Reklama

Drewno podrożeje o 100 procent? "Firm na to nie stać". Spór z Lasami Państwowymi

Drewno może podrożeć nawet o 100 proc. – uważają przedsiębiorcy z branży drzewnej, którzy nie zgadzają się na nowe warunki zakupu surowca przedstawione przez Lasy Państwowe. Proszą w otwartym liście o pomoc premiera, gdyż obawiają się zmniejszenia produkcji i zwolnień pracowników. Państwowa instytucja odpiera przedstawiane zarzuty, tłumacząc, że działają na rzecz ograniczenia spekulacji na rynku, a ceny oferowanego drewna i tak zostały obniżone.

  • Przedsiębiorcy z branży drzewnej nie godzą się na nowe warunki Lasów Państwowych na zakup drewna.
  • Wystosowali list otwarty do premiera, w którym proszą go o wsparcie. Ich zdaniem decyzje Lasów Państwowych mogą przyczynić się do znacznych podwyżek cen drewna.
  • Lasy Państwowe odpierają zarzuty firm, twierdząc, że działają na rzecz branży.
  • Polska jest obecnie jednym z najważniejszych producentów drewna w Europie.

Branża drzewna przeżywa obecnie konflikt między Lasami Państwowymi a przedsiębiorcami, którzy nie są zadowoleni z wprowadzonych przez państwową instytucję zmian w procesie zakupu drewna. Ich zdaniem perspektywy dla branży są druzgocące: wskutek wzrostu kosztów zakupu drewna sięgających 60 proc. może ono finalnie podrożeć nawet o 100 proc. Firm już nie stać na utrzymywanie tej samej liczby pracowników, gdy jednocześnie spada produkcja. Ostrzegają, że ostatecznie odbije się to na cenach mebli, papieru czy opakowań. Lasy Państwowe odpierają zarzuty, twierdząc, że działają dla dobra branży i "na zakupy będzie stać więcej firm".

Reklama

Jak firmy kupują drewno?

 Drewno sprzedawane przez Lasy Państwowe firmy mogą nabyć dwoma kanałami. Pierwszy z nich to Portal Leśno-Drzewny, dostępy tylko dla stałych nabywców, z udokumentowaną historią zakupów. Tutaj dostępne jest 70 proc. ogółem sprzedawanego surowca. Pozostały można nabyć na otwartych aukcjach - ta ścieżka dostępna jest również dla nowo powstających i przyszłych firm. Wcześniej, proporcje te układały się w stosunku 80:20 na rzecz portalu.

"Ceny w Portalu Leśno-Drzewnym zawsze były niższe. Oferujemy tu ilość drewna zbliżoną do możliwości zakupowych klientów, czyli ich historii zakupowej. W efekcie na PL-D nie ma takiej rywalizacji i ceny są niższe. Na aukcjach, gdzie stali klienci uzupełniają zakupy i kupują też nowi, bez udokumentowanej historii zakupów, konkurencja jest większa i panują wyższe ceny. W ostatnim roku na otwartych aukcjach kupujący wywindowali cenę na poziom ponad dwukrotnie wyższy niż cena na rynku dla stałych nabywców." - czytamy w komunikacie wysłanym Interii przez Rafała Zubkowicza z Zespołu Rzecznika Prasowego Lasów Państwowych.

Przedstawiciel rzecznika wskazuje, że utrzymywanie takiej sytuacji może prowadzić do spekulacji np. poprzez kupowanie drewna na portalu i sprzedawanie go na aukcjach z zyskiem.

"By ograniczyć to zjawisko, w przyszłym roku cena minimalna będzie obowiązywała zarówno w procedurach dla stałych klientów i na aukcjach otwartych. Wyrównując cenę wyjściową w obu kanałach dystrybucji, Lasy Państwowe liczą, że poziom ostatecznych cen również się wyrówna i na zakupy będzie stać więcej firm." - informują Lasy Państwowe.

