Polska zawdzięczała sukces gospodarczy przede wszystkim bezpośrednim inwestycjom zagranicznym, które nie tylko tworzyły miejsca pracy, ale powodowały dyfuzję wiedzy, technologii i umiejętności tworzenia modeli biznesowych oraz taniej, relatywnie dobrze wykwalifikowanej sile roboczej. Ta sytuacja doprowadziła do szybkiego wzrostu produktywności, wartości dodanej i otworzyła rynki eksportowe. Ludzie zamiast pracować w mniej produktywnych sektorach mieli szansę podejmować pracę w tych bardziej produktywnych, które - dzięki inwestycjom zagranicznym - rosły jak na drożdżach.
- Znaczna część polskiego sukcesu gospodarczego wynikała z napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych oraz eksportu dóbr i towarów - mówił Carlos Mulas Granados, przedstawiciel regionalny Międzynarodowego Funduszu Walutowego na Europę Środkową, Wschodnią i Południowo-Wschodnią podczas seminarium "Ryzyko i regulacje na rynku finansowym" zorganizowanego przez Europejski Kongres Finansowy wraz z Urzędem Komisji Nadzoru Finansowego oraz MFW.
- Polska zyskała dostęp do technologii, know-how, a tym samym możliwość zwiększania produktywności i wartości dodanej. Ten model sprawdził się bardzo dobrze, jednak na horyzoncie pojawiają się wyzwania, które będą wymagały przejścia na inny model wzrostu - opartego w większym stopniu na inwestycjach krajowych - dodał.
Obecnie za ok. 60 proc. polskiego eksportu odpowiadają przedsiębiorstwa z kapitałem zagranicznym, a jeszcze większy jest ich udział w eksporcie wartości dodanej. Równocześnie reguła jest taka, że wśród mniejszych polskich firm jest mniej eksporterów. Podobnie jest z produktywnością - duże firmy są znacznie bardziej produktywne niż małe. A w strukturze polskiej gospodarki dominują mniejsze przedsiębiorstwa. Będziemy mieli z nimi kłopot.
– Nasz rozwój gospodarczy budowaliśmy na kapitale, który przychodził z zewnątrz – dlatego dalej myślimy, że będzie przychodził i sfinansuje nam gospodarkę – powiedział Dariusz Adamski, zastępca przewodniczącego KNF.
Czy w Polsce brakuje kapitału?
Starzenie się społeczeństwa, pogłębiający się od lat spadek liczby urodzin, słowem - demografia powoduje, że praca w Polsce przestała być tania. Jest już na tyle droga, że przestaje nęcić inwestorów zagranicznych i nawet relatywnie wysokie kwalifikacje przestają być atutem. Koszty pracy dla niewielkich polskich firm stają się kolosalnym obciążeniem.
- Dotychczasowe silniki wzrostu oparte o konkurencyjność wynagrodzeń się wyczerpują - powiedział przewodniczący KNF Jacek Jastrzębski.
Uruchomienie nowych "silników" wymaga nakładów kapitałowych. A równocześnie Polska gospodarka od 2016 roku należy do najmniej inwestujących w całej Unii Europejskiej, zwłaszcza jeśli chodzi o inwestycje sektora prywatnego. Dlaczego tak się dzieje?
Marcin Mrowiec, główny ekonomista firmy doradczej Grant Thornton uważa, że brak inwestycji jest pochodną struktury gospodarki z nadreprezentacją małych firm. Ten sektor nadawał gospodarce dynamikę i odporność na wiele wcześniejszych kryzysów. Teraz staje się kulą u nogi i - jeśli sytuacja się nie zmieni - może okazać się enklawą zacofania, jaką kilka dekad temu były PGR-y. I właśnie ten sektor jest najmniej skłonny, by uciec do przodu.
- Brak inwestycji to kwestia struktury gospodarki (…) Firmy małe bazowały na tanim pracowniku, nie mają bazy kapitałowej, intelektualnej, żeby rzucić się na inwestycje - powiedział Marcin Mrowiec.
Skoro praca - z powodów demograficznych - nie będzie dokładać się do wzrostu produktywności (mniej pracujących, rosnące koszty), pałeczkę powinny przejąć nakłady kapitałowe. Powstaje pytanie, czy w Polsce brakuje kapitału?
