Jak poinformowało Ministerstwo Obrony Narodowej w zapowiedzi, w środę o godzinie 16:15 zostanie podpisana umowa międzyrządowa - Memorandum of Understanding (MoU) dotycząca pozyskania okrętów podwodnych. Udział w wydarzeniu wezmą wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Pål Jonson, minister obrony Szwecji.
Wcześniej MON podało, że krajem pierwszego wyboru ws. dostawy okrętów podwodnych dla polskiej marynarki stała się Szwecja, a konkretnie - koncern Saab. Mats Wicksell, szef obszaru biznesowego Saab Kockums oraz Per-Ola Hedin, główny inżynier okrętu podwodnego A26 Saab Kockums w rozmowie z Interią Biznes wskazali szczegóły polsko-szwedzkiej współpracy, planowane terminy realizacji umowy i warunki zamówienia. Wywiad odbył się w dn. 12 grudnia br.
Paulina Błaziak, Interia Biznes: Kiedy możemy spodziewać się podpisania umów na dostawę okrętów podwodnych?
Mats Wicksell, szef obszaru biznesowego Saab Kockums: - Polski rząd ogłosił wybór Szwecji na dostawę okrętów. Oczekuje się, że memorandum - umowa rządowa - zostanie podpisana jeszcze w tym roku. To ambitny harmonogram, ale z tego, co wiemy, obie strony intensywnie pracują nad jego realizacją. Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało, że celem jest zawarcie umowy wykonawczej z Saab w drugim kwartale 2026 roku.
Jednym z elementów umowy ma być dostarczenie tzw. okrętu przejściowego. Czy to standardowa procedura?
- Z tego, co rozumiem, Polska chce posiadać okręt przejściowy, aby móc jak najszybciej rozpocząć szkolenie operatorów. Ze względu na starzejący się okręt podwodny, jaki Polska ma w swojej flocie, jest potrzeba, aby marynarze zaczęli się kształcić jak najwcześniej.
Polską Marynarkę Wojenną będzie szkolić Marynarka Wojenna Szwecji czy Saab?
- Jedno i drugie. Już teraz kilku polskich marynarzy podwodnych służy na szwedzkich okrętach podwodnych. Saab zorganizuje szkolenia techniczne, obejmujące działania systemów, a następnie Marynarka Wojenna Szwecji zapewni stronie polskiej szkolenia operacyjne i taktyczne.
Do jakiego stopnia okręt przejściowy będzie odzwierciedlał pracę na docelowych jednostkach?
- Będzie to porównywalny poziom. Wiele cech dla okrętów poprzedniej, jak i najnowszej generacji jest wspólnych, zarówno pod względem operacji taktycznych, jak i specyfikacji technicznej. Okręt podwodny, który zostanie dostarczony jako przejściowy, został zmodernizowany przez naszą stocznię i zostanie wyposażony w nowe systemy pokładowe.
W jaki sposób okręty A26 są dostosowane do specyficznych warunków Morza Bałtyckiego?
- Bałtyk jest płytki i wąski, a okręt podwodny musi być bardzo zwrotny. Na dnie leży też sporo materiałów wybuchowych. Biorąc to pod uwagę możemy stwierdzić, że okręt ten ma większą manewrowość i żywotność w porównaniu do innych. Nasze jednostki nie są zaprojektowane do ukrywania się na dużych głębokościach. Muszą być więc bardzo trudne do wykrycia.

W całości są budowane przez Saab?
- Mamy wielu podwykonawców. Dostarczają oni najnowocześniejsze systemy pokładowe, w tym wykorzystywane do celów wojskowych. Jeśli chodzi o samą budowę okrętu podwodnego, naturalnie korzystamy z dostawców w zakresie poszczególnych elementów. Ale wiele prac konstrukcyjnych, od podzespołów po cały okręt wykonujemy sami.
Per-Ola Hedin, główny inżynier okrętu podwodnego A26, Saab Kockums: - Wykorzystywanych jest tu niewiele systemów amerykańskich. Zasadniczo są to europejskie okręty podwodne.
Dostawa wszystkich trzech okrętów do Polski to bardziej perspektywa 10 czy 20 lat?
