W ubiegły czwartek prezydent poinformował w swoim orędziu, że nie podpisze ustawy wdrażającej unijny mechanizm dozbrajania SAFE, bo - jak stwierdził - nigdy nie podpisze ustawy, która "uderza w naszą suwerenność, niezależność, bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne". W dyskusji na temat decyzji Karola Nawrockiego pojawiały się sugestie o możliwe naciski z zagranicy. Głos w sprawie zabrał Departament Stanu USA.
Weto Nawrockiego ws. SAFE. USA odpowiedziały
"Polska jest silnym sojusznikiem i liderem w umacnianiu zbiorowej obrony NATO. Popieramy wysiłki Polski na rzecz wzmocnienia jej zdolności obronnych i uważamy, że takie inicjatywy są najskuteczniejsze, gdy wzmacniają współpracę w ramach NATO i umożliwiają terminowe zapewnienie niezbędnych zdolności" - czytamy po tym, jak korespondent Polskiego Radia w Białym Domu Marek Wałkuski skierował pytanie do Departamentu Stanu Stanów Zjednoczonych o to, czy USA ingerowały w polski proces decyzyjny w sprawie programu SAFE.
Rzecznik Departamentu Stanu podkreślił, że "kwestia udziału Polski w programie SAFE UE oraz innych proponowanych instrumentach pożyczkowych należy do Polaków".
Stanowisko USA ws. programu SAFE
"Stany Zjednoczone nie poparły żadnego konkretnego kierunku działań w tej sprawie, choć nadal wyrażamy głębokie zaniepokojenie protekcjonistycznymi aspektami programu SAFE oraz innych rozpatrywanych i zatwierdzonych unijnych środków w zakresie obronności" - przekazano.
Po deklaracji prezydenta rząd przyjął uchwałę, która ma pozwolić na wykorzystanie unijnych środków. Zamiast stworzenia specjalnego funduszu w Banku Gospodarstwa Krajowego do obsługi środków z unijnych pożyczek, pożyczka z SAFE zostanie zaciągnięta przez BGK na rzecz Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Zgodnie z zapowiedziami ministra Andrzeja Domańskiego, umowa dot. SAFE zostanie zawarta bezpośrednio z Komisją Europejską i podpisana "tak szybko, jak będzie to możliwe".











