W skrócie
- Analitycy wielu renomowanych instytucji finansowych prognozują, że świetna passa złota utrzyma się w 2026 roku, a cena uncji kruszcu może wzrosnąć do 5 tysięcy dolarów.
- Wielki udział we wzroście notowań złota mają banki centralne systematycznie gromadzące metal. W efekcie złoto zdobywa pozycję kluczowego aktywa rezerwowego.
- Czynnikiem wpływającym na cenę srebra może być znaczny wzrost popytu przemysłowego. ”Księżycowy metal” jest potrzebny sektorowi fotowoltaicznemu, w elektronice i w nowoczesnych technologiach.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Srebro w ostatnich dniach raz za razem poprawia cenowe rekordy wszech czasów. Uncja metalu przekroczyła pułap 67 dolarów, a od początku roku podrożała o ponad 100 proc. Uncja złota też osiągnęła historycznego maksimum w okolicy 4409 dolarów. W tym roku "królewski metal" zyskał na wartości 65 proc. Jest to największy wzrost od czasu kryzysu naftowego w 1979 roku, a w ciągu ostatnich dwóch lat notowania podwoiły się.
Złoto przed kolejnym skokiem?
W tym miesiącu złoto nie jest tak szybkie jak srebro we wspinaczce na szczyty notowań. Wielu ekonomistów przewiduje jednak, że najcenniejszy kruszec już wkrótce znów może efektownie ruszyć w górę. Hossa złota ma bowiem liczne, trwałe i bardzo mocne przyczyny.
Kołem zamachowym wzrostu cen złota w 2025 roku jest systematyczne gromadzenie tego metalu przez banki centralne, zwłaszcza z krajów rozwijających się. W trzecim kwartale tego roku globalne zakupy instytucji monetarnych wyniosły rekordowe 222 tony. W efekcie złoto zdobywa pozycję kluczowego aktywa rezerwowego.
Do tej pory ta rola prawie w całości była przypisana amerykańskiemu dolarowi i obligacjom USA. Sytuacja szybko się jednak zmienia. Morgan Stanley ogłosił właśnie, że po raz pierwszy od 1996 roku na złoto przypada większa część rezerw banków centralnych niż na obligacje skarbowe Stanów Zjednoczonych. Z kolei ekonomiści Bank of America są zdania, że "żółty metal" powinien stanowić docelowo 30 proc. rezerw banków centralnych, podczas gdy w tej chwili jest to około 15 proc.
Złoto stało się strategicznym aktywem, które daje ochronę w świecie niepewnych walut i niestabilnej polityki. Wzrostom cen metali szlachetnych (złota i srebra) sprzyja też słabnący dolar i rosnące oczekiwania, że Amerykanie w najbliższych kwartałach będą regularnie obniżać stopy procentowe. Tu trzeba przypomnieć, że niższe koszty pieniądza (czyli kredytów i pożyczek) są korzystne dla złota, gdyż czynią kruszec bardziej atrakcyjnym względem aktywów oprocentowanych.
Trump po stronie niskich stóp procentowych
Bardzo duży udział w przyszłorocznym łagodzeniu amerykańskiej polityki monetarnej może mieć prezydent USA. W niedawnej rozmowie z "Wall Street Journal" Donald Trump oznajmił, że następny szef Fed powinien konsultować z nim wysokość stóp procentowych. Stwierdził też, że Stany Zjednoczone powinny mieć najniższe stopy na świecie. Zapytany, na jakim poziomie chciałby je widzieć za rok, odpowiedział: "1 proc., albo może niżej".
Wiele wskazuje na to, że najmocniejszymi kandydatami na stanowisko szefa Rezerwy Federalnej są: Kevin Warsh, Kevin Hassett i Christopher Waller. Wszyscy trzej dają Trumpowi gwarancje, że będą działać na rzecz obniżania stóp procentowych. Prezydent wspomina też o "jeszcze kilku innych świetnych osobach". Można się domyślać, że one także zostaną kiedyś wprowadzone do banku centralnego.
Nie ulega wątpliwości, że perspektywa łagodniejszej polityki monetarnej USA oraz utrzymująca się niepewność geopolityczna i fiskalna tworzą sprzyjające środowisko dla złota jako "bezpiecznej przystani". Ole Hansen, dyrektor ds. strategii rynku surowców w Saxo Banku, ocenia, że choć spektakularny rajd cen złota w 2025 roku wszedł w fazę konsolidacji, to długoterminowe fundamenty są nadal solidne.
Dużo dobrych prognoz dla złota
Wielu analityków prezentuje w tej chwili śmiałe prognozy cen złota w nadchodzącym roku. Eksperci JP Morgan Private Bank spodziewają się notowań na poziomie 5055 dolarów za uncję w czwartym kwartale 2026 roku. Zakładają przy tym, że zakupy ze strony inwestorów i banków centralnych będą się kształtować na poziomie około 566 ton w skali kwartału.
W ankiecie przeprowadzonej przez Goldman Sachs na platformie Marquee wśród 900 inwestorów instytucjonalnych, aż 36 proc. respondentów, czyli największa ich grupa, spodziewa się, że cena uncji złota przekroczy 5 tysięcy dolarów do końca 2026 roku. Kolejne 33 proc. przewiduje notowania pomiędzy 4,5 a 5 tysięcy dolarów. Łącznie ponad 70 proc. ankietowanych oczekuje wzrostu cen kruszcu. Poza tym, 38 proc. respondentów za główną przyczynę wzrostu kursu złota uznało zakupy banków centralnych, a 27 proc. wymieniło obawy fiskalne.