M.W.: - Nie jestem w stanie podać dokładnych danych, ale dostarczenie wszystkich okrętów zajmie około 10 lat od podpisania umowy. Szczegółowy harmonogram będzie jednak przedmiotem negocjacji między rządami. Zgodnie z wymaganiami polskiego MON, pierwszy okręt podwodny zostanie dostarczony w 2030 roku.
2,3 mld euro to realny koszt?
M.W.: - Myślę, że tak, choć chcę podkreślić, że są to szacunki. Przedstawiliśmy ceny orientacyjne, ale wszystko będzie zależało od specyfikacji i tego, w jakim stopniu Polska będzie chciała wprowadzić modyfikacje. Jeśli nie będzie żadnych zmian w stosunku do punktu wyjścia, to jest to realna cena. W zależności od konkretnych wymagań przedstawionych przez Polskę podczas negocjacji mogą wystąpić różnice w cenie, co również może wpłynąć na harmonogram.
Patrząc na poprzednie kontrakty może się okazać, że cena wzrośnie dwukrotnie w czasie negocjacji?
M.W.: - Nie. Jeśli spojrzymy na cenę, którą przedstawiliśmy Polsce, jest ona zgodna z ceną szwedzkich okrętów podwodnych. Odzwierciedla ona rozwój i produkcję okrętów podwodnych, a także potencjał rozbudowy stoczni. Pierwotnie, kiedy został podpisany kontrakt ze Szwecją, stocznia nie produkowała okrętów podwodnych od kilku lat. Było to w czasie, gdy jej właścicielem była strona niemiecka. Dlatego też 10 lat temu ostateczny koszt nie był znany. Rząd Szwecji i Saab wielokrotnie negocjowały cenę końcową, która znajduje dziś odzwierciedlenie w rzeczywistości.
Co jest przyczyną opóźnień w programach budowy okrętów podwodnych?
M.W.: - Etap projektowania nowego okrętu to dość długi proces. Teraz Polska kupuje projekt, który został już wdrożony do produkcji. Myślę jednak, że najważniejszym czynnikiem w budowie A26 było zwiększenie mocy produkcyjnych stoczni. Tak jak wspomniałem, 10 lat temu nie była ona w stanie budować okrętów podwodnych. Dziś, od kilku lat, konsekwentnie dotrzymujemy terminów. Mamy przewidywalny terminarz budowy okrętów podwodnych, a to, co zaoferowaliśmy Polsce, to istniejące rozwiązanie, być może z pewnymi modyfikacjami w zależności od negocjacji. Jesteśmy bardzo pewni harmonogramu.
Terminy realizacji są gwarantowane?
M.W.: - To zależy od umowy, ale tak, zazwyczaj mamy z nią związane pewne gwarancje. Mogą one również obejmować mechanizmy finansowe motywujące do dotrzymania harmonogramu.
Chodzi o kary umowne za opóźnienia?
M.W: - Tak, to jeden z typowych mechanizmów gwarancyjnych. To jeden z punktów tego typu umowy, w którym jest się zobowiązanym do zapłaty kary za opóźnienie.
P.H.: - Dodatkowo mamy też kamienie milowe płatności. Aby otrzymać część wynagrodzenia od klienta, musimy osiągnąć określony poziom zaawansowania produkcji. To również stanowi zachętę do dotrzymania harmonogramu.
Jakiego rodzaju zagrożeniom okręt A26 ma przeciwdziałać?
P.H.: - A26 to bardzo nowoczesny okręt podwodny, choć pracujemy nad nim już od jakiegoś czasu. Jest dostosowany do specyfiki operacji na dnie morza, którą obserwujemy obecnie. Ma otwarty interfejs, dzięki czemu możemy łatwo dodawać nowe sensory i systemy, aby w przyszłości móc go aktualizować. Posiada również w przedniej części specjalną, wielozadaniową śluzę (Multi-Mission Portal), który idealnie nadaje się do współpracy z jednostkami bezzałogowymi, zdalnie sterowanymi dronami czy nurkami.

Okręt będzie można dostosowywać do nowych rodzajów zagrożeń?
P.H.: - To jest coś, z czego zdaliśmy sobie sprawę bardzo wcześnie, realizując program budowy A26. Ten okręt podwodny będzie służył przez długi czas, 30, 40, a może nawet 50 lat. Musimy więc móc go modernizować w trakcie jego eksploatacji, ponieważ nie wiemy, jak będzie wyglądać rzeczywistość za 10 czy 30 lat. Cofając się o dekadę widzimy, jak wiele się zmieniło i wszystko wygląda inaczej.