List otwarty do premiera

Przedsiębiorcy działający w branży drzewnej nie zgadzają się na zmiany dotyczące zakupu drewna wprowadzone przez Lasy Państwowe. Kilka dni temu wystosowali apel do premiera Mateusza Morawieckiego o "natychmiastowe działanie i decyzje w sprawie poprawy sytuacji na rynku drewna"; podpisali go m.in. Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego,  Ogólnopolski Związek Pracodawców Przemysłu Drzewnego czy Ogólnopolska Izba Gospodarcza Producentów Mebli.

"21 września Lasy Państwowe opublikowały zmiany do kryteriów, parametrów i sposobu wartościowania ofert zakupu drewna na 2023 rok, których skutkiem będzie kolejny, znaczący wzrost cen bazowych drewna. Ceny wyjściowe wg nowego algorytmu wzrosną o 40 proc., co przełoży się na wzrost kosztów zakupu drewna o co najmniej 50-60 proc.!" - czytamy w liście otwartym.

Autorzy wskazują na problem wysokich cen drewna, rosnącej inflacji oraz drożejącej energii, co w efekcie przyczynia się m.in. do drożejącego papieru, opakowań do leków czy mebli.

"W tej szczególnie trudnej sytuacji Lasy Państwowe lekceważą wszelkie apele o wsparcie branży i podnoszą ceny dla długoletnich klientów przerabiających drewno w kraju i zatrudniających 400 tysięcy pracowników. Podnoszenie cen przez Lasy może wg naszych szacunków prowadzić do utrat miejsc pracy! (...) Już dzisiaj gotowe deski sprowadzane z zagranicy są tańsze niż surowe drewno kupowane przez tartaki w Lasach Państwowych. Płyty drewnopochodne produkowane w Polsce są droższe od importowanych, a polskich mebli nie chcą kupować klienci zagraniczni ze względu na zbyt wysokie ceny." - dodano w apelu podkreślając, że podwyżka cen grozi utratą rynków zbytu i klientów.

Brak zainteresowania branżą drzewną

Autorzy listu twierdzą, że drewno w Polsce jest obecnie najdroższe w całej Europie. Wskazują, że wielokrotnie próbowali rozmawiać z przedstawicielami Lasów Państwowych oraz ze stroną rządzącą. Podkreślają, że rząd nie był jak dotąd zainteresowany opisywanym problemem.

"Jedynie Rada Dialogu Społecznego (...) wskazała na pilną konieczność modyfikacji zasad sprzedaży drewna i zwiększenia puli drewna dla przemysłu w Polsce, na co instytucje rządowe w żaden sposób nie odpowiedziały" - napisano. 

"Obniżyliśmy cenę drewna o 20 proc."

Przedstawiciele Lasów Państwowych uważają, że przedsiębiorcy swoim apelem i konferencją prasową zorganizowaną w środę 5 października prowadzą "kampanię reklamową", a drewno kupowane w Lasach Państwowych i tak jest tańsze niż w innych krajach Europy, odpierając zarzuty przedsiębiorców.

"Rzekoma 'dramatyczna sytuacja polskiego przemysłu drzewnego', o której alarmuje branża w swojej kampanii reklamowej, to w rzeczywistości skokowy wzrost sprzedaży z 28 do 39 mld zł i najwyższa w historii rentowność. Krociowe zyski przedsiębiorców drzewnych i światowy popyt doprowadziły do patologii na polskim rynku i dużego wzrostu eksportu drewna, bo bardziej opłaca się firmom sprzedać za granicę drewno tanio kupione od Lasów Państwowych, niż produkować z niego w Polsce. I to jest rzeczywista przyczyna protestu firm drzewnych po ogłoszeniu zmian zasad sprzedaży tego surowca." - informują Lasy Państwowe.

Jak wynika z komunikatu przesłanego Interii, cena minimalna ustalona przez Lasy Państwowe była ustalona na podstawie średniej ceny sprzedaży z ostatnich 9 miesięcy tj. 340 zł za metr sześcienny surowca.

