W skrócie
- Karol Nawrocki i Wołodymyr Zełenski podczas wspólnej konferencji odnieśli się do trzech obszarów, w których Polska i Ukraina mogłyby współpracować gospodarczo.
- Obszary te dotyczą udziału polskich firm w odbudowie Ukrainy, reeksportu LNG z Polski na wschód, a także wspólnej produkcji broni.
- Najbardziej ugruntowana jest w tej chwili polsko-ukraińska współpraca gazowa, co wspiera ambicje Polski, by stać się regionalnym hubem LNG.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
"To na pewno będzie mocna rozmowa" - takiego sformułowania w kontekście wizyty Wołodymyra Zełenskiego w Polsce i jego spotkania z Karolem Nawrockim użył kilka dni temu prezydencki rzecznik Rafał Leśkiewicz. Sam prezydent RP, po zakończonym spotkaniu w cztery oczy ze swoim ukraińskim odpowiednikiem, na wspólnej konferencji prasowej używał słów "twarda" i "uczciwa". Przymiotniki te dobrze oddają temperaturę emocji wokół relacji polsko-ukraińskich w ostatnich miesiącach i narastające po obu stronach resentymenty, wynikające głównie z trudnej historii.
Przeszłość była istotnym tematem rozmowy prezydentów Polski i Ukrainy, ale - jak pokazało wspólne wystąpienie polityków - poruszone zostały także kwestie dotyczące teraźniejszości i przyszłości, z akcentem na pragmatyzm i wspólne interesy.
Z informacji przekazanych mediom przez Karola Nawrockiego i Wołodymyra Zełenskiego wyłania się obraz najważniejszych potencjalnych dziedzin współpracy Polski i Ukrainy. Są to:
- udział polskich firm w odbudowie Ukrainy po zawarciu porozumienia z Rosją ws. zakończenia wojny;
- stabilizowanie przez Polskę rynku gazowego w Ukrainie;
- współpraca w zakresie produkcji nowoczesnej broni, w tym ramach unijnego programu SAFE.
- Bardzo pozytywnie odbieram tego rodzaju deklaracje, bo jest to odejście od polityki opartej na kwestiach historyczno-politycznych na rzecz konkretnej współpracy gospodarczej. To coś, co powinno nastąpić - i dobrze, że nastąpiło - mówi Interii Biznes dr Janusz Wdzięczak, wykładowca Uczelni Techniczno-Handlowej w Warszawie i członek zwyczajny ośrodka badawczego Thomas Jefferson Research Center. - Przyjmując taką postawę, doganiamy takie kraje, jak Niemcy i Francja, które mocno angażują się w rozwiązanie konfliktu w Ukrainie, ale też bronią swoich interesów. Widać też, że prezydent Nawrocki wyszedł z roli historyka i próbuje wspierać polską gospodarkę, co jest niezwykle cenne.
Odbudowa Ukrainy. Czy polskie firmy wezmą w niej udział?
- Cieszy mnie, że mówimy o kluczowym aspekcie, jakim jest wsparcie polskich firm w Ukrainie, ponieważ ich pozycja jest bardzo słaba, szczególnie w ostatnim okresie - aktywność Polski w tym względzie znacząco spadła - dodaje nasz rozmówca. - Bywam często w Ukrainie i nie widzę tam szczególnej reprezentacji polskich interesów. Polski rząd kilka miesięcy temu pojechał na konferencję ws. odbudowy Ukrainy do Włoch - lepiej byłoby pojechać do Lwowa i rozmawiać o tym na miejscu. Jeśli wspólna deklaracja prezydentów przełoży się na większe zaangażowanie polskiego biznesu w Ukrainie, to bardzo dobrze.
Podczas konferencji prasowej Wołodymyr Zełenski mówił: "Gotowi jesteśmy powitać polskie firmy w zakresie odbudowy Ukrainy; to bardzo ważne, bo wspólne projekty zawsze łączą". Pozostaje pytanie, czy polski biznes ma moce, by uszczknąć dla siebie jak najwięcej "kontraktowego tortu". Bank Światowy szacował w raporcie z lutego br., że koszt odbudowy Ukrainy po zakończeniu działań wojennych wyniesie 524 mld dolarów i będzie rozłożony na najbliższą dekadę. Ponieważ "licznik wojny" wciąż bije, na tej kwocie się nie skończy - Bank Światowy przedstawi zapewne na początku przyszłego roku kolejny szacunek. Jednego można być pewnym: będzie to jeszcze większa kwota (szacunek z 2024 r. wskazywał na 486 mld dolarów, szacunek z 2023 r. - na kwotę 411 mld dolarów).
Tymczasem polska branża budowlana już teraz ma problemy z niedoborem pracowników. Badanie "Barometr zawodów" na 2026 rok, przeprowadzone na zlecenie resortu rodziny, pracy i polityki społecznej, wśród deficytowych zawodów wymienia m.in. monterów instalacji budowlanych, operatorów i mechaników sprzętu do robót ziemnych. A potrzeby będą coraz większe - nie tylko patrząc przez pryzmat ewentualnego uczestnictwa w odbudowie Ukrainy, ale także inwestycji na krajowym gruncie. Planowane na 2026 rok projekty finansowane dzięki środkom z KPO (60 mld zł z grantów trzeba wydać do sierpnia) będą podsycać popyt na pracę.
- Może w dziedzinie generalnego wykonawstwa nie mamy jakichś wielkich sił przerobowych, ale w dziedzinie materiałów budowlanych już tak, i to bardzo - zauważa dr Janusz Wdzięczak. - Polska jest przecież czołowym europejskim producentem materiałów budowlanych i moglibyśmy wykorzystać tę pozycję w procesie odbudowy Ukrainy. Mamy mnóstwo producentów i jesteśmy w stanie bardzo dużo dostarczyć. Do tego dysponujemy rozwiniętą branżą transportową i logistyczną, jak również energetyczną. W tych kierunkach trzeba działać.
