Tak niskiego odczytu inflacji za listopad się nie spodziewano. Mediana prognoz ekonomistów wskazywała, że wyniesie ona 2,6 proc. w ujęciu rok do roku - co i tak byłoby znaczącym spadkiem wobec 2,8 proc. zanotowanych w październiku. Tymczasem w tzw. wstępnym szacunku GUS podał, że listopadowa inflacja ukształtowała się na poziomie 2,4 proc., schodząc tym samym poniżej punktowego celu Narodowego Banku Polskiego (2,5 proc. w ujęciu rocznym).
Donald Tusk o inflacji. Premier nie kryje zadowolenia
Dane te skomentował na platformie X premier Donald Tusk.
"Wiem, że to już nudne, ale w listopadzie inflacja znowu niższa od prognoz: 2,4 procenta! Świąteczne zakupy nie będą już cenowym horrorem, jak było za rządów PiS" - napisał. Swój komentarz opatrzył hasztagiem #RobimyNieGadamy, którego w ostatnich miesiącach z upodobaniem używają politycy koalicji rządzącej.
Listopadowy odczyt inflacji może być silnym argumentem za kolejną obniżką stóp procentowych
Listopadowy odczyt inflacji może być "bardzo silnym argumentem" dla Rady Polityki Pieniężnej za obniżką stóp procentowych na najbliższym, grudniowym posiedzeniu - uważa główna ekonomistka Banku Pocztowego Monika Kurtek.
"Inflacja zbiegła do środka celu NBP znacznie szybciej niż tego oczekiwano, a w całym czwartym kwartale uplasuje się na poziomie 2,5 proc. r/r, czyli sporo poniżej prognozy z ostatniej projekcji NBP, wskazującej na poziom 2,8 proc. r/r" - napisała ekonomistka w komentarzu.
Ekspertka spodziewa się w związku z tym cięcia stóp procentowych w przyszłym tygodniu o kolejne 25 punktów bazowych (gdyby tak się stało, stopa referencyjna NBP spadłaby z poziomu 4,25 proc. do 4 proc.), a następnie kilkumiesięcznej przerwy i wznowienia obniżek w marcu 2026 r.











