Spis treści:
- Rynek ropy pod presją. "Wystarczy mały zapalnik"
- Analitycy wciąż wierzą w uspokojenie na światowych rynkach
- Donald Trump straszy eskalacją, ale nie wyklucza dyplomatycznych rozwiązań
Do tej pory odporne na wojenną retorykę ceny ropy naftowej zdają się jednak reagować na dziesiątki samolotów i dwie grupy lotniskowcowe wysłane w rejon Bliskiego Wschodu przez USA. Sytuacja wydaje się prosta - w czwartek odbędą się w Genewie rozmowy USA-Iran na temat nuklearnego programu Teheranu i - jeśli nie przyniosą oczekiwanych przez Amerykanów rezultatów - Iran zostanie zaatakowany.
Rynek ropy pod presją. "Wystarczy mały zapalnik"
"Choć nastroje lekko się poprawiły po sugestiach MSZ Iranu o możliwych ustępstwach, to w tej chwili wystarczy niewielki nawet zapalnik, aby zdestabilizować rynek ropy" - komentował w środę przed południem Marek Rogalski, analityk DM BOŚ. "Zbyt dużo wojska zostało przekierowane na Bliski Wschód, więc sytuacja wciąż nie jest wyjaśniona. Być może chodzi o to, aby pokazać Chinom pewną presję - bo irańska ropa płynie do Chin" - tłumaczy Marek Rogalski i zastanawia się, czy obecna zawierucha będzie opłacalna dla Stanów Zjednoczonych.
Goldman Sachs (amerykański bank inwestycyjny) zmienił tymczasem swoje prognozy dla ropy naftowej. W ostatnim raporcie analitycy banku podnieśli prognozy cen ropy Brent i West Texas Intermediate (WTI) na czwarty kwartał 2026 roku o 6 dolarów, odpowiednio do 60 i 56 dolarów, powołując się m.in. na niższe zapasy w krajach OECD.
Warto jednak zauważyć, że bank nadal zakłada brak fundamentalnych zakłóceń w dostawach ropy związanych z Iranem i podtrzymuje prognozę nadwyżki surowca na rynku w tym roku. Goldman Sachs oczekuje obecnie średniej ceny ropy Brent na poziomie 64 dolarów za baryłkę (w poprzedniej prognozie 56 dolarów), a ropy WTI na poziomie 60 dolarów (w porównaniu z poprzednimi 52 dolarami). Wygląda na to, że analitycy uwzględniają w cenach "wojenną premię".
Analitycy wciąż wierzą w uspokojenie na światowych rynkach
Co ciekawe, Goldman Sachs Bank nie tylko podtrzymuje prognozę nadwyżki na 2026 rok w wysokości 2,3 miliona baryłek dziennie, ale zakłada brak poważnych zakłóceń w dostawach oraz brak pokoju między Rosją a Ukrainą.
Analitycy GS poinformowali, że spodziewają się, iż OPEC+ rozpocznie stopniowe zwiększanie produkcji w drugim kwartale 2026 roku. Przewiduje się także możliwość spadku cen ropy Brent o 5 USD i WTI o 8 USD w czwartym kwartale 2026 roku, jeśli potencjalne złagodzenie sankcji wobec Iranu lub Rosji przyspieszy wzrost zapasów i odblokuje wyższą podaż w dłuższej perspektywie.
Donald Trump straszy eskalacją, ale nie wyklucza dyplomatycznych rozwiązań
Donald Trump w wygłoszonym we wtorek orędziu o stanie państwa podkreślił, że nie pozwoli Iranowi na pozyskanie broni jądrowej i "rakiet sięgających Ameryki".
Analitycy niezmiennie zwracają uwagę, że rynki ropy naftowej stały się bardzo wrażliwe na doniesienia związane z potencjalnym konfliktem amerykańsko-irańskim, a USA zgromadziły na Bliskim Wschodzie największe siły zbrojne od czasu wojny w Zatoce Perskiej w 2003 r., w tym dwa lotniskowce.

Największym zagrożeniem dla stabilności cen ropy naftowej pozostaje ewentualna blokada Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa ponad 20 proc. transportowanej na świecie drogą morską ropy naftowej.












