Michaił Drutman, dyrektor wykonawczy w organizującej wycieczki do Królewca firmie Baltma Tours, w wywiadzie dla portalu kgd.ru przyznał, że w I kwartale jego organizacja odnotowała spadek turystów o 30 proc. w ujęciu rocznym.
Turyści z Rosji omijają Królewiec. "Ludzie mają w czym wybierać"
"Latanie grupowe stało się bardzo trudne; Aerofłot (narodowy przewoźnik rosyjski - red.) nie umożliwiał rezerwacji miejsc na wycieczki grupowe" - wyjaśnia Drutman, którego słowa cytuje "Rz". Jak dodaje, spadki widać też w segmencie turystyki biznesowej. "Hotele są u nas droższe niż w niektórych krajach europejskich, zwłaszcza na wybrzeżu Bałtyku. Tanie noclegi już dawno zostały wyprzedane" - mówi.
Obwód królewiecki zanotował tego lata spadek ruchu turystycznego o 20 proc. w porównaniu z latem 2024 roku - zauważa dziennik. Nie bez znaczenia jest tutaj fakt, że inne regiony Rosji zaczęły stawiać na rozwój turystyki i poszerzać ofertę. Jak mówi Tatiana Lisiczenko, dyrektor generalna firmy "Jantarny Kraj", "ludzie mają w czym wybierać".
W zwiększeniu ruchu turystycznego do Królewca nie pomagały ceny lotów. "Wiele osób chce do nas przyjechać, ale wszyscy narzekają na drogie bilety lotnicze. Na początku czerwca ceny lotów z Petersburga i z powrotem sięgały 40 tysięcy rubli (to ponad 1820 zł - red.)" - mówi Swietłana Slepienok, dyrektorka biura turystycznego "Juno". Jak dodaje, w związku z tym sprzedaż wycieczek grupowych do Królewca na lato "praktycznie zniknęła".
Szacunki władz obwodu królewieckiego, przywoływane przez "Rz", pokazują, że w I poł. 2025 r. ruch turystyczny do rosyjskiej eksklawy wzrósł o 7 proc. (region odwiedziło w tym okresie 1,03 mln osób). Widać zmiany trendów - Rosjanie chętniej rezerwują apartamenty i mieszkania zamiast drogich hoteli. Wolą też podróżować po obwodzie wynajętymi samochodami niż uczestniczyć w zorganizowanych wycieczkach.
Królewiec ma najwyższą inflację w Rosji. To efekt wojny Putina
Jak zauważa "Rzeczpospolita", w branży turystycznej nie mówi się głośno o tym, o czym wszyscy wiedzą - a mianowicie o strachu rosyjskich turystów przed odwiedzaniem regionu, który jest odcięty od terytorium Rosji. "Wojna wywołana przez Putina skutkuje m.in. rosnącą izolacją obwodu i drożyzną" - czytamy.
Według danych Banku Rosji, na które powołuje się gazeta, Królewiec ma najwyższą inflację w Federacji Rosyjskiej. W czerwcu ceny żywności w obwodzie poszły w górę aż 17,58 proc. Najmocniej zdrożały owoce i warzywa, bo o 32,24 proc. Problemem Królewca jest to, że nie jest on samowystarczalny żywnościowo - przed wybuchem pełnoskalowej wojny w Ukrainie w 2022 r., obwód mógł polegać na imporcie produktów z Litwy i Polski. Teraz pozostał mu tylko transport z Rosji, a koszty tego ostatniego są wysokie i oddziałują na ceny żywności. Bank centralny Rosji podaje, że w obwodzie mocno podrożała także kawa (o 27,49 proc.) i produkty gastronomiczne (o 20,54 proc.).
W czerwcu roczna inflacja ogółem wyniosła w Królewcu 11,81 proc. wobec 12,13 proc. zanotowanych w maju. Inflacja w całej Rosji wyniosła zaś 8,8 proc. w czerwcu wobec 9,4 proc. w maju.
Inflacja usług w czerwcu wyniosła natomiast 12,34 proc. rdr, a eksperci wskazują, że najmocniej podrożały usługi w sanatoriach i w hotelach. To także tłumaczy niechęć turystów z Federacji Rosyjskiej do odwiedzania obwodu. Koszty usług rosną z powodu niedoboru pracowników na lokalnym rynku - ten z kolei jest wynikiem poboru do wojska w związku z wojną w Ukrainie, jednak o tym Bank Rosji nie pisze wprost, odwołując się zamiast tego do "rosnących kosztów logistyki i produkcji".












