Izraelskie ministerstwo ds. diaspory i zwalczania antysemityzmu ogłosiło we wtorek, że nie przedłuży zezwoleń na działalność 37 grupom. Ich licencje zostaną zawieszone 1 stycznia, a 1 marca organizacje będą musiały wstrzymać działalność.
Wśród nich są m.in. różne oddziały organizacji Lekarze bez Granic i Oxfam, Norweska Rada Uchodźców, katolicka Caritas Internationalis czy założona przez kwakrów American Friends Service Committee.
Ministerstwo zaznaczyło, że powodem cofnięcia licencji było niespełnienie nowych, wprowadzonych w marcu 2025 r. wymagań. Według nowych zasad grupy pomocowe muszą m.in. przekazywać izraelskim służbom bardziej szczegółowe dane o pracownikach, co ma służyć walce z terroryzmem.
- Nasze stanowisko jest jasne: pomoc humanitarna jest mile widziana, ale jej wykorzystywanie przez terrorystów jest niedopuszczalne - powiedział minister ds. diaspory Amichaj Szikli.
Niejasne zasady nowych licencji. Izrael uniemożliwia pomoc humanitarną?
Organizacje pomocowe już wcześniej ostrzegały, że nowe zasady są niejasne i upolitycznione, a ich stosowanie może poważnie ograniczyć działania humanitarne. Władze izraelskie zapewniają, że wycofanie licencji nie wpłynie w znaczący sposób na dostarczanie pomocy do Strefy Gazy.
We wtorek szefowie dyplomacji 10 państw Zachodu zaapelowali do Izraela o umożliwienie dalszego działania organizacji pomocowych w Strefie Gazy. Unia Europejska ostrzegła w środę, że cofnięcie licencji uniemożliwi dostarczenie niezbędnego wsparcia mieszkańcom tego terytorium.
W Strefie Gazy trwa kryzys humanitarny wywołany trwającą blisko dwa lata wojną Izraela z rządzącym tym terytorium Hamasem. Większość terytorium jest zniszczona, a większość mieszkańców została wewnętrznymi uchodźcami. Działające placówki opieki zdrowotnej i system dystrybucji żywności opierają się w dużej mierze na pomocy międzynarodowej.
Od 10 października obowiązuje zawieszenie broni zakładające m.in. zwiększenie napływu pomocy. Według organizacji humanitarnych transporty są wciąż za małe.
Międzynarodowe grupy humanitarne teoretycznie mogą nadal prowadzić działalność w Strefie Gazy nawet bez izraelskich zezwoleń, ale musiałyby korzystać z przejścia granicznego z Egiptem. Jak na razie Izrael kontroluje jednak wszystkie granice Strefy Gazy.












