zażalenie
- Trwają inne śledztwa w sprawie afery maseczkowej
Ministerstwo Zdrowia nie zgadza się z decyzją prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie afery maseczkowej. Chodzi o masowy zakup chińskich maseczek, które okazały się bezużyteczne.
Afera maseczkowa: prokuratura nie widzi oszustwa?
Problemem w zakupie ok. 120 tys. chińskich maseczek był nie tylko brak certyfikatów i spełnienia norm WHO dla tego typu produktów. Pośrednik tej sprzedaży miał powiązania z ówczesnym bratem ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. W efekcie inspektor narciarstwa z Zakopanego sprzedał rządowi w kwietniu 2020 roku maseczki o wartości 5,5 mln zł.
Wówczas negatywną ocenę wobec transakcji z podmiotami niemającymi doświadczenia w obrocie materiałami farmaceutycznymi, wystawiło m.in. CBA. Resort zdrowia zignorował jednak te rekomendacje.
Prokuratura niedługo potem wszczęła śledztwo pod kątem oszustwa wielkich rozmiarów. Jak się okazuje, śledztwo to zakończone zostało w lutym 2024 roku, o czym do tej pory opinia publiczna nie została poinformowana.
Nie widać śladów przestępstwa
Prokuratura do dziś odmawia komentarza, a "Rzeczpospolitej" tłumaczy, że umorzenie nadal nie jest prawomocne.
"Akta sprawy, z zażaleniami na postanowienie o umorzeniu śledztwa, zostały przesłane 31 października 2024 r. do sądu. Sprawa nie jest prawomocnie zakończona, zatem decyzją referenta sprawy nie będziemy szerzej informować o dokonanych ustaleniach" - tłumaczy dziennikowi prok. Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Ponadto prokuratura jako powód umorzenia sprawy podaje, że "czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego". Rp.pl dodaje, że przestępstw nie dopatrzono się także w przypadku fałszywych certyfikatów, które dołączone były do towarów z Chin.
Resort zdrowia składa zażalenie
Zażalenie do sądu na decyzję prokuratury składa obecne Ministerstwo Zdrowia. Sąd jednak nie udziela komentarza w tej sprawie i zasłania się "tajemnicą postępowania przygotowawczego". Zawiadomienie o oszustwie złożył w maju 2020 roku ówczesny minister zdrowia. Teraz Janusz Cieszyński komentuję decyzję prokuratury:
"Jako Ministerstwo Zdrowia zostaliśmy oszukani przez nieuczciwego dostawcę i od razu zgłosiliśmy sprawę do prokuratury. Pracownicy resortu dochowali w tej sprawie wszelkiej staranności i decyzja prokuratury to potwierdza" - mówi w komentarzu dla "Rzeczpospolitej".
Nie wiadomo jeszcze, czy budżet państwa ostatecznie będzie musiał zapłacić na bezużyteczne maseczki.
Trwają inne śledztwa w sprawie afery maseczkowej
Wydaje się, że śledztwo w Warszawie dobiega zatem końca, jednak nadal trwają postępowania ABW i Prokuratury Regionalnej w Łodzi, które tematem zakupu bezużytecznych maseczek zajmują się od kwietnia ubiegłego roku. Śledztwo ma być prowadzone w trzech wątkach:
- przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych - zakup maseczek od firmy bez doświadczenia;
- niedopełnienia obowiązków przez zarząd Grupy Lotos - zapłata za maseczki niespełniające norm;
- przekroczenia uprawnień przez pracowników Rządowej Agencji Rezerw Materiałowych - wydanie maseczek niespełniających norm podmiotom leczniczym.
Prokurator Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Łodzi mówi "Rzeczpospolitej" o szkodzie Skarbu Państwa, która w tych kwestiach miała sięgać 2,7 mln zł, a Grupy Lotos 27,7 mln zł.