"Obniżyliśmy ją o 20 proc. (tj. 269 zł/m3) i od tego pułapu przedsiębiorcy będą składali oferty. Lasy Państwowe, jako zarządca majątku Skarbu Państwa, nie mogą abstrahować od wartości cenowych ustalanych przez rynek. Procedury sprzedaży dopiero się zaczynają. Jakie będą ceny, to zależy od ofert nabywców. Twierdzenie, że ceny drewna wzrosły przed zakończeniem sprzedaży to nadużycie" - komentuje Rafał Zubkowicz. I podaje dane:

"Metr sześcienny tarcicy kosztuje w Polsce średnio 1500 zł. W Szwecji, która jest potentatem na skalę Europy, trzeba zapłacić za nią 346 dolarów, czyli o prawie 200 zł drożej. Nie mówiąc o tym, że jest to cena kilkakrotnie wyższa od ceny surowca, z jakiego otrzymuje się deski. Cena sosna wielkowymiarowa (drewno, z które najczęściej powstaje tarcica, deski) - u nas średnio 390 zł, w Niemczech do 85 euro. Wielkowymiarowy świerk - w kraju 406  zł, w Austrii 105 euro." - wymienia przedstawiciel rzecznika LP.

Nawet 100-proc. podwyżki cen drewna?

Podczas konferencji prasowej zorganizowanej w środę przedstawiciele firm przemysłu drzewnego - autorzy listu otwartego - które zawiązały Koalicję na rzecz polskiego drewna tłumaczyli, że argumenty Lasów Państwowych są bezzasadne. Ich zdaniem, dialog prowadzony od kilku miesięcy został zerwany przez państwową instytucję. Z kolei druga strona uważa, że to ona była inicjatorem podejmowanego dialogu.

- Uważamy, że drewno powinno mieć strategiczne znaczenie i status dla polskiej gospodarki. A tak nie jest, wbrew zapowiedziom polityków. Nasza branża jest ignorowana i lekceważona. (...) Jesteśmy "piątym kołem u wozu" - mówili przedsiębiorcy. Dodali, że na obecną sytuację mają wpływ "liczne zaniedbania rządu".

- Szacujemy ze ceny wyjściowe będą o kolejne 40 proc wyższe od tegorocznych na 2023 r. (...) A biorąc pod uwagę cały rok 2022, wzrost cen może sięgnąć nawet 80-100 proc. w stosunku do roku poprzedniego - dodali.

"Dyktat monopolisty"

Zdaniem przedsiębiorców zwiększenie udziału aukcji systemowych pogarsza warunki zakupowych przetwórców.

- Zwiększono udział aukcji otwartych z 20 do 30 proc. Efektem tego m.in. był gwałtowny wzrost cen w tym roku - mówili przedsiębiorcy domagając się powrotu do poprzednich proporcji tj. 80 proc. sprzedaży poprzez portal i 20 proc. poprzez aukcje otwarte oraz podwyższenia kryterium pozacenowego.

Jak czytamy w komentarzu LP dla Interii, ich zdaniem "biznes drzewny interesuje jego własna perspektywa, ale Lasy Państwowe muszą uwzględniać również interes firm, które zaczynają swoją działalność, a nawet jeszcze nie powstały".

W przypadku podwyższenia kryteriów pozacenowych LP podkreślają, że oczekiwanie ich stosowania od państwowej instytucji "jest zrozumiałe" i dlatego zostało wprowadzone w PL-D.

"Oferta otrzyma po 10 proc. za deklarację przerobu drewna i za głębokość przerobu (jego zaawansowanie). Deklaracje przedsiębiorców upublicznimy, by zainteresowani mogli je weryfikować. Ustanowienie ich na poziomie 50 proc. faktycznie eliminują czynnik rynkowy. Odbierałyby działalności Lasów Państwowych cechy biznesowe, niezbędne, by uzyskać środki na prace leśne, które niebawem również będziemy ogłaszać." - czytamy w komentarzu dla Interii.