Gaz już płynie z Polski do Ukrainy
Współpraca Polski i Ukrainy na niwie gazowej jest już ugruntowana, a prezydent Karol Nawrocki mówił w piątek 19 grudnia, że docenia wsparcie Ukrainy w dążeniu do tego, by Polska pełniła rolę hubu gazowego dla Europy Środkowo-Wschodniej, "rozprowadzając" w regionie płynny gaz ziemny (LNG), który kupujemy na dużą skalę w Stanach Zjednoczonych. "Domknęliśmy sprawę terminala LNG w Świnoujściu" - stwierdził po rozmowie z Wołodymyrem Zełenskim Karol Nawrocki, dodając, że przez terminal ten do Ukrainy trafia ok. 15 proc. energii.
Polska już w tej chwili dysponuje nadwyżką przepustowości w stosunku do potrzeb krajowych, dlatego może pełnić rolę reeksportera, zaspokajając potrzeby państw regionu. Polski system przesyłowy ma roczną przepustowość na poziomie ok. 38 mld m sześc. gazu, a Krajowy Dziesięcioletni Plan Rozwoju (KDPR) Sieci Przesyłowej Gazu na lata 2026-2035, uzgodniony w październiku br. przez Urząd Regulacji Energetyki, przewiduje, że zapotrzebowanie na usługę przesyłową wzrośnie do wartości ok. 26 - 29 mld m sześc. w perspektywie roku 2031.
Polska posiada transgraniczne połączenie z systemem przesyłu gazu Ukrainy, a w tym roku ruszyły prace modernizacyjne w punkcie GCP GAZ-SYSTEM/UA TSO, których celem jest poprawa uwarunkowań przesyłowych na połączeniu międzysystemowym Polska-Ukraina. Prace te, jak mówi Interii Biznes Iwona Dominiak, rzeczniczka zarządcy polskich gazociągów Gaz-System, zostaną wykonane w całości do końca grudnia. - Przyczynią się one do zwiększenia oferowanych przepustowości na połączeniu z Ukrainą - podkreśla.
- Jeśli chodzi o rolę Polski jako regionalnego hubu gazowego, to widzę tu nawiązanie do prezydentury Lecha Kaczyńskiego, który mocno lobbował za tematami gazowymi - mówi dr Janusz Wdzięczak. - Widział on w tym kontekście nie tylko współpracę Polski z Ukrainą, ale też z Gruzją, dzięki czemu na obszarze Europy Środkowo-Wschodniej mogłaby powstać unia energetyczna. Ukraina dochodzi przecież do Morza Czarnego, a stamtąd już blisko na Kaukaz.
Będzie polsko-ukraińskie "braterstwo broni"?
Trzeci obszar współpracy polsko-ukraińskiej, o którym mówili w piątek w Warszawie prezydenci, to obronność. Zdaniem Karola Nawrockiego, Warszawa i Kijów powinny wykorzystać wzajemne relacje do tego, by w Polsce mogły rozpocząć się działania "infrastrukturalne, inwestycyjne (...) w odniesieniu do sprzętu antydronowego i doświadczeń, które ma Ukraina". Ze strony Wołodymyra Zełenskiego padła natomiast deklaracje, że Ukraina jest gotowa zaoferować Polsce konsultacje w zakresie ochrony przed dronami.
W tym obszarze potencjalne korzyści dla Polski są nie do przecenienia - jak szacowała agencja Bloomberga w listopadzie br., Ukraina produkuje ponad 4 mln różnych rodzajów dronów rocznie, więcej niż wszystkie kraje NATO razem wzięte.
- Warto zauważyć, że Ukraina niesamowicie rozwinęła drony morskie - pytanie, czy na tak płytkim morzu jak Bałtyk nie mogłyby one odegrać kluczowej roli - dodaje dr Janusz Wdzięczak. - Rozmawiamy cały czas o nowych okrętach podwodnych czy nawodnych dla Polski, a tymczasem Ukraińcy pokazują na Morzu Czarnym, że duże jednostki Floty Czarnomorskiej można zatapiać za pomocą dronów. To bardzo ważny i strategiczny kierunek, który Polska mogłaby z pomocą Ukraińców eksplorować.
Dla Polski ochrona Bałtyku staje się coraz istotniejszą kwestią odkąd akwen ten stał się areną intensywnych działań hybrydowych, m.in. z udziałem rosyjskiej "floty cieni".
Wołodymyr Zełenski podczas wizyty w Warszawie stwierdził też, że Kijów jest gotów współpracować z Warszawą w ramach unijnego programu SAFE, by "produkować nowoczesną broń". SAFE to unijny fundusz pożyczkowy opiewający na 150 mld euro, którego Polska jest największym beneficjentem (przyznano nam 43,7 mld euro), mający wspierać państwa członkowskie w dozbrajaniu się. W ramach tego instrumentu promowana jest współpraca międzypaństwowa w zakresie zamówień, także z włączeniem państw trzecich (Ukraina, kraje EOG-EFTA, Wielka Brytania jako kraj, z którym UE wiąże umowa o partnerstwie obronnym). Unijne rozporządzenie ws. SAFE pozwala na samodzielne zakupy w trakcie pierwszego roku funkcjonowania programu (licząc od wejścia w życie tego porozumienia pod koniec maja br.), a właśnie na takie projekty w początkowej fazie stawia Warszawa - tak więc ewentualna współpraca Polski z Ukrainą w tym zakresie być może musiałaby poczekać co najmniej do czerwca 2026 r.
Katarzyna Dybińska











