- Nie wiemy, czy Rosja zdecydowała się na wznowienie agresji przeciwko Ukrainie, ale istnieje znaczące ryzyko, że do ataku dojdzie jeszcze przed końcem igrzysk olimpijskich w Pekinie - powiedział w piątek doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA Jake Sullivan, relacjonując przebieg rozmowy przywódców USA i państw NATO i UE, w tym Polski.
Sullivan stwierdził, że amerykański wywiad nie ma informacji na temat tego, czy rosyjski prezydent Władimir Putin podjął już decyzję o wznowieniu agresji przeciwko Ukrainie. Dodał jednak, że ryzyko inwazji rośnie wraz z napływem kolejnych sił u granic Ukrainy.
Na nowe informacje o możliwej wojnie na Wschodzie zareagowały rynki finansowe.
Dow Jones Industrial na zamknięciu spadł o 503 punkty, czyli 1,44 proc. i wyniósł 34.738,06 pkt.
S&P 500 na koniec dnia stracił 1,90 proc. i wyniósł 4.418,64 pkt.
Nasdaq Composite zniżkował 2,78 proc. i zamknął sesję na poziomie 13.791,15 pkt.
- Rynek był zaniepokojony tym scenariuszem przez kilka tygodni, ale większość inwestorów uważała, że on nie zrealizuje się lub przynajmniej nastąpi to po igrzyskach olimpijskich - mówi Rebecca Babin z CIBC Private Wealth w komentarzu dla CNBC. Dodaje, że rynki od kilku tygodni są zaniepokojone scenariuszem wojny.
Kluczową kwestią dla ceny ropy - mówi Babin - będzie rodzaj sankcji jakie USA i sojusznicy nałożą na Rosję w przypadku inwazji na Ukrainę. - To ostatecznie określi, jak wpłynie to na podaż ropy - powiedziała Babin i dodała, że gwałtowny wzrost, oparty na spekulacjach, świadczy o tym, jak napięte są obecnie fundamenty rynku ropy. Rosnący popyt w połączeniu z niskimi zapasami i ograniczoną nową podażą podsyca obawy. To przekłada się na dynamiczny wzrost cen w ostatnim czasie.
W piątek zyskał także dolar, który umocnił się do euro o 0,75 proc., wracając ponownie do poziomu 1,13.
Słabnie złoty. Za euro trzeba znowu płacić 4,56 zł, za dolara znów ponad 4 zł. Tylko w piątek złoty stracił do amerykańskiej waluty ponad 2 proc.
Złoto umocniło się o blisko 2 proc. do poziomu 1861 zł za uncję.
Rosną także ceny ropy. Za WTI po wzrośnie o 4,5 proc. trzeba już płacić blisko 94 dolary; za Brent ponad 95 dol. (po wzroście o 3,7 proc.). Ta informacja w połączeniu z osłabieniem złotego oznacza, że wkrótce kierowcy będą płacić więcej na polskich stacjach benzynowych.
bed










