W skrócie
- Prezydent Donald Trump zainaugurował powstanie Rady Pokoju podczas spotkania w Davos, zapowiadając współpracę z ONZ przy rozwiązywaniu konfliktów.
- Rada Pokoju ma początkowo nadzorować tymczasowe władze Strefy Gazy, a według dokumentów jej działalność może objąć rozwiązywanie konfliktów na całym świecie.
- Na scenie podczas ceremonii obecni byli przedstawiciele krajów takich jak Arabia Saudyjska, Argentyna, Armenia i inne, natomiast większość państw europejskich, Rosja i Autonomia Palestyńska nie była reprezentowana.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Prezydent USA Donald Trump zainaugurował w czwartek stworzoną przez siebie Radę Pokoju. Oświadczył, że nowa organizacja będzie współpracować z ONZ przy rozwiązywaniu konfliktów na świecie. Ocenił przy tym, że ONZ ma "olbrzymi potencjał", który jednak nie został w pełni wykorzystany.
- Gdy ta rada zostanie w pełni uformowana, będziemy mogli robić praktycznie wszystko, co będziemy chcieli. I będziemy to robić we współpracy z ONZ - oświadczył Trump podczas ceremonii w kuluarach Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) w szwajcarskim Davos.
Rada Pokoju Donalda Trumpa. Te państwa już dołączyły
W swoim przemówieniu Trump podziękował m.in. prezydentowi RP Karolowi Nawrockiemu. - Dziękuję też prezydentowi Polski Karolowi Nawrockiemu, który jest fantastycznym człowiekiem. Niedawno wygrał bardzo ważne wybory. Jestem z niego dumny. Wspaniale - powiedział.
Według początkowych zapowiedzi Rada Pokoju ma nadzorować tymczasowe władze Strefy Gazy w ramach planu pokojowego dla tego terytorium. Projekty dokumentów, jakie publikowano w prasie, sugerują jednak, że miałaby ona również zajmować się rozwiązywaniem konfliktów na całym świecie.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio powiedział, że Rada będzie się początkowo skupiała na osiągnięciu trwałego pokoju w Strefie Gazy. Ocenił jednak, że możliwości, jakie stwarza nowe gremium, są "nieskończone", a Strefa Gazy może być przykładem dla rozwiązywania innych konfliktów.
- To nie jest tylko Rada Pokoju, ale "Rada Działania", tak jak prezydent Trump jest prezydentem działania (...) rozwiązywania spraw - zaznaczył Rubio, oceniając, że powołanie Rady oznacza początek "nowej ery".
Sekretarz stanu USA oświadczył również, że "wiele innych" krajów chce dołączyć do powołanej przez Trumpa Rady.
Amerykański prezydent, który będzie przewodniczył Radzie, zaprosił do niej dziesiątki światowych przywódców. Jednak, jak podkreślają komentatorzy, podczas ceremonii podpisania dokumentu założycielskiego na scenie nie pojawili się przedstawiciele większości państw europejskich, Rosji, Izraela ani Autonomii Palestyńskiej.
Według stacji BBC oprócz prezydenta USA na scenie obecni byli wysokiej rangi urzędnicy:
- Arabii Saudyjskiej,
- Argentyny,
- Armenii,
- Azerbejdżanu,
- Bahrajnu,
- Bułgarii,
- Węgier,
- Indonezji,
- Jordanii,
- Kataru,
- Kazachstanu,
- Kosowa,
- Mongolii,
- Maroka,
- Pakistanu,
- Paragwaju,
- Turcji,
- Uzbekistanu
- i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Władze Rosji ogłosiły w środę, że rozważają, czy przyjąć zaproszenie Trumpa do Rady. Władze Francji odmówiły uczestnictwa, a rząd Wielkiej Brytanii przekazał, że w obecnej sytuacji nie dołączy do gremium. Rząd Chin nie ujawnił, czy zamierza przystąpić. Izrael przyjął zaproszenie - podała agencja Reutera.
Reuters podkreślił również, że jak dotąd żaden ze stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, poza USA, nie zobowiązał się do udziału w powołanej przez Trumpa Radzie Pokoju.











