Rosnące wydatki, m.in. socjalne i na obronność, wymuszają na Polsce coraz większe emisje długu. W wersji budżetu z września potrzeby pożyczkowe brutto zostały określone na poziomie 688,5 mld zł (wobec kwoty przewidywanego wykonania w 2025 r. na poziomie 488,6 mld zł). Potrzeby pożyczkowe netto są planowane na 422,9 mld zł (wobec kwoty przewidywanego wykonania w 2025 r. na poziomie 300,5 mld zł).
Według ekonomistów Pekao, faktyczne potrzeby pożyczkowe budżetu 2026 r. mogą być jednak sporo niższe.
Potrzeby pożyczkowe Polski mogą okazać się inne niż w projekcie budżetu
"Faktyczne potrzeby pożyczkowe Ministerstwa Finansów okażą się w przyszłym roku o 50-100 mld zł mniejsze niż w projekcie budżetu (czyli wyniosą nieco ponad 600 mld zł brutto i 400 mld zł netto)" - napisali w raporcie.
Jak tłumaczą eksperci, planowany wzrost potrzeb pożyczkowych w 2026 r. ma wynikać prawie wyłącznie z pozycji, które nie odgrywały istotnej roli w ostatnich latach, czyli budżetu środków unijnych oraz pożyczek udzielonych przez Skarb Państwa.
"Potrzeby te okażą się najpewniej dużo mniejsze niż obecnie deklaruje Ministerstwo Finansów. Z nieznanych nam powodów ma ono zwyczaj zawyżać spodziewany deficyt budżetu środków UE i później go nie realizować. To samo dotyczy pożyczek udzielanych z KPO, choć mają one dużo krótszą historię. Tym niemniej w budżecie na 2025 r. założono, że wyniosą 59 mld zł, a planowane obecnie wykonanie wynosi 9 mld zł" - wskazują.
"Należy założyć, że w 2026 r. również okażą się dużo mniejsze niż zakładane 113 mld zł. Ich wysokość nie wpłynie ponadto na emisje obligacji skarbowych, gdyż zostaną one sfinansowane z środków z pożyczki z Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności UE" - dodają.
Ekonomiści zauważają też, że potrzeby pożyczkowe wzrosły skokowo w 2024 r. i zarazem zmieniły swoją strukturę. "Dużo więcej ważą w nim potrzeby związane ze spłatą starego zadłużenia oraz bieżącego finansowania deficytu i zarazem spadły emisje obligacji BGK i PFR-u, które dużo ważyły w czasie pandemii. To planowane działanie Ministerstwa Finansów mające na celu obniżyć koszty obsługi zadłużenia, które poza budżetem (BGK i PFR) jest zazwyczaj większe niż w ramach budżetu" - piszą.
Dziura budżetowa w 2026 roku większa od zakładanej?
Zarazem ekonomiści Pekao oceniają, że deficyt budżetowy w 2026 r. może wynieść ok. 290 mld zł - a więc więcej niż zakładane obecnie w projekcie budżetu 271 mld zł.
"Wartość zapadającego zadłużenia z ubiegłych lat wynosi 265 mld zł i większość z tej kwoty zostanie pokryta w drodze aukcji zamiany oraz emisji zagranicznych. Natomiast sprzedaż nowego długu (aukcje sprzedaży outright) będzie podążać w ślad za deficytem budżetowym, który oceniamy na ok. 290 mld zł, czyli kwotę zbliżoną do tegorocznego i zarazem nieco większą niż zakłada obecny projekt budżetu na 2026 (271 mld zł)" - wskazują.
Dlaczego deficyt może okazać się większy od planowanego o blisko 20 mld zł? Powodem jest ryzyko wetowania przez prezydenta Karola Nawrockiego ustaw zmierzających do zwiększenia wpływów do budżetu państwa poprzez podwyżki podatków.
Ekonomiści Pekao zauważają, że projekt budżetu na 2026 rok zaproponowany przez MF "zakłada m.in. zwiększenie niektórych podatków, np. akcyzy na alkohol i opłaty cukrowej, które najpewniej nie dojdą do skutku ze względu na weto prezydenta".
"Ponadto, wykonanie tegorocznego budżetu jest póki co słabsze od planów (podatek VAT), co zwiększa ryzyko rewizji w dół planów dochodowych na przyszły rok" - dodają.
W uzasadnieniu do projektu budżetu na 2026 rok MF oszacowało, że dochody budżetu państwa w bieżącym roku będą niższe niż założone w ustawie budżetowej na 2025 r. o około 29 mld zł, a to za sprawą słabszego wykonania dochodów podatkowych.
"Największe odchylenia w stosunku do prognozy z ustawy budżetowej dotyczą podatku VAT (24,5 mld zł), podatku akcyzowego (3,1 mld zł) oraz podatku CIT(4,7 mld zł) i PIT (3,6 mld zł). Natomiast w obszarze dochodów niepodatkowych zakłada się wyższe niż przewidziano w ustawie budżetowej wykonanie o ponad 5 mld zł, głównie dzięki większym wpływom z dywidend oraz dochodów od państwowych jednostek budżetowych" - wskazał resort Andrzeja Domańskiego.











