Spis treści:
- Inflacja w USA najwyższa od półtora roku
- Shutdown zniekształca obraz gospodarki
- Cła jako główne źródło presji cenowej
- Konsument zapłaci coraz więcej i tanio nie będzie
- Rabaty mogą chwilowo złagodzić dane
- Bazowa inflacja i dylemat Fed
W listopadzie inflacja znów stała się jednym z kluczowych tematów dla amerykańskiej gospodarki. Z opóźnionych danych, które ma opublikować rząd, wyłania się obraz narastających napięć cenowych z istotnymi konsekwencjami dla konsumentów, firm i polityki pieniężnej.
Inflacja w USA najwyższa od półtora roku
Jak wynika z sondażu Reutersa wśród ekonomistów, wskaźnik cen konsumpcyjnych (CPI) w USA mógł wzrosnąć w listopadzie o 3,1 proc. rok do roku. Byłby to najwyższy roczny wzrost od maja 2024 r. i wyraźny sygnał, że proces dezinflacji wyhamował. Dla porównania, we wrześniu CPI wynosił 3,0 proc.
Co istotne, listopadowy raport będzie nietypowy. Biuro Statystyki Pracy (BLS) nie opublikuje zmian miesiąc do miesiąca, ponieważ 43-dniowe zamknięcie rządu federalnego uniemożliwiło zebranie danych za październik. Jak podkreśla Reuters, brak tych danych oznacza, że ekonomiści i inwestorzy muszą koncentrować się na ujęciu rocznym lub zmianach dwumiesięcznych.
Shutdown zniekształca obraz gospodarki
Najdłuższy w historii USA shutdown rządu odbił się szeroko na statystykach. Po raz pierwszy nie opublikowano stopy bezrobocia za październik, a część indeksów cenowych w ogóle nie ukaże się w listopadowym raporcie CPI. BLS przyznał, że "liczba indeksów możliwych do publikacji będzie niewielka" i nie dał jasnych wskazówek, jak interpretować brakujące obserwacje.
W ocenie ekonomistów cytowanych przez Reutersa utrudnia to ocenę bieżących trendów, zwłaszcza w sektorach wrażliwych na sezonowość i zmiany popytu konsumenckiego.
Cła jako główne źródło presji cenowej
Jednym z kluczowych czynników stojących za uporczywą inflacją są cła importowe. "Postęp w obniżaniu inflacji utknął w martwym punkcie" - powiedział Andy Schneider, starszy ekonomista ds. USA w BNP Paribas. "W dużej mierze odzwierciedla to przerzucanie przez firmy z sektorów produkujących dobra kosztów ceł na ceny" - dodawał.
Reuters zwraca uwagę, że proces ten był stopniowy. Przedsiębiorstwa przez pewien czas wykorzystywały zapasy zgromadzone przed zaostrzeniem polityki handlowej lub brały część kosztów na siebie. Jednak ten bufor zaczyna się wyczerpywać.
Konsument zapłaci coraz więcej i tanio nie będzie
Według Samuela Tombsa, głównego ekonomisty ds. USA w Pantheon Macroeconomics, do września detaliści przenieśli na konsumentów około 40 proc. kosztów ceł. "Spodziewamy się, że odsetek ten będzie stopniowo rósł do 70 proc. do marca, a następnie się ustabilizuje" - ocenił.
Ekonomiści podkreślają, że skutki te najbardziej odczuwają gospodarstwa domowe o niższych dochodach. Mają one ograniczone oszczędności i jednocześnie doświadczyły wolniejszego wzrostu płac, co czyni je szczególnie wrażliwymi na wzrost cen podstawowych dóbr.
Rabaty mogą chwilowo złagodzić dane
Istnieje jednak ryzyko, że listopadowy odczyt CPI okaże się niższy od prognoz. Zbieranie danych przesunęło się na późniejszą część miesiąca, gdy w handlu detalicznym dominowały świąteczne promocje. "Listopadowy CPI w tym roku może obejmować okres, który w większym stopniu niż zwykle odzwierciedla świąteczne obniżki cen" - zauważyła Veronica Clark, ekonomistka Citigroup.
Jak dodaje, ewentualna słabość cen dóbr w listopadzie może skutkować silniejszym odbiciem w grudniu, co z punktu widzenia firm i decydentów oznacza odsunięcie problemu, a nie jego rozwiązanie.
Bazowa inflacja i dylemat Fed
Bazowy CPI, wyłączający żywność i energię, ma według prognoz Reutersa wzrosnąć w listopadzie o 3,0 proc. rok do roku, tyle samo co we wrześniu. Presję nadal wywierają czynsze i ceny dóbr, choć spadki cen biletów lotniczych i noclegów mogą częściowo równoważyć wzrost.
Rezerwa Federalna koncentruje się jednak na wskaźnikach cen wydatków konsumpcyjnych (PCE), które we wrześniu również wyraźnie przekraczały cel inflacyjny 2 proc. Dane te pozostają niepełne. Raport PPI za październik został odwołany, a termin publikacji PCE za listopad nie jest jeszcze znany.
W zeszłym tygodniu Fed obniżył główną stopę procentową do przedziału 3,50-3,75 proc., ale jednocześnie zasygnalizował ostrożność. Decydenci chcą zobaczyć wyraźniejsze sygnały z rynku pracy i inflacji, zanim podejmą kolejne kroki.
Przewodniczący Fed Jerome Powell nie pozostawił wątpliwości co do źródeł problemu, mówiąc dziennikarzom, że "to tak naprawdę cła odpowiadają za większość przekroczenia inflacji".
Według Reutersa nawet częściowe wycofywanie ceł na wybrane towary, takie jak wołowina, banany czy kawa, nie przełoży się szybko na niższe ceny. Jak zauważyła Sara House z Wells Fargo, początek roku - gdy firmy często aktualizują cenniki - może przynieść kolejną falę inflacji dóbr w pierwszym kwartale.