Czym będzie różnić się model A26 od planowanego A30?
P.H.: - Tego na razie tak naprawdę nie wiemy. Wraz ze szwedzkimi władzami rozpoczęliśmy wstępne analizy nad następną generacją okrętów. Jest to konieczne, ponieważ, tak jak wspomniał Mats, opracowanie nowego typu okrętu zajmuje dużo czasu.
- Zawsze pracowaliśmy w oparciu o ewolucyjny proces rozwoju. Zaczynamy od ustalenia, jakie mamy zasoby i sprawdzamy, jak zmieniają się wymagania, a także jakie nowe pomysły mają klienci. Nie sądzę, żeby różnica między A26 a A30 była znacząca.
M.W.: - Dodam, że jeśli spojrzymy na poprzednią klasę okrętów podwodnych, którymi operuje Szwecja, została ona już zmodernizowana i systemy oferują wiele funkcjonalności, które będą dostępne w A26. Okręty podwodne będą działać przez wiele lat, więc konieczna jest ich ciągła modernizacja. Chcąc kupić komputer i czekać na najnowocześniejszy model, nigdy tego nie zrobimy, ponieważ zawsze pojawi się następny.
Modernizacja systemu to najłatwiejszy etap. A co z naprawami technicznymi?
P.H.: - Moglibyśmy je wykonywać w Polsce.
M.W.: - Naszym celem jest zbudowanie w Polsce potencjału do wykonywania napraw, konserwacji i remontów - wspólnych możliwości, zarówno szwedzkich, jak i polskich, po obu stronach Bałtyku.

Czy dzięki temu Saab rozwinie się w Polsce?
M.W.: - Z pewnością, ale zawsze staramy się znaleźć lokalnych partnerów do współpracy. Istnieje wiele wykwalifikowanych polskich stoczni. Obecnie współpracujemy ze Stocznią Remontowa Shipbuilding przy budowie okrętów nawodnych SIGINT, prowadzimy też rozmowy z PGZ Stocznią Wojenną.
- Będziemy współpracować z polskimi dostawcami, którzy opracowują szczegółowe projekty, w ramach naszej sieci dostawców części do okrętów podwodnych. Ten projekt będzie wymagał szerokiej współpracy przemysłowej. Jesteśmy tym bardzo podekscytowani. Mamy bardzo dobre doświadczenia we współpracy z polskimi firmami i chcemy poszerzyć naszą bazę dostawców. Polska to dla nas bardzo dobry kraj do współpracy.
P.H.: - Mamy już kilka komponentów do szwedzkiego A26 z Polski. Na przykład silniki diesla są umieszczone w dźwiękoszczelnej obudowie. Cała ta obudowa jest wykonywana w Polsce.
Umowa będzie dotyczyć także podwodnej współpracy między Szwecją a Polską?
M.W.: - Oczywiście. Jak rozumiemy, temat ten jest podejmowany w ramach rozmów rządowych. Obserwujemy rozwijającą się współpracę między flotyllami. Celem jest zbudowanie znacznie szerszej kooperacji w zakresie bezpieczeństwa Bałtyku. Szczegóły jednak będą omawiane na szczeblu rządowym.

Jakie korzyści odniesie z tego NATO?
M.W.: - Wzmocni to bezpieczeństwo Bałtyku i regionu, a co jest naprawdę istotne, to oczywiście powstrzymanie naszego głównego przeciwnika, najlepiej poprzez utrzymywanie go w swoich portach. Chodzi jednak również o zapewnienie bezpieczeństwa, aby móc wspierać naszych sojuszników po drugiej stronie Morza Bałtyckiego. Państwa bałtyckie, Finlandia zazwyczaj zapewniają bezpieczeństwo Morza Bałtyckiego w przypadku wzrostu zagrożenia. Dlatego uważam, że bardzo dobrym dla NATO rozwiązaniem jest posiadanie wspólnej floty najnowocześniejszych i najlepiej przystosowanych okrętów podwodnych na Morzu Bałtyckim.
Trwają już rozmowy z innymi krajami na temat dostaw okrętów podwodnych?
M.W.: - Tak, ale jest zbyt wcześnie, aby podawać szczegóły.
Rozmawiała Paulina Błaziak