Leszek Pawłowicz, emerytowany profesor Uniwersytetu Gdańskiego i koordynator EKF zwraca uwagę, że stopa oszczędności w Polsce w ciągu ostatnich lat bardzo mocno wzrosła i wynosi obecnie 10,4 proc. zbliżając się stopniowo do średniej Unii Europejskiej (14 proc.). Dlatego problem braku inwestycji nie polega na niedostatku kapitału tylko braku instrumentów jego właściwej alokacji, w tym także słabości polskiego rynku kapitałowego. Kapitalizacja warszawskiej giełdy to 21 proc PKB, gdy francuskiej - 117 proc. PKB.
- Nie ma w Polsce problemu braku kapitału, tylko jest problem braku mechanizmu alokacji kapitału, bo przez sektor bankowy (alokacja) jest ułomna, a przez rynek kapitałowy - nie istnieje - powiedział.
- Suboptymalna struktura gospodarki powoduje, że jeśli chodzi o stopę inwestycji prywatnych konkurujemy o ostatnie miejsce (w Unii Europejskiej) z Cyprem (…) To nie jest problem braku oszczędności, tylko strony podażowej inwestycji - dodał członek Rady Polityki Pieniężnej Ludwik Kotecki.
Nasze "pasmo sukcesów"
Leszek Pawłowicz przypomina czasy, gdy Polska uważana była - nie za 20. największą gospodarkę świata, jak teraz - ale za 10. To był początek lat 70. zeszłego stulecia, kiedy po "otwarciu na Zachód" władze PRL czerpały pełnymi garściami kredyty zagraniczne. Już rok 1976 obnażył prawdę o wadliwości tego mechanizmu, a nie minęło kilka lat, jak Polska zbankrutowała. Co było powodem? Niewłaściwa alokacja kapitału.
- Pół wieku temu było bardzo podobnie (…) Mieliśmy "pasmo sukcesów" (…) "pasmo sukcesów" mnie śmieszy - powiedział.
Na czym polega obecnie niewłaściwa alokacja kapitału? Wysokie - najwyższe w historii - oszczędności gospodarstw domowych gromadzone są w bankach, a te nie zamieniają ich na kredyt dla gospodarki. Inwestują je za to w bony pieniężne NBP oraz obligacje Skarbu Państwa, który nadmiernie się zadłuża.
- 480 mld zł oszczędności, które leżą w NBP, mogłyby trafić na rynek kapitałowy. Ale nie trafią, bo nie ma na to pomysłu - mówił Leszek Pawłowicz.
- Koszt dostępu o innych instrumentów finansowych niż aktywa bankowe jest w Polsce zbyt duży - dodał doradca prezesa NBP Andrzej Raczko.
Z Unii do Polski napływają szeroką rzeką nowe fundusze, ale rząd wymienia euro w NBP, co powoduje z jednej strony nieproporcjonalny wzrost rezerw walutowych banku centralnego, a z drugiej - osłabia złotego i tworzy impuls inflacyjny.
Olbrzymi majątek Skarbu Państwa, głównie nieruchomości, leży odłogiem, jest nieproduktywny. Gospodarstwa domowe jeśli już inwestują, to w nieruchomości, w tym w ziemię, co także powoduje "zamrożenie" aktywów, a jednocześnie daję możliwość unikania opodatkowania od wzrostu ich wartości, choć takim podatkiem objęte są inne klasy aktywów.
Tymczasem rynek kapitałowy się kurczy. W 2025 roku na giełdę weszły raptem trzy spółki, a akcje piętnastu wycofano z obrotu.
- Patrzę na rynek kapitałowy i ogromnych sukcesów nie widzę. Nawet widzę klęskę - powiedział Leszek Pawłowicz.
Carlos Mulas Granados mówi, że także dla polskiego rynku kapitałowego unijna inicjatywa unii oszczędnościowo-kapitałowej jest kluczowa. Polska korzystała do tej pory z otwartości swojej gospodarki i to pozostaje nadal naszym atutem, a polskie przedsiębiorstwa mogą sprostać konkurencji i poprawić dostęp do kapitału dzięki temu, że będzie .
- Głębszy i bardziej zintegrowany europejski rynek będzie korzystny dla Polski - powiedział.
Najważniejsze zadania dla polskiej polityki publicznej to - według MFW - budowanie instrumentów długoterminowego inwestowania oraz stworzenia możliwości efektywnego inwestowania oszczędności.
Jacek Ramotowski














