Jajka spoza UE na cenzurowanym. Francja broni rynku i standardów

Francuscy producenci jaj ostrzegają przed importem z Ukrainy. Chodzi o niezgodność z unijnymi normami, użycie zakazanych antybiotyków i łamanie krajowych porozumień branżowych. Sprawa dotyczy produktów, które trafiły do największych sieci handlowych we Francji.

W ostatnich miesiącach w kilku francuskich supermarketach pojawiły się jajka importowane spoza Unii Europejskiej. Choć stanowią niewielki ułamek całkowitej sprzedaży, ich obecność wywołała reakcję wśród francuskich producentów i organizacji branżowych. W centrum uwagi znalazły się kwestie zgodności z europejskimi standardami, dobrostanu zwierząt oraz bezpieczeństwa żywności.

Import jaj z Ukrainy pod lupą francuskiej branży spożywczej

Jak poinformowała agencja AFP, od wiosny 2025 roku w kilku francuskich supermarketach - w tym w sieciach Carrefour i E. Leclerc - zaobserwowano partie jaj pochodzących z Ukrainy. Produkty były oznaczone kodem "3", który w unijnej klasyfikacji oznacza hodowlę kur w klatkach bateryjnych - systemie, który w wielu krajach UE jest już stopniowo wycofywany.

Reklama

Według Narodowego Komitetu ds. Promocji Jajek (CNPO), jajka te nie spełniają unijnych przepisów dotyczących warunków hodowli, a także standardów obowiązujących we Francji. Organizacja ostrzega również przed możliwym użyciem niedozwolonych antybiotyków oraz nieprzestrzeganiem krajowego porozumienia w sprawie owoselekcji - technologii wykrywającej płeć pisklęcia w jajku i eliminującej potrzebę uśmiercania samców.

Na zarzuty CNPO odpowiedziała sieć E. Leclerc. W wydanym oświadczeniu firma przyznała, że "jeden ze sklepów dopuścił się niefortunnego działania", ale zaznaczyła, że był to "odosobniony przypadek, który absolutnie nie odpowiada polityce zakupowej marki". Jak dodano, po wykryciu problemu sklep został zobowiązany do natychmiastowego wycofania produktów ze sprzedaży.

Z kolei Carrefour, który już w czerwcu spotkał się z krytyką po tym, jak wideo opublikowane przez związek rolników pokazało ukraińskie jajka w jednym z jego sklepów, oświadczył agencji AFP, że "nie sprzedaje żadnych jaj pochodzących z Ukrainy".

Rosnące zapotrzebowanie, rosnące napięcia

Zjawisko importu pojawiło się w czasie wzrostu krajowego popytu na jaja - jednego z podstawowych źródeł białka zwierzęcego w warunkach wysokiej inflacji. Jak poinformował prezes CNPO Yves-Marie Beaudet, sprzedaż w 2025 roku wzrosła o 5 proc. względem roku poprzedniego. Oznacza to około 350 milionów dodatkowych jaj w porównaniu do siedmiu miliardów sprzedanych w 2024 roku.

"Udało nam się odpowiedzieć na ten wzrost i zaopatrywać głównych detalistów" - powiedział Beaudet w rozmowie z AFP. Dodał, że import z Hiszpanii czy Włoch pozostaje w ramach wspólnego rynku i spełnia unijne normy, natomiast dostawy z Ukrainy, jako kraju spoza UE, są pod tym względem nieakceptowalne.

"To może być test rynku"

Choć liczba importowanych jaj - 300 tysięcy sztuk - jest niewielka w skali całego rynku, CNPO obawia się, że sytuacja może być próbą wprowadzenia tańszych produktów na masową skalę. "Może to być test rynku" - skomentował Beaudet, podkreślając ryzyko osłabienia pozycji krajowych producentów, którzy inwestują w spełnianie rygorystycznych norm i technologii.

W opinii CNPO, jajka pochodzące z Ukrainy nie tylko nie spełniają unijnych wymogów dotyczących chowu klatkowego, ale też są niezgodne z francuskim porozumieniem dotyczącym owoselekcji i zasad stosowania antybiotyków.

Agata Siwek

AFP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: jaja | Francja | Ukraina | import
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »