"Najbardziej racjonalnym rozwiązaniem z punktu widzenia interesu gospodarczego i strategicznego Europy byłoby odejście od systemu EU ETS" - pisał prezydent Karol Nawrocki w liście do premiera Donalda Tuska przed spotkaniem unijnych przywódców w Brukseli.
Dyskusje na temat system handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla zakończyły się ustaleniem wspólnego stanowiska, bynajmniej dalekiego od tego, którego oczekiwałby Pałac Prezydencki. Wśród przedstawicieli państw członkowskich nie było takiego, który chciałby całkowitego odejścia od ETS. Zresztą - jest to element unijnego prawa, więc w praktyce oznaczałoby to konieczność opuszczenia Wspólnoty.
Tusk: Udało się dokonać przełomu
Jeszcze w czwartek wydawało się, że UE jest podzielona ws. ETS, a jakiekolwiek zmiany mogą być trudne do przeprowadzenia. W opozycji do dziesięciu sygnatariuszy listu do szefowej KE większość państw popierała założenia mechanizmu, jak i jego kolejnej odsłony - ETS2, która ma dotyczyć nie tylko przemysłu, ale także transportu czy budynków.
Ostatecznie udało się wypracować kompromis. W piątek Tusk potwierdził, że "bardzo silna grupa państw, które są za uelastycznieniem ETS" przekonała najbardziej proklimatyczne kraje do tego, aby uwzględniły nieco inną specyfikę gospodarek, takich jak np. Polska czy Czechy.
W praktyce KE ustaliła, że Polska znajdzie się w grupie państw, które otrzymają pomoc dzięki wykorzystaniu rezerw uprawnień do emisji gazów. Ponadto do czerwca tego roku KE ma potwierdzić przedłużenie bezpłatnych uprawnień dla przemysłu energochłonnego.
- Udało się dokonać tak naprawdę przełomu. To jest w jakimś sensie polityczna rewolucja w Unii Europejskiej, że instytucje i wszystkie państwa właściwie zaczęły mówić naszym językiem, czyli zaczęły mówić, że potrzebne jest podejście do każdego państwa z osobna, tak żeby uwzględnić interesy, kłopoty, okoliczności, które towarzyszą temu państw - powiedział Tusk.
"Nie będę uprawiał propagandy sukcesu"
Premier nie ukrywał, że kwestia negocjacji i przekonywania innych państw do poparcia zmian w ETS była wynikiem "dyskretnej współpracy przede wszystkim na linii Polska-Włochy". Przyznał wprost - od wielu dni wraz z szefową włoskiego rządu, Giorgią Meloni pracowali nad dyplomatycznym rozwiązaniem tej sprawy w Brukseli. Włosi również zabiegali o rewizję mechanizmu. Ich kraj w ponad 43 proc. opierał się w 2024 roku, zgodnie z danymi Międzynarodowej Agencji Energetycznej, na gazie, jeśli chodzi o wytwarzanie energii. Meloni wskazywała, że wskutek wojny na Bliskim Wschodzie, poprzez ETS drożejący gaz uderza w bezpieczeństwo energetyczne Włoch.
- Wreszcie, po długiej dyskusji, udało nam się uwzględnić w konkluzjach Rady możliwość wdrożenia pilnych środków w celu złagodzenia wpływu różnych elementów kształtowania cen energii elektrycznej, w tym systemu ETS. (...) W tej kwestii, która dla mnie była dziś najważniejsza, udało nam się osiągnąć wynik, który był dla nas niezbędny, i dlatego jestem zadowolona z tej długiej Rady Europejskiej - oceniła.
Tusk jest jednak bardziej sceptyczny niż jego włoska odpowiedniczka.
- Meloni z dużym entuzjazmem mówiła o wielkim sukcesie naszych negocjacji. Ja może będę ostrożniejszy (...) Nie będę uprawiał propagandy sukcesu, dopóki te koperty pełne pieniędzy, także dla polskiego przemysłu nie znajdą się na stole - podkreślił.
Będą zmiany w ETS, ale nie fundamentalne
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz po przeprowadzonych dyskusjach ocenił, że zaproponowane rozwiązania, mające na celu ograniczenie cen energii w krótkim okresie są "rozsądne".
- Ja jednak, podobnie jak inni, ostrzegałem przed fundamentalnymi interwencjami w system handlu emisjami. ETS odniósł wielki sukces. Istnieje od 20 lat i jest systemem rynkowym. Dlatego nie kwestionujemy ETS. Środki, które są obecnie planowane dla poszczególnych państw członkowskich, szczególnie dotkniętych wysokimi cenami energii mają być dostosowane, ukierunkowane i tymczasowe. Uważamy, że jest to właściwe podejście - przekazał.
Niemiec podkreślił, że nie ma mowy o odchodzeniu od ETS - KE zaproponuje "zmiany, ale nie fundamentalne", aby zachować i wzmocnić konkurencyjność przemysłu.
Europa zmienia podejście do systemu handlu emisjami
Łagodniejsze podejście do większej elastyczności dla ETS widać nawet wśród największych jego zwolenników, a więc krajach opartych na niskoemisyjnych źródłach energii. Holandia, która wytwarza prąd w około 45 proc. dzięki wiatrowi i słońcu, zmniejszyła stopień emisji CO2 o 31 proc. w latach 2000-2023. Dla porównania, dla Polski wartość ta wynosi 11 proc.
- Państwa członkowskie mogą mieć nieco inne oczekiwania. (...) To, czego naprawdę nauczyliśmy się w ramach Zielonego Ładu, to fakt, że nie potrzeba dokładnie takiego samego podejścia do każdego regionu Europy. Kraje takie jak Hiszpania i Szwecja, potrzebują innego podejścia niż południowa Polska czy południowe Włochy. Teraz jest o wiele więcej zrozumienia, co, moim zdaniem, pozwala nam również na zawieranie lepszych porozumień między sobą - ocenił holenderski premier Rob Jetten.
I podkreślił - niezależność energetyczną kraju mogą zapewnić źródła czystej energii - wiatrowej, słonecznej czy jądrowej.
Zmiany w ETS - tak, ale na krótko
Z kolei prezydent Francji, której energetyka w większości opiera się na atomie, przekazał, że wspólne podejście dotyczące odejścia od węgla pozostaje aktualne.
- Strategia dekarbonizacji pozwala nam zwiększyć naszą długoterminową niezależność, poprawić naszą konkurencyjność i osiągnąć nasze cele klimatyczne. Musimy się po prostu odpowiednio do tego przygotować. (...) Zgodziliśmy się jednak na możliwość wprowadzenia ukierunkowanych, krótkoterminowych dostosowań poprzez przyznanie Komisji konkretnego i technicznego mandatu do zaspokojenia potrzeb niektórych energochłonnych sektorów przemysłu lub wzmocnienia stabilności i przewidywalności rynku emisji dwutlenku węgla oraz zachowania konkurencyjności tych przedsiębiorstw i sektorów - wyjaśnił.
Podkreślił jednak, że zastosowane przez KE mechanizmy "muszą pozostać tymczasowe, bez porzucania przyjętej strategii".
Oznacza to, że na szczeblu unijnym panuje przekonanie, że nie ma mowy o odejściu od rezygnacji z paliw kopalnych, którą ma wspierać system handlu emisjami. Pytanie o horyzont czasowy w tej kwestii, tj. realizacji ambitnych planów dekarbonizacji, pozostaje jednak otwarty, także jeśli chodzi o ETS2.
Paulina Błaziak