Goldman Sachs podtrzymuje też własną prognozę, że uncja złota osiągnie 4900 dolarów przed końcem przyszłego roku. Analitycy banku podkreślają, że ich przewidywania opierają się na długoterminowym układzie sił: polityce Fed, zmianach w strukturze rezerw walutowych oraz utrzymującym się popycie instytucjonalnym.
Daan Struyven, współkierujący działem badań nad globalnymi surowcami w Goldman Sachs, wskazuje na klasyczną, ale wciąż aktualną kombinację dwóch czynników: niskiej realnej rentowności oraz słabszego dolara. Historycznie taki miks niemal zawsze działał na korzyść złota. Spadające rentowności obligacji obniżają koszt alternatywny trzymania kruszcu, a słabszy dolar zwiększa jego atrakcyjność dla inwestorów zagranicznych i banków centralnych, rozliczających zakupy w walucie Amerykanów.
Na horyzoncie 5 tysięcy dolarów za uncję
Analitycy Bank of America (BofA) też są zdania, że świetna passa złota utrzyma się do 2026 roku i też prognozują, że cena uncji kruszcu może wzrosnąć do około 5 tysięcy dolarów. Przy czym średni kurs złota w całym 2026 roku lokują na poziomie 4538 dolarów.
Eksperci banku wyliczyli, że do osiągnięcia 5 tysięcy dolarów wystarczyłby wzrost popytu inwestycyjnego o około 14 proc. To ważna informacja, gdyż taki właśnie poziom popytu był już obserwowany w ostatnich kwartałach. Dla porównania, w ekstremalnym scenariuszu przygotowanym przez BofA, osiągnięcie 8 tysięcy dolarów za uncję wymagałby aż 55-procentowego skoku popytu, co teraz wydaje się mało realne.
Do grona renomowanych instytucji finansowych, które spodziewają się w 2026 roku 5 tysięcy dolarów za uncję złota dołącza też Societe Generale, jeden z największych europejskich banków inwestycyjnych. Co ważne, Societe Generale ogłosił, że utrzymuje maksymalną, 10-procentową alokację w złoto w swoim portfelu wieloassetowym. Jednocześnie bank zredukował do zera ekspozycję na obligacje indeksowane inflacją w USA oraz zmniejszył o połowę udział obligacji korporacyjnych.
W ocenie ekspertów banku, waluta Amerykanów nie daje już takiej ochrony, jaką zapewniała w poprzednich dekadach. W ostatnim okresie słabszy dolar obniżał realne stopy zwrotu z amerykańskich aktywów dla inwestorów zagranicznych. To sprawiło z kolei, że złoto stało się bardziej atrakcyjne jako aktywo neutralne walutowo.
Srebro w pogoni za złotem
Ne tylko złoto rozpala teraz namiętności inwestorów. Wszystko wskazuje na to, że dla srebra grudzień będzie ósmym miesiącem z rzędu zakończonym wzrostem ceny. "Biedniejszy brat złota" osiągnął niedawno najwyższy kurs w historii - 67,18 dolara za uncję. Srebro jest wielokrotnie tańsze od złota, co czyni je bardziej dostępną opcją dla mniejszych inwestorów.
Kluczowy dla określenia rynkowej pozycji metalu jest wskaźnik gold-silver ratio. Pokazuje, ile uncji srebra trzeba przeznaczyć na kupienie jednej uncji złota. Oblicza się go, dzieląc cenę rynkową złota przez cenę srebra. Im wyższa proporcja, tym bardziej niedowartościowane jest srebro lub przewartościowane złoto.
Jeszcze niedawno gold-silver ratio przekraczał poziom 80, ale ostatnio zbliżył się do około 66. To oznacza, że po raz pierwszy od dawna nie można powiedzieć, że srebro jest niedoszacowane, gdyż wskaźnik znalazł się poniżej wartości 70. Z kolei gdyby spadł poniżej 40, to uznano by, że niedowartościowane jest złoto.
Srebro to aktywo nieoprocentowane i tak jak w wypadku złota działa na jego korzyść spadek rentowności obligacji (i innych instrumentów). Tym samym, to co dzieje się na rynku długu i stóp procentowych w USA, przyczynia się do wzrostu ceny "księżycowego metalu".
Inne przyczyny grudniowego skoku notowań srebra to deficyt surowca, także ten w bieżących magazynach, wprowadzenie metalu na listę surowców strategicznych USA oraz rosnący napływ kapitału do funduszy ETF opartych na srebrze, napędzany głównie przez inwestorów detalicznych.
Eksperci banku HSBC uważają, że w najbliższym czasie kluczowym czynnikiem wpływającym na rynek srebra będzie znaczny wzrost popytu przemysłowego. "Księżycowy metal" jest potrzebny przede wszystkim sektorowi fotowoltaicznemu, ale także w elektronice, w nowoczesnych technologiach (w sztucznej inteligencji) i dziedzinach biomedycznych.
Jacek Brzeski















