"Prezydent Polski Karol Nawrocki zawetował ustawę, która miała zapewnić jego krajowi miliardy euro z unijnego programu zbrojeniowego" - informuje niemiecka agencja prasowa dpa, przypominając, że Polska miała być największym beneficjentem programu SAFE, a "Niemcy nie korzystają z pożyczek UE, lecz opierają się na własnych zasobach".
Niemcy o wecie Karola Nawrockiego ws. SAFE. "Typowy spór"
Przed decyzją prezydenta Nawrockiego ws. unijnej pożyczki, "Frankfurter Allgemeine Zeitung" w autorskim komentarzu cytowanym przez Deutschen Welle, stwierdzał, iż "opozycja w Polsce widzi w programie SAFE zagrożenie dla suwerenności i znów wietrzy rzekomy spisek Brukseli i Niemiec".
Zdaniem dpa "spór ten jest typowy" dla Warszawy od czasu, gdy prezydentem został Karol Nawrocki. Agencja stwierdza, że od tamtego czasu Polska, która jest "ważnym członkiem UE i NATO" w kwestiach strategicznych nie mówi już jednym głosem, bo Tusk i Nawrocki wywodzą się z różnych środowisk politycznych.
Niemcy o SAFE 0: "Szczegóły pozostają niejasne"
W depeszy podkreślono także, że "wpływowy lider PiS" Jarosław Kaczyński sprzeciwia się programowi SAFE i rozpowszechnia narrację wrogą wobec Niemiec. Przypomniano również, że zdaniem Kaczyńskiego głównym beneficjentem pożyczki dla Polski będą niemieckie firmy.
Agencja opisuje również propozycję Adama Glapińskiego i Karola Nawrockiego, aby pożyczkę z UE zastąpić programem SAFE 0. Środki na sfinansowanie inwestycji w obronność miałyby pochodzić z zysków NBP. "Szczegóły pozostają niejasne, a eksperci finansowi ostrzegają przed ryzykiem" - stwierdza dpa.
AFP: PiS postrzega SAFE jako konia trojańskiego
"Kolejny cios dla europejskiej obronności" - komentuje zapowiedź weta ustawy wprowadzającej SAFE francuska AFP w depeszy opublikowanej przez "Le Figaro".
Agencja zauważa, że Karol Nawrocki i PiS "postrzegają program SAFE jako konia trojańskiego", który pozwali Brukseli i Berlinowi, wywierać presję na Warszawę, "zwłaszcza poprzez mechanizm kontroli alokacji środków". AFP podkreśla, że Donald Tusk potępił decyzję Nawrockiego, stwierdzając, że jest to "akt zdrady".