Mniejsze szanse dla polskich przedsiębiorców

Działania Lasów Państwowych, zdaniem przedsiębiorców, są "dyktatem monopolisty".

- Krajowe zasoby drewna muszą być traktowane jako zasoby strategiczne z priorytetem ich wykorzystania przez polskie przedsiębiorstwa. (...) Zależy nam na tym, żeby promować przetwórstwo surowca w tym kraju. (...) - mówili uczestnicy konferencji.

Przywoływano także przykład niemieckiego odpowiednika Lasów Państwowych, gdzie dostępność surowca dla polskich firm jest marginalna - w pierwszej kolejności drewno kupują niemieckie firmy. W przypadku Polski, jak mówili przedstawiciele branży, aukcje otwarte są dla wszystkich, tym samym zmniejszając szanse dla polskich przedsiębiorców, a czynnikiem decydującym jest cena. Dodano, że polskie drewno jest droższe o średnio 40 proc. od tego, które przerabiane jest w fabrykach w Niemczech

Rekordowy wzrost produkcji drzewnej w 2021 roku

Obie strony konfliktu zgodnie przyznają, że Polska do tej pory była liderem jeśli chodzi o branżę drzewną w Europie. Potwierdzają to analizy banku PKO SA, które mówią, że rok 2021 był wyjątkowy:

"Produkcja drzewna w Polsce wspięła się w nim bowiem na nowy rekord, osiągając poziom niemal 39 mld złotych i rosnąc r/r o spektakularne 36%. Znaczny był w tym udział rosnących cen - te na poziomie producentów zwiększyły się na przestrzeni poprzedniego roku aż o 20% (był to 4. wynik w całym przetwórstwie po branżach: rafineryjnej, metalowej oraz chemicznej), jednak również dwucyfrowy ilościowy wzrost produkcji był wynikiem imponującym, z nadwyżką rekompensującym "chudsze" dla branży lata 2019-2020. Udział naszego kraju w produkcji wyrobów z drewna całej Wspólnoty wzrósł między 2010 a 2020 rokiem z 5,8% do 7,4%. Dla porównania udział Polski w łącznej produkcji unijnego przetwórstwa nie przekraczał na koniec dekady poziomu 5%. A należy pamiętać, iż w warunkach rekordowej produkcji w 2021 roku wskaźnik ten z całą pewnością odnotował dalszy wzrost (prawdopodobnie w okolice 8%)." - czytamy w bankowym raporcie "Drzewny rollercoaster".

Obecnie przemysł drzewny generuje ok. 5-6 proc. polskiego PKB. Sektor ten zatrudnia prawie 400 tys. osób.

Ostatnia nadzieja w rządzie?

Producenci mebli szacują, że produkcja tych wyrobów może spaść o 30 proc. Co więcej, wzrost cen drewna przełoży się na podwyżki książek czy opakowań np. leków. A to, co jest obserwowane już teraz, to początki zwolnień.

- To, co my dziś widzimy to pogorszenie koniunktury. Zakładamy, że najprawdopodobniej dojdzie do dużych zwolnień. Częściowo to się już dzieje - mówili przedsiębiorcy, wymieniając m.in. podjęte decyzje o przechodzeniu z pracy z czterech na trzy zmiany lub o trzydniowym systemie pracy.

- List otwarty to jest nasza ostatnia nadzieja. Jeśli nikt w Lasach Państwowych lub w polskim rządzie nie zastanowi się, jakie przyniesie to konsekwencje, to zapomnijmy, że polskie meble, okna, drzwi, opakowania będą liderem na rynku - przestrzegali przedsiębiorcy. Dodali, że w każdej chwili są gotowi na spotkanie. Czasu jednak nie ma dużo, ponieważ na niezadowalających przedsiębiorców warunkach pierwsza aukcja drewna rusza w najbliższy poniedziałek.

Paulina Błaziak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »